Tabu, religia i seks

Czy Jezus przeżywał orgazm? Słuchacz audycji w Polskim Radiu, w której byłem gościem zastawił pułapkę na mnie i zaszokował dziennikarzy wraz z resztą słuchaczy. Gospodarz programu Andrzej Komorowski, psychoterapeuta, spoglądał na mnie z przerażeniem, przekonany, że oto przekraczamy próg klęski. A temat rozmowy na antenie, z telefonicznym udziałem słuchaczy brzmiał: Bluźnierstwo. Westchnąłem i ja w duchu...

„Czy Jezus przeżywał orgazm?” Tym pytaniem słuchacz audycji Polskiego Radia, w którym byłem gościem, zastawił pułapkę na mnie i zaszokował nie tylko dziennikarzy, lecz niewątpliwie także innych odbiorców. „Skoro był w pełni człowiekiem, to musiał mieć doznania seksualne” –— kontynuował mówiący, a prowadzący program Andrzej Komorowski, psychoterapeuta, wstrzymał oddech i spoglądał na mnie z przerażeniem. Był przekonany, że oto właśnie i my obydwaj, i współprowadząca Małgorzata Raducha, przekraczamy próg klęski. Ambitny temat nocnej 3-godzinnej rozmowy na antenie, z telefonicznym udziałem słuchaczy, brzmiał: „Bluźnierstwo”. Westchnąłem i ja w duchu, ale panując (nie bez trudu) nad emocjami, zacząłem wyjaśniać, że wprawdzie kwestia brzmi szokująco, to jednak dotyka istotnej sprawy. Przed odpowiedzią na tak prowokujące zapytanie, zauważmy, że zamierzony efekt szoku wynika z traktowania seksu i religii jako tabu. Tabu sprawia, że wypieramy oba obszary zarówno z przemyśleń, jak i ze sfery języka, pojęć oraz z rozmowy. Jedni oddają się religijnej egzaltacji i ich wiara pozostaje irracjonalna, bezrozumna, inni poddają falom seksualności — bez świadomości, dokąd niesie ich nurt erotycznych doznań. Od tego i ja rozpocząłem. Myślę, że słowa te warte są spisania w związku z „ambarasem płci”.

Pułapka zastawiona przez radiosłuchacza polegała na cichym założeniu tożsamości sfery seksualnej i genitalnej. Gdyby tak było, musiałbym ogłosić na antenie kapitulację. Ale przecież możliwe jest przeżywanie męskości i kobiecości inaczej — poprzez takie smakowanie seksualności, które nie redukuje się do doznań poziomu genitalnego, lecz wiedzie do głębszego spełnienia. Prof. W. Fijałkowski kiedyś wyraził to w twn sposób: „nowe spojrzenie na ludzką płciowość wymaga rewolucji kopernikańskiej: to nie sfera ducha krąży wokół sfery genitalnej, tworząc jakąś sublimowaną nadbudowę, lecz sfera genitalno-cielesna >>przemienia się<< i osiąga wymiary osobowe dzięki energii duchowej inspirującej i uwewnętrzniającej cały ten proces.” Nie był przy tym odosobniony w swych przemyśleniach, lecz kontynuował myśl V. E. Frankla: „Człowiek nie jest istotą napędzaną popędami, lecz pociąganą przez wartości” („Homo patiens”. Warszawa 1971 s. 33). To Z. Freud wiązał tabu seksu z zaburzeniami osobowości, a za ludzkie problemy z seksem obwiniał religijność. Stąd już krok do oskarżenia religijności o powodowanie psychicznych dewiacji. I ten trop myślenia powielają często publicyści (m.in. T. Bartoś), którzy w chrześcijańskiej etyce seksualnej, jak również w celibacie i całym nauczaniu Kościoła, widzą źródła rozmaitych patologii życia rodzinnego, małżeńskiego i społecznego. Tak samo rozumował wspomniany słuchacz, zakładający, że ksiądz zmiesza się oraz zarumieni i — aczkolwiek rumieńca wstydu w radiu nie widać — to brak odpowiedzi na zadaną trudność potwierdzi słuszność freudowskich tez.

Frankl zanegował myśl Freuda, zgłębiwszy ją dokładnie, konfrontując z własnymi przeżyciami i przemyśleniami nad postawami ludzkimi w Auschwitz. Stwierdził, że to właśnie poczucie sensu, najczęściej płynące właśnie z wiary religijnej, tworzy harmonię wszystkich człowieczych doświadczeń, z seksualnością włącznie. W granicznych doświadczeniach obozowych przeżywali nie ci, którzy byli zdrowi i silni, lecz ci, którzy mieli głębokie poczucie sensu życia. Stąd wzięła się jego metoda „terapii sensem” (logos –- logoterapia). Według Frankla to nie wypieranie seksualności, ale stłumienie religijności wiedzie do psychozy. Parafrazując Ewangelie, można powiedzieć językiem twórcy logoterapii, że nie samym seksem żyje człowiek, ale wszelkim sensem, który pochodzi od Boga. Stąd już blisko do myśli Jana Pawła II, który wychodząc od naukowych wywodów („Miłość i odpowiedzialność”) przez „Familiaris consortio”, katechezy, homilie, po poetycki „Tryptyk rzymski”, umieścił seksualność kobiety i mężczyzny na tle „mowy ciała”, mowy pełnej sensu i znaczeń, wykraczających poza bezpośredniość genitalnych doznań.

Pytanie, od którego zacząłem snuć te refleksje — „czy Jezus przeżywał orgazm?” — nie może jednak pozostać bez dokładniejszej odpowiedzi. Słuchacz w podtekście użył słowa „orgazm” dla określenia wyłącznie genitalnych przeżyć. W poetyce „mowy ciała” orgazm oznacza przeżycie ekstatyczne. Dlatego O. Ksawery Knotz, którego gościliśmy w DA (zob. jego książkę „Seks Jakiego nie znacie. Dla Małżonków Kochających Boga”, a także nagrania jego wystąpienia na naszej stronie internetowej) śmiało mówi o „teologicznej interpretacji orgazmu”. Ekstaza zaś jest „jednym z najbardziej intensywnych ludzkich przeżyć, dlatego odwołując się do tego doświadczenia, najłatwiej można wyobrazić sobie wieczny stan szczęścia ludzi zbawionych”. Ekstaza to nie tylko stan ducha wyobcowanego z ciała, ale całej osoby. Dlatego i Biblia nie stroni od skojarzeń z erotyką dla oddania szczytowych doświadczeń komunii z Bogiem, czego Pieśni nad pieśniami są najwybitniejszym przykładem. Tym samym językiem miłosnych uniesień operują i mistycy, tak mężczyźni (Jan od Krzyża), jak i kobiety (Teresa z Avila, Faustyna Kowalska). Człowieczeństwo Jezusa było spełnione poprzez ekstatyczną relację z Ojcem: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10, 30). Uwzględniwszy to wszystko, mógłbym odpowiedzieć słuchaczowi: „tak”. Nie zdążyłem tego zrobić tamtej nocy, bowiem szybko i z hukiem odłożył słuchawkę, zanim jeszcze skończyłem wstępne wyjaśnienia. Widocznie dotknąłem delikatnej struny jego stłumionego i nierozwikłanego problemu relacji z Panem Bogiem, który przypudrował agresją w erotycznym podbarwieniu.

Rozmowa o seksie i religii w tym samym stopniu stwarza trudności w rozmowie: młodzi z reguły z łatwością mówią o przeżyciach erotycznych, a wstydzą się rozmowy o religii. Starsi –- odwrotnie, bez oporów mówią o religii, a czują skrępowanie, gdy poruszany jest temat seksu. A przecież Pan Bóg zbawia nas i prowadzi ku sobie nie jako abstrakcyjny „rodzaj ludzki” ale jako kobiety i mężczyzn. Jeśli więc istnieje coś takiego jak „ambaras płci”, to świadczy o jakimś deficycie dojrzałości, tak ludzkiej jak i religijnej. Maskulinizm i feminizm, męskość i kobiecość rozważane w izolacji od siebie, również w separacji grup refleksji i modlitwy, mają rację tylko jako etap przejściowy, fragment drogi. W przeciwnym wypadku pozostaną niespełnionym i nieużytecznym eksponatem niedojrzałości, jak owa rzucona z hukiem słuchawka głuchego telefonu albo „cymbał brzmiący”.

P.S.
Oprócz wzmiankowanych w tekście odnośników polecam tekst W. Fijałkowskiego, „Płciowość w realizacji powołania do małżeństwa i rodziny”: http://www.kul.pl/art_1609.html

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();