Szarlotka: wypiek cudzołóstwa?

Zero idealizmu. Żadne mędrkowanie czy fantazjowanie. Pozbawiony medialnego szumu. Konkret. Brutalny. Przejmujący. Autentyczny. Poruszający. Otwierający oczy.

Anioł z jednym skrzydłem

To efekt spotkania dwóch kobiet: dziennikarki Katarzyny Wiśniewskiej (zbieżność nazwiska z autorką tekstu przypadkowa - przyp. red.) z siostrą, zwaną zakonnicą od prostytutek, Anną Bałchan, która w 2002 roku założyła w Katowicach Stowarzyszenie im. Maryi Niepokalanej na rzecz Pomocy Dziewczętom i Kobietom. Po co? By zaoferować doraźną pomoc tu i teraz, a dla kobiet (choć zdarzają się i mężczyźni) zdecydowanych na zmianę sposobu życia - schronienie i doradztwo. Jako „streetworkerka” podawała kubek gorącej herbaty tym, na które wielu z nas patrzy z litością, z pożałowaniem. Nadal, kiedy inni uciekają ze strachu i obrzydzenia, s. Anna siada na dworcu i czeka na to, aż prostytuujące się kobiety będą gotowe przyjąć pomocną dłoń. Gdy już któraś chce porozmawiać z zakonnicą (chociażby z ciekawości, co ktoś taki robi na dworcu; s. Anna zawsze wychodzi w habicie), siostra nie potępia, nie wydaje wyroków, nie skazuje, nie moralizuje. Patrzy na kobietę siedzącą obok nie jak na dwunasto- (najmłodsza prostytutka, jaką spotkała s. Anna była uczennicą III klasy szkoły podstawowej), trzydziesto-, czy pięćdziesięcioletnią prostytutkę. Dostrzega w niej człowieka, nastolatkę, matkę, żonę, emerytkę. Nie próbuje zrozumieć, a przyjąć osobę z konkretną historią życia. Słucha sercem, ale zachowuje otwarte oczy. Nie czaruje dziewczyn, które w pewnym momencie swojego życia wybrały złą drogę. Jasno przedstawia warunki, nie obiecuje gruszek na wierzbie. Bywa ostra. Tak trzeba – mówi pracująca jako wysłannik Boga, który proponując inną drogę życia, mówił: „Jeżeli chcesz...” i dodaje: Na mus idą tylko jabłka do ciasta.

Sen to zło

Nie ma złudzeń, że prostytucja to samobójstwo: zabija ciało i ducha, ale to też zaledwie wierzchołek góry lodowej. Stwarza im szansę powrotu do normalności. I pozwala decydować. Nie zmusza, nie namawia. To one wybierają. S. Anna, choć nie rozumie, szanuje wolność tych, które tzw. porządni obywatele nazywają pustymi porcelanowymi lalkami. I to, że ulegają pokusie łatwych rozwiązań. Nie udaje, że ma przepis na cudze życie. Jest przekonana, że przekraczając granicę wolności, poniża się człowieka i wywyższa siebie. Siostra nie nawraca, nie ewangelizuje, biegając po dworcu i wykrzykując, że Pan Jezus kocha każdego człowieka. Miłość przemawia sama – opowiada, dodając: staram się tak żyć, żeby skłaniać ludzi do zastanowienia, do zadziwienia, a nie zapewniać kogoś, bo żywa wiara jest zaraźliwa, ale możesz ją mieć tylko wtedy, jeśli doświadczysz miłości. Sama odpowiadając na pytania o wybór drogi życiowej, o powołanie wspomina: do sióstr byłam nastawiona pozytywnie, byle na odległość (śmiech). Posłuszeństwo zawsze było dla mnie bolesną sprawą, jestem kłótliwa baba / Na co dzień pytań „dlaczego” to ja sama mam cały strych / i maniakalnie depczę Bogu po piętach.

Święty nieobojętny

S. Anna Bałchan wspomina ludzi, którzy wystąpili z inicjatywą akcji pomocy prostytutkom – ówczesnego prezydenta Katowic Henryka Dziewior, doradcę Adriana Kowalskiego z „Domu Aniołów Stróżów”. Opowiada o trudach tworzenia organizacji, biurokratycznych absurdach, braku środków na finansowanie projektów. Nie wypomina, nie żali się. Po prostu mówi o tym, co nie działa tak, jak powinno, o konieczności dotowania przez państwo placówek, wspierających kobiety w powrocie do normalnego życia. S. Anna wie, że najtrudniejsza i najważniejsza walka toczy się nie przy urzędniczym biurku, a w sercu człowieka, wplątanego, zniewolonego złem, grzechem, słabością. Obala mit prostytucji jako zjawiska dotykającego tylko patologicznych rodzin. Przytacza wstrząsające przykłady. Ma świadomość bycia żuczkiem w tej wielkiej machinie skorumpowanego świata, pełnego okrucieństwa, twardych reguł gry, psychicznego i fizycznego dręczenia, a nawet śmierci. Jest niezwykle pokorna. Jednocześnie nie boi się śmiało i odważnie głosić niewygodnych poglądów np. gdyby nie było klientów, nie byłoby tych kobiet. Przy tym nie osądza, nie ocenia człowieka. Próbuje pokazać, że nikt nie ma monopolu na prawdę, a zobojętnienie, brak wrażliwości i wyobraźni prowadzi do handlu ludźmi, którego nie waha się porównać do obozu koncentracyjnego. Właśnie to sprawia, że w tej bylejakości powierzchownie traktowanego świata, s. Anna przyciąga. Czym? Ciepłem, dystansem, poczuciem humoru (które jest świetnym egzorcyzmem), ale przede wszystkim siłą dobra, którą czerpie z solarium łaski. Nie boi się krytycznie patrzeć na oferty hedonistycznego świata i odpierać ich niepopularnymi przekonaniami (m.in. przeciwstawia samotność chorobie na”misie”). Nie ucieka od niewygodnych pytań K. Wiśniewskiej (np. Dlaczego nie rozdajecie prezerwatyw? Dlaczego kobieta, siostra zakonna, jako duszpasterz akademicki budzi zdziwienie? Czy chrześcijanin to pokorna trusia, która nadstawia drugi policzek?).

Kamień, modlitwa i czekanie

Książka napisana jest prostym językiem, może ktoś powie, że sporo w niej banałów. Chociażby takich jak stwierdzenie, że każdy chce być kochany, a nie używany (bo człowiek nie jest maszyną!). Ale jest w nich niezwykła siła, przekonanie i charyzma, które uderzają w czytelnika. Bo miłość to wielka bomba. Czy zburzy stereotyp na temat prostytucji? Czy po przeczytaniu tego wywiadu, ktoś zapyta siebie, co zrobiłem, żeby zapobiec kupowaniu miłości? Czy to czytelnicze spotkanie z s. Anną Bałchan zmieni sposób myślenia, że nic nie da się zrobić? Przecież zawsze warto spróbować. Książka zasiewa zbawienny niepokój, prowokuje niewygodnymi pytaniami, budzi z letargu łatwego i przyjemnego życia (nie czujesz bólu, ale i nie czujesz szczęścia). Odsłaniając inne możliwości, staje się błogosławieństwem. Daje także nadzieję na życie tym, którzy umierają za życia. Radykalna zmiana życia budzi lęk, ale postawa ludzi takich, jak s. Anna Bałchan, dla których pomaganie to coś więcej, to bycie z drugim człowiekiem, pokazuje, że warto zaryzykować, by zasiać ziarno refleksji, które ma moc przemieniania.

Publikacja-wywiad zawiera także opowieści kobiet ulicy o chorobie ciała i duszy oraz tekst Ireny Dawid-Olczyk z fundacji La Strada o seksbiznesie i handlu ludźmi. To uzupełnienie szerzej pokazuje problem prostytucji.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();