Wolności oddać nie umiem

Zawsze ceniłem sobie swobodę działania, wolność, całkowitą wolność w wyborze narzędzi i sposobie ich użycia, więcej – możliwość ich dostosowania do aktualnych potrzeb. Zawsze chciałem mieć kontrolę nad każdym elementem swojej twórczości, nie tylko nad słownym, czy też muzycznym przekazem, ale również nad graficzną, multimedialną oprawą, bo wiedziałem, że one wszystkie stanowią jedną całość i nikt nie może narzucić mi innych rozwiązań niż te, które sobie wymyśliłem. Nikt też nie mógł rościć sobie jakichkolwiek praw do mojej twórczości, bo uważałem, że jedyną osobą, która może zarządzać prawami autorskimi jest sam autor.

[Sampling]

Pod koniec lat dwudziestych ubiegłego stulecia Walt Disney połączył bardzo młodą wówczas technikę synchronizacji dźwięku z obrazem, by zrealizować kreskówkę opartą na ostatnim niezależnie wyprodukowanym niemym filmie Bustera Keatona. W tamtych czasach na porządku dziennym było kopiowanie różnych rozwiązań od innych i na tej podstawie uczenie się, a przy odrobinie talentu, tworzenie czegoś zupełnie nowego. Czy gdybym dzisiaj chciał wziąć dźwięki (sample) z dziesięciu piosenek i zrobić z nich przebój, mógłbym zrobić to tak samo łatwo jak w czasach Disney'a, bez płacenia tantiem, bez obawy, że wydawca pozwie mnie o naruszenie praw autorskich i zażąda ode mnie wielomilionowego odszkodowania? Historia pokazuje, że rozwój kultury polega na nieustannym przekształcaniu tego, co już zostało zrobione i dodawanie czegoś od siebie. Wydanie dzisiaj piosenki skomponowanej na podstawie dziesięciu innych, nie jest ważne czy popularnych, czy też już dawno zapomnianych, pociąga za sobą piekło szukania właścicieli praw autorskich i uzyskania ich zgody na wykorzystanie fragmentów tych utworów, co zniechęca artystę do tworzenia. Można oczywiście twierdzić, że opisany wyżej sampling jest negatywnym zjawiskiem i należy go potępiać, o ile nie zlikwidować, ale zanim wytoczymy kolejny proces o naruszenie praw autorskich zastanówmy się, czego tak naprawdę nie osiągnęliśmy dzięki niemu?

Praw autorskich nie wymyślili twórcy. Wymyślili je wydawcy, chcąc zachować monopol wydawniczy na rynku. A co gorsze – system praw autorskich zupełnie się nie sprawdza w dzisiejszym, informacyjnym społeczeństwie, w dobie Internetu, gdzie koszt produkcji i promocji dzieła (np. utworu muzycznego) spada praktycznie do zera. System ten, zamiast wspierać, ogranicza rozwój kultury.

[Cyberkultura, Cyberspołeczeństwo]

Tak, jestem członkiem tzw. cyberkultury. Ty też jesteś członkiem cyberkultury. Myślisz, że jak odłączysz się od Internetu, wyłączysz komputer, to będziesz poza? Mylisz się. Technologia jest nieodłączną częścią życia. Technologia jest nieodłączną częścią kultury. Technologia jest częścią Ciebie. Używasz telefonu komórkowego nie tylko aby dzwonić, wysyłać sms-y, ale również po to, by robić filmy i zdjęcia. Używasz odtwarzacza mp3, by zawsze i wszędzie słuchać swojej ulubionej muzyki. Używasz komunikatorów, by rozmawiać z osobami po drugiej stronie oceanu. Masz swojego emaila, założę się, że myślałeś już o blogu, o stronie internetowej. Ze swoim bankiem komunikujesz się przez Sieć, dokonujesz bezgotówkowych przelewów przez wirtualne konta. W jednej sekundzie stajesz się kimś innym wchodząc na czat. Nie. Tu nic nie da wyłączenie komputera. Nie ukryjesz się, bo nawet w nietkniętej ludzką stopą puszczy globalny system pozycjonowania Cię znajdzie. Tragiczne? Może. Spójrz na to z innej strony. Technologie cyfrowe to narzędzie. Zostały stworzone po to, by ułatwić pracę. Nie musisz skończyć szkoły muzycznej, by tworzyć muzykę. Nie musisz kończyć wydziału sztuk pięknych, by profesjonalnie zajmować się grafiką lub fotografią. Nie musisz mieć wielkiego studia, żeby nagrać dobry film. Wystarczy komputer i odrobina chęci do nauki. Spróbuj, a przekonasz się, że narzędzia cyfrowe dają kulturze niespotykane nigdy wcześniej możliwości.

[Kontrola]

Internet miał dać nam wolność, a jest coraz bardziej ograniczany (wystarczy chociażby wspomnieć o cenzurze w Chinach). Nagonka na użytkowników i administratorów sieci P2P (Peer2Peer – bezpośrednia wymiana plików między użytkownikami) ma pokazać, że rozpowszechnianie plików bez kontroli wielkich firm (fonograficznych, filmowych itp.) jest złamaniem obowiązującego prawa. Stosuje się coraz więcej technologii kontroli (DRM – Digital Rights Managment – system cyfrowej kontroli praw), których celem jest nie tyle przeciwdziałanie używaniu danych w sposób sprzeczny z wolą ich wydawcy (np. kopiowanie płyt), ale raczej ograniczenie możliwości z ich korzystania. Coraz powszechniejszą patologią jest zabezpieczenie płyt znanych wykonawców w taki sposób, by kupionej legalnie płyty nie można było odtworzyć na żadnym domowym odtwarzaczu. Brzmi dziwnie znajomo? Walka z piractwem nie dąży, wbrew pozorom do tego, by je zwalczyć, ale by utwierdzić społeczeństwo w przekonaniu, że wielkie firmy fonograficzne dbają o rozwój kultury i zapewniają byt „biednym artystom”, a każde kopiowanie płyty jest kradzieżą. Prawda jest jednak taka, że firmy dbają tylko o swój interes, o pozycję, monopol na rynku, a kultura traci wskutek ich działań. Żyjemy w świecie, w którym z ogromną zaciekłością walczy się z technologiami wymiany plików, podczas gdy pozwala się na budowę i użycie broni.

[Wolna Kultura, Wolne społeczeństwo]

Informacja chce być wolna. Kultura chce być wolna. Pisząc ten artykuł korzystam z Wolnego i Otwartego Oprogramowania (Free Software, Open Source) i słucham legalnie ściągniętej muzyki z serwisu Jamendo.com, na którym każdy może umieścić swoje utwory i rozpowszechniać je zgodnie z licencją Creative Commons. Codziennością jest dla mnie poszukiwanie potrzebnych mi informacji w Wikipedii, projektu na miarę Encyklopedii z XVIII wieku, czy też korzystanie z wyszukiwarek. Codziennością jest obecność na forach internetowych w celu znalezienia lub udzielenia odpowiedzi na nurtujący problem. Korzystam z programów, które mogę dowolnie dostosować do swoich potrzeb, których mogę użyć w dowolny sposób, nie musząc obawiać się o ich legalność, a które pod względem funkcjonalności nie ustępują swoim komercyjnym odpowiednikom. Cieszę się, że jestem członkiem Wolnego Społeczeństwa i choć jestem nim od niedawna, wiem, że jest to właściwa droga. To tu właśnie realizuje się idea wolności wypowiedzi, wolnego dostępu do informacji, do materiałów i dowolnego ich wykorzystania, wolności wyboru. To tu właśnie realizuje się idea świata, którego jedynym ograniczeniem jest ludzka wyobraźnia. Tak, jest też wiele negatywnych zjawisk, częste są próby ograniczania swobody, bądź też celowego wprowadzania w błąd, pamiętajmy jednak, że świadomość ich istnienia pomaga w niwelowaniu skutków ich działania.

Kiedyś myślałem, że tworzenie muzyki będzie wymagało ode mnie wydania olbrzymich pieniędzy na zakup odpowiedniego oprogramowania i sprzętu. Gdybym chciał wejść na współczesny rynek muzyczny, musiałbym podpisać kontrakt z firmą fonograficzną oddając jej wszystkie prawa do moich utworów, nie mając pewności, czy mój album sprzeda się w takich ilościach, że będę mieć z niego wymierne korzyści. Dziś wystarczy dobrze skonfigurowany system operacyjny oraz Internet. Nie potrzebuję szukać firmy fonograficznej. Mogę sam profesjonalnie nagrać płytę, zrobić okładkę i rozpowszechnić je na ustalonych przeze mnie prawach. Promocją i dystrybucją zajmą się Internauci, a dobrze zbudowany system komentarzy i recenzji pozwoli mi na błyskawiczną ocenę popularności. A co z pieniędzmi? W końcu każdy chciałby móc utrzymać się ze sprzedaży własnych nagrań. W tym świecie można ściągać za darmo, ale można to samo kupić, jeśli ma się trochę grosza przy sobie, i nie jest powiedziane, ile trzeba wpłacić – wpłacasz tyle, ile chcesz. Przytoczony wcześniej serwis Jamendo.com jest najlepszym dowodem na działanie takiego modelu rozpowszechniania muzyki. W chwili druku na „półkach” Jamendo znajdowało się ponad 5000 albumów, z tak odmiennych gatunków muzycznych, że nie byłem w stanie przebić się przez ich gąszcz. Żaden sklep nie dysponuje muzyką z tylu zakątków świata, w żadnym sklepie nie dostanę też tylu płyt, z których mogę czerpać nie tylko inspiracje, ale i dźwięki. Jamendo można porównać do kopalni, z której za każdym razem wydobywa się coś innego. To świadczy o możliwościach, o potencjale Wolnej Kultury, w której wybiera się nie to, co jest promowane, ale to, co chce się wybrać. To świadczy o potędze nieskrępowanej niczym ludzkiej myśli, o wyobraźni, która nie zna granic. To świadczy o wolności, której coraz mniej w mediach, wolności, którą każdy powinien mieć zagwarantowaną. Wolna Kultura, Wolne Oprogramowanie, Wolne Społeczeństwo dają mi wolność, tę wolność, którą zawsze ceniłem, wolność, której oczekiwałem, wolność, której oddać nie umiem.

[Źródła]

www.wolnakultura.org
www.wolnakultura.info
www.creativecommons.org

Komentarze: 1 / Skomentuj wpis
4

Tak thanks alot for sharing taki post, który jest bogaty w informacje, pracy warto & znaczny. Keep it up!

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();