Brać Studencka

Przeurocza Władza nasza rodzima z chaosu problemów tworzy to, co najlepiej jej wychodzi, czyli chaos jeszcze większy. A jednocześnie próbuje uwieść nas zapachem perfum marki Ład i Porządek. Jakiś czas temu znów doświadczyliśmy jednego z cyklów rewolucji towarzyszącej szkolnictwu wyższemu. Podobnych zawirowań w historii uniwersytetów nie było znów tak mało.

Ostatnia reforma (sic!) szkolnictwa akademickiego uświadomiła mi moją własną naiwność. Do tej pory żyłam bowiem w błogim przeświadczeniu, że reforma to nic innego, jak ulepszanie aktualnego stanu rzeczy. Nasuwa się jednak natrętne pytanie: jak się ma ulepszanie czegokolwiek do utrudniania zainteresowanym życia? Mam nieodparte wrażenie, że Panie Posłanki i Panowie Posłowie, świadomie lub też nieświadomie, usiłują uwstecznić ewolucję edukacyjną. Zaskakujące, jakich cudów można w naszym kraju dokonać. No tak, Polak potrafi. Aż rozpiera mnie duma. Och. Ach.

Wbrew pozorom jednak „dokonania” polskich polityków nie będą tematem tego tekstu. Nie ukrywam, że polityka współczesna jest takim aspektem życia społecznego, którym nie chciałabym brudzić sobie rąk. Zdecydowanie wolę skupić uwagę na historii uniwersytetów. To temat dużo wdzięczniejszy niż rządzących żenujące zaangażowanie.

DAWNO TEMU

Uniwersytety nie pojawiły się nagle jak grzyby po deszczu. Ewoluowały stopniowo na gruncie rodzących się potrzeb i rewolucji społecznych. Przez bardzo długi czas nauka była elitarna –- dostępna jedynie dla wybranych (osób duchownych albo bardzo zamożnych świeckich). Ale po kolei.

Podwaliny ośrodków naukowych, jak zresztą i całej europejskiej cywilizacji, stworzyli starożytni (myślę, że większości nam wryło się głęboko w pamięć choćby twierdzenie Pitagorasa, czego skrupulatnie pilnowali matematycy). Uniwersytety, właściwie w takiej formie, jaką znamy współczesne, to owoc wydany przez „wieki ciemne”, tak jawnie pogardzane przez późniejszych oświeconych. Nim jednak powstały projekty pierwszego uniwersytetu, nim w ogóle o czymś takim pomyślano, szkolnictwem zajmowali się duchowni, nauczając głównie innych duchownych. Nauka nie była powszechnie dostępna głównie z powodu wysokich kosztów (chodzi mi jednak o naukę teoretyczną, szkolną, a nie o terminowanie, czyli przyuczanie do rzemiosła). Szczytem marzeń były zatem szkoły przyklasztorne.

REFORMY

Niemniej, świat się rozwijał, pchany do przodu przez prężnie działające miasta. Rozwój miasta siłą rzeczy wpływał na postęp ogólnopaństwowy. Innymi słowy, rosły potrzeby administracyjne, więc trzeba było wyszkolić urzędników. To znów wymagało reformy średniowiecznego szkolnictwa. Pionierem w tej dziedzinie było państwo frankijskie (z którego narodziła się dzisiejsza Francja) za panowania Karola Wielkiego. Władca ten sprowadził do siebie pewnego benedyktyna angielskiego imieniem Alkin, który wprowadził dwustopniowy system edukacji – kształcenie podstawowe i wyższe. Można to porównać, powiedzmy, do współczesnych szkół podstawowych i szkół średnich o karkołomnym profilu językoznawczo-matematycznym z elementami znajomości sztuki. I tak, poziom podstawowy wzbogacał wiedzę o gramatykę, dialektykę i prawie zapomnianą dziś sztukę pięknego wysławiania się, czyli retorykę. Na kolejnym etapie nauki ambitna młodzież poznawała tajniki astronomii, arytmetyki, geometrii oraz muzyki. Wszystko to składało się na tzw. model sztuk wyzwolonych. Tyle o chłopcach.

Zamożnym dziewczętom również łaskawie dano możliwość kształcenia się. Panienek z dobrych domów uczono zatem biegłego posługiwania się łaciną, która pełniła wówczas funkcję języka międzynarodowego, oraz igłą i nicią. Dzięki temu mogły w deszczowe dni bądź tkać piękne gobeliny, bądź cerować skarpetki swoich ojców, braci, mężów, synów itd. Do tego dochodziła umiejętność opatrywania ran, coby mężczyzn bardzo nie bolało po powrocie z wojenki.

Większość szkół nadal była prowadzona przez duchownych, ale swoich praw w nauczaniu zaczęły dochodzić także coraz liczniejsze techniczne szkoły świeckie, przygotowujące do zawodu. Uczono tam głównie rachunków, pisarstwa, prawa i medycyny. A tak, zapomniałam o dyscyplinie -– tej nauczano z chęcią i radością za pomocą kar cielesnych. Ciekawe, czy już wtedy ulubionymi narzędziami tortur był przyrządy miernicze, którym przewodziła linijka?

AKADEMICY

Z wielu przyczyn wzrosło zapotrzebowanie na wykwalifikowanych specjalistów. Za pośrednictwem Arabów dotarły do Europy: filozofia Greków i rzymskie prawo. Monarchowie, poznawszy nowe możliwości, zapragnęli wzmocnić swoje pozycje i scentralizować państwa. Wyszkoleni prawnicy stali się zatem niezbędni. Idąc dalej, musiały powstać odpowiednie szkoły prawnicze. Pierwsze stworzono w Bolonii, Paryżu, Oxfordzie i Cambridge. Z tego miejsca już tylko krok dzielił ówczesnych do wykształcenia się uniwersytetów, dla których bazą stały się wymienione wyżej szkoły.

„Uniwersytet” z łac. „uniwersitas” oznaczał pierwotnie wspólnotę nauczycieli i studentów. Można powiedzieć, że był to rodzaj państewka, takiego państwa w państwie (co ma zresztą miejsce i dzisiaj) ze swoim ustrojem i hierarchią. Właściwie, mówiąc pół żartem, pół serio, uniwersytety tworzą odpowiednik ówczesnego systemu feudalnego. Mamy zatem suwerena, czyli rektora oraz rady poszczególnych wydziałów z dziekanami na czele –- obszary lenne, mające swoje prawa i zasady, które jednocześnie podległe są wyższej władzy. Mamy też szlachtę –- zróżnicowane struktury wykładowców i poddańskie chłopstwo, czyli studentów;).

Ponownie rzućmy okiem na historię. Na początku spektakularnej kariery uniwersytetów wzorem były dwie szkoły: bolońska i paryska, które różniły się organizacją i zakresem kształcenia. Uniwersytet w Bolonii był zrzeszeniem studentów, które wybierało rektora spośród swoich szeregów. Była to mekka prawa, teologii i sztuk wyzwolonych. W Paryżu natomiast, poza wspomnianymi wydziałami, działała także medycyna, a rektora wybierano z grona profesorskiego. Tym sposobem to uczelnia paryska przetarła szlaki dla dzisiejszych uniwersytetów.

Do czasu powstania pierwszego uniwersytetu na naszych terenach, polska młodzież przez wiele dziesięcioleci kształciła się za granicą. Pierwsza polska szkoła wyższa została ufundowana w 1364 r. przez Kazimierza Wielkiego, a chlubnego zaszczytu dostąpił Kraków. Nie znaczy to jednak, że Polacy zaprzestali wyjazdów za granicę, bo primo –- poziom kształcenia rodzimej uczelni nie dorównywał innym uniwersytetom, secundo –- zagraniczne studia przydawały prestiżu światowca, do którego snobowała arystokracja. Po śmierci króla Akademia Krakowska podupadła. Odrodziła się dzięki przychylności królowej Jadwigi. Oto historia popularnej Jagiellonki w wersji mini.

TORUŃSKA PIASKOWNICA NAUKOWA

Był rok 1945 – data, która bardzo głęboko wryła się w pamięć tak ludzi żyjących w tamtym czasie, jak i późniejszych pokoleń. Świat powitał koniec wojny z ogromną ulgą, która jednak niewiele wspólnego miała z radością. Pozwalała może na ostrożną nadzieję, ale na pewno nie na ukojenie. Mimo ogromu dziejowego zła, zdarzały się też małe satysfakcje. I tak północne ziemie polskie odczekały się pierwszej szkoły wyższej po dziesiątkach lat starań. Uniwersytet Mikołaja Kopernika ulokowano w Toruniu z nadzieją na rekonstrukcję kulturalną i intelektualną tego obszaru. Wierzono także w swego rodzaju moc polonizacyjną powstającej akademii. Rola ta była szczególnie ważna ze względu na silne procesy germanizacyjne, którym poddane było Pomorze. UMK miał także zapełnić lukę powstałą po likwidacji uniwersytetów w Wilnie i we Lwowie.

Założyciele uczelni, m.in. prof. Ludwik Kolankowski –- pierwszy rektor UMK, stanęli przed poważnymi wyzwaniami organizacyjnymi i naukowymi, musieli bowiem stworzyć ogromną instytucję od podstaw, mając przy tym świadomość pokładanych w niej nadziei. Odpowiedzialne zadanie wywoływało zapewne niemałą presję. To nie była fraszka. Ale toruński cyrk naukowy ruszył: stworzono 76 katedr, a immatrykulowanych zastało około 1600 studentów.

Intensywny rozwój toruńskiego ośrodka naukowego został zahamowany w wyniku wszędobylskich macek komunizmu. Polskim szkołom narzucono radziecki model, co oznaczało ścisłą kontrolę polityczną, a więc zanegowanie autonomii, którą cieszyły się szkoły wyższe. Zmasowane ataki spadły na humanistykę. Z powodów politycznych od pracy odsunięto wielu profesorów. Rozwiązano Wydział Prawa. Nie oszczędzono także Wydziału Humanistycznego, który został wyraźnie uszczuplony (ostała się tylko polonistyka i historia). Dużo lepiej miały się kierunki ścisłe, które nadal ewoluowały, wzmocniła się także kadra naukowa. Ponadto w tym czasie powstało Studium Nauki Języków Obcych oraz Studium Wychowania Fizycznego.

Po wydarzeniach październikowych toruńska humanistyka zaczęła stawać na nogi. Przywrócono do pracy odsuniętych wcześniej wykładowców i reaktywowano niektóre kierunki, tak więc Wydział Prawa znów odżył. A dodatkowo, drzwi z tabliczką „Studia” otworzyły się dla pracujących, umożliwiono im bowiem kształcenie w systemie zaocznym i wieczorowym. Powstawały projekty przestrzennego scentralizowania uczelni. Lata jednak mijały, a z postulatów udało się zrealizować plan minimum: zbudowano Bibliotekę Uniwersytecką, Rektorat, Aulę, pomieszczenia dla Instytutu Biologii i Chemii, akademiki, przychodnię lekarską i jeszcze parę innych rzeczy. Słowem, nie próżnowano. Jednocześnie UMK rozwijał się naukowo –- organizowano konferencje i zjazdy, podtrzymywano kontakty zagraniczne, wydawano publikacje, otwierano nowe kierunki studiów (do życia powołany został np. Wydział Nauk Ekonomicznych). A przede wszystkim w świat wypuszczano kolejne roczniki elity intelektualnej.

Czas rozwoju przeplatał się z okresami stagnacji, bo każda uczelnia jest jak wielki organizm napędzany przez mniejsze żyjątka, ma więc swoje lepsze i gorsze chwile. UMK stara się podążać z duchem czasu i zbliżyć się do założeń nowoczesnej uczelni. Przed nami kolejne wyzwania, radości i potknięcia –- jak w życiu. Ciekawi mnie bardzo, ile czasu jeszcze upłynie, nim uda się zrealizować plan sprzed wielu lat i skondensować w jednym miejscu porozrzucane jednostki uniwersytetu, czyli stworzyć miasteczko uniwersyteckie na miarę XXI wieku.

Źródła:
A. Wypustek, M. L. Wójcik, „Historia: starożytność, średniowiecze”, cz. 1., Warszawa – Wrocław.
http://www.umk.pl/uczelnia/historia/, dostęp: 21.04.2011.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();