Zaobserwowane w pociągu

Nie chcę narzekać, ale Polacy znani są ze swojego niezadowolenia, bycie malkontentem jest narodowym hobby. Dobrze zorganizowane obywatelskie społeczeństwo musiało więc też trochę pomiauczeć na uroki podróży kolejami żelaznymi. Wyruszyłem w trasę, żeby sprawdzić, ile jest w nas pesymizmu.

Od dwudziestu lat nasza demokracja bezskutecznie próbuje się uporać z reliktem poprzedniej epoki, jakim jest stan kolei, i w kółko wbija nam się do głowy, że już za parę chwil wszystko, co złe zniknie jak za dotknięciem magicznej różdżki. Odkąd poczuliśmy się częścią wolnego (i bogatego) Zachodu, z uwagą słuchamy tego populizmu i jesteśmy ciężko zaskoczeni, gdy widzimy, że zmienia się niewiele. Powiem inaczej - okazji do wysłuchania narzekań różnego rodzaju w podróży nie brakuje. Może jednak ja wbrew logice znajdę jakieś dobre strony publicznego transportu?

Toruń-Bydgoszcz

Toruń od Kołobrzegu dzieli 311 km torów, a biorąc pod uwagę, że poza wakacjami konieczne są przesiadki, ta odległość wydaje się długa jak opowieści o punktualności naszych połączeń. W praktyce trzeba na tę drogę poświęcić sześć do siedmiu godzin, ale prawdziwy badacz rzeczywistości nie poddaje się - skoro trzeba uzbroić się w cierpliwość i grubą książkę, to znaczy, że będzie okazja do dokonania sensacyjnych odkryć! I tak, jadąc od czwartej dwadzieścia rano do Bydgoszczy, dowiaduję się, że Polacy to naród bardzo troskliwy. Cieszę się jak głupi, bo oto okazało się, że mit Matki Polki nie wziął się z powietrza. Mianowicie, pierwszy etap mojej sumiennej pracy nad podróżnym reportażem polegał na odłożeniu długopisu na stolik i zaśnięciu, gdy tylko pociąg wytoczył się z Torunia Głównego na swój szlak. W Bydgoszczy zaś obudziła mnie delikatnie miła pani koło pięćdziesiątki, mówiąc, że to ostatnia stacja i czas wysiadać. I jak tu powiedzieć coś złego o naszych rodaczkach? Ta kobieca opiekuńczość dodaje mi lekkości ducha i mogę spokojnie wskoczyć do kolejnego stalowego potwora, który czeka już gotowy na sąsiednim torze.

Bydgoszcz-Nakło

Po wspinaczce z torbą po schodkach wagonu okazuje się, że wolne miejsca pozostały już tylko w... korytarzu. Zajmuję więc miejsce stojące, opieram się wygodnie o jakże komfortową ścianę i zaczynam dalsze badania nad naszym społeczeństwem. Podsłuchując rozmowy stojących obok tubylców, dowiaduję się, że taka sytuacja jest codziennością, pociąg na sto procent wyjedzie spóźniony i dalej w podobnym tonie. Mimo że od rozmawiających dzieli mnie dobre dwadzieścia lat oraz podejście do sprawy, postanawiam włączyć się do rozmowy i pocieszyć pozostałych, że pewnie od Nakła sporo miejsc się zwolni. Najwyraźniej moja opinia jest za mało pesymistyczna, bo zostaję obrzucony przez tubylców wrogimi spojrzeniami i dalszą część drogi spędzamy w kłopotliwym milczeniu. Na szczęście w Nakle sporo osób wysiada, wraz z nimi grupka nierozmownych facetów z korytarza.

Nakło-Piła

Teraz mogę spokojnie zająć miejsce siedzące pośród innych uprzywilejowanych. Podziwiając widoki, zastanawiam się, czy humor w klasykach Stanisława Barei to tylko filmowa magia, czy moi rodacy kiedyś naprawdę mieli więcej dystansu do otaczającej ich rzeczywistości. Przecież, gdy porównam opowieści rodziców, dziadków z moimi własnymi przygodami, okazuje się, że nasze koleje wykonały przez dwadzieścia lat ogromny skok! Ciekawe, z jaką nostalgią i humorem starsze osoby wspominają wsiadanie do pociągu przez okno czy wielogodzinne wyczekiwanie na dworcach. Może w tym tłumie ludzki instynkt stadny działał sprawniej? Wracając do połączenia relacji Nakło-Piła - tu instynkty zawiodły na całej linii. Na miejscach wokół mnie rozsiadła się grupa ładnych dziewczyn, a na przeciwko nas kilku chłopaków w podobnym wieku. Oczywiście musiałem pamiętać, że wykonuję ważne społeczne zadanie - dlatego pomogłem dziewczynom wrzucić torby na półkę i siadłem grzecznie, udając, że wciąga mnie podręcznik pt. „Prawo rzymskie”. Jechaliśmy jakiś czas, wymieniając tylko krótkie zdania aż tu nagle... jest ruch! Jeden z młodych z naprzeciwka wstaje, podchodzi do dziewczyn, szczerząc zęby... Robi mi się ciepło na sercu, widząc, że nasza młodzież uczucia lokuje nie tylko na facebooku! Że wciąż istnieją jakieś normalne międzyludzkie stosunki i bodźce do pozytywnych zachowań! Chłopak zaczął nieśmiało, pytając o ogień. Potem następuje prosta handlowa wymiana - zapalniczka za uprzejmość i w tym momencie cały mój koncept zaczyna się rozpadać. Po zdobyciu zapalniczki cała grupa chłopaczków znika w korytarzu, wypełniając go dymem z petów, tworzą zamkniętą enklawę, swój klub, swoją salę bilardową, której granice wyznacza szaro-błękitna powłoka. Nim skończyli, dojechaliśmy do Piły, a ja sam począłem zamieniać się w malkontenta, widząc, że papierosy stały się droższe sercu niż serdeczna rozmowa.

Piła

Teraz pozostaje jeszcze pół godziny czekania na ostatnią przesiadkę, o ile pociąg do Kołobrzegu się nie spóźni. Peron z każdą minutą wypełnia się podróżnymi, którym nie straszny mróz i komfort jazdy porównywalny z przejazdem taczką. Wiernie czekają oni na platformie aż powietrze dworca wypełni charakterystyczny pisk hamulców. Ciężko przegapić tak doskonałą okazję do narzekania, więc moi przyszli współpasażerowie licytują się w nieszczęściach, jakie ich spotkały w pociągach. Ja jako doświadczony podróżnik, zmęczony trochę ich wymądrzaniem się na temat zimy, spokojnie przechodzę na halę dworca, kupuję w automacie gorącą kawę i pokornie czekam na transport. Kilka minut przed planowanym odjazdem dowiaduję się, że nasz przewoźnik postanowił nas pozytywnie zaskoczyć i na chwilę uciąć wszelkie dyskusje o problemach kolei - wyremontowany pociąg, w większym niż zwykle składzie punktualnie wtacza się na swoje miejsce, bez pisku narażającego podróżnych na utratę słuchu i rysuje przed nami perspektywę jazdy na europejskim poziomie. Wypite espresso stawia mój umysł w stan gotowości, dzięki czemu mogę trafnie wytypować przedział na dalszą podróż. Pamiętacie, jak bohater „Dnia świra” przedstawia szczegółowy instruktaż na temat wybierania przedziału, narzekając przy tym na wszystko wokół? To była bezcenna lekcja.

Droga do Kołobrzegu

Mój optymistyczny nastrój zanikał wraz z kolejnymi kilometrami, które połykał pociąg do domu - przecież nie było jeszcze tej perełki, tego pasażera godnego osobnej pracy naukowej o naszym narodowym charakterze. I kiedy już miałem usnąć, rezygnując z dalszych obserwacji, zaczęła się dyskusja. W moim przedziale senna atmosfera ustępuje nagle zażartej kłótni o to, kto jest winny bałaganu na kolei i wieloletnich zaniedbań. Do dyskusji włączają się kolejne osoby różnej płci i orientacji politycznej, przekrzykując się wzajemnie, a ja dyskretnie wyciągam notes, przystępując do pracy. Po kwadransie wiem już że:
1. Partia X to banda złodziei.
2. Partia Y nie jest wcale polska.
3. Partia Z chce tylko stołki obsadzić.
Marudzenia było mnóstwo, każdy mógł przypomnieć sobie, na czym polega wolność słowa, a ja czułem się usatysfakcjonowany, że wreszcie coś się dzieje.

Epilog - Kołobrzeg

Dyskusja trwała kilka dłuższych chwil i czas minął mi na zapisywaniu tych jakże głębokich przemyśleń. Z ostatniego etapu można wysnuć błędny wniosek, że jesteśmy marudnymi pesymistami. Skądże znowu! Dyskutujący przedział doszedł w końcu do wniosku, że na kolei jeszcze długo nic się nie zmieni, ale to nic strasznego, można się przyzwyczaić oraz że polityce nic do tego. To jest prawdziwy pesymizm? Nie, to realizm! A do tego warto dodać, że ton był coraz przyjemniejszy, na koniec podróży zaś wszyscy powiedzieli sobie grzecznie „do widzenia”, życzyli miłego weekendu i rozeszli się do domów. Jak to wszystko podsumować? Może i jesteśmy strasznymi marudami, ale na pewno nie takim strasznym społeczeństwem.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();