Student upadły

Student – to miano, z którego kiedyś można było być dumnym i które stanowiło niemal synonim buntownika. Dzisiaj z tego etosu nie pozostało prawie nic. Współczesny student, nawet jeśli kontestuje zastany porządek, nie występuje przeciw żadnemu establishmentowi, wtłacza się co najwyżej w koleiny koncesjonowanego buntu. Krytyka tradycyjnego ładu, jaka dominuje, nie wymaga cywilnej odwagi, przeciwnie – jest przejawem konformizmu wobec opiniotwórczych elit.

Degrengolada

O degrengoladzie braci studenckiej nie świadczy jedynie bezkrytyczne podejście do współczesnego świata i, w najlepszym wypadku, pozorowany bunt. Szerokie otwarcie uniwersyteckich bram w latach dziewięćdziesiątych nie mogło pozostać bez wpływu na jakość kształcenia. Musiała ona zostać dostosowana do możliwości szerokich mas studentów. Ilość nigdy nie przekłada się na jakość. Zjawisko takie wystąpiło w Polsce nie po raz pierwszy. Pewne czasowe obniżenie wymagań miało miejsce po II wojnie światowej. Jednak wówczas mogło być ono uzasadnione. Krajowi, borykającemu się z trudnościami odbudowy, potrzebne były nowe elity. Przedstawiciele starych bowiem zostali albo wymordowani, albo znaleźli się na emigracji. Z drugiej jednak strony edukacja stanowiła wówczas drogę, promowanego przez władzę ludową, awansu „upośledzonych” dotąd warstw społecznych. Oczywiście, nie kwestionuję konieczności zagwarantowania równości szans, ale uprzywilejowanie młodzieży, pochodzącej z rodzin chłopskich czy robotniczych, kosztem potomków inteligentów, prowadziło niechybnie do urawniłowki.

Takie rezultaty można obserwować również teraz. Zatrważający bywa poziom kulturalny niektórych studentów. Oglądają fatalne filmy, słuchają okropnej muzyki, a nad lekturami lepiej spuścić zasłonę milczenia. Nie dysponują wiedzą ogólną, którą posiąść powinien każdy wykształcony człowiek. Nie będzie fałszem stwierdzenie, że osoby, które uzyskały kilkadziesiąt lat temu wykształcenie zawodowe, mają szersze pojęcie o świecie i są bardziej oczytane niż niektórzy młodzi ludzie opuszczający dzisiaj mury uczelni.

Magister z taśmy

Szturm na uniwersytety, który można zaobserwować od kilkunastu już lat, nie jest bynajmniej spowodowany nieprzepartą chęcią zdobywania wiedzy, jak twierdzą politycy i dziennikarze, mijając się z prawdą, rozmyślnie lub z naiwności, ale społeczną presją na otrzymanie tytułu magistra. Oczywiście, z instrumentalnym traktowaniem nauki mieliśmy zapewne do czynienia i wiele lat temu, ale fetyszyzacja dyplomów przybrała ogromne rozmiary dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Gwałtowny rozwój gospodarki, upadek wielu nierentownych przedsiębiorstw, ograniczenie osłon socjalnych, pierwsze wielkie kariery oraz rodzący się konsumpcjonizm musiały stymulować, zresztą nie w pełni bezzasadnie, powszechne parcie na zdobywanie wyższego wykształcenia. Pytanie tylko, ile nominalne wykształcenie ma wspólnego z rzeczywistością? Współcześni studenci rzadko kiedy angażują się w jakąkolwiek działalność niezwiązaną ze studiami, która nie daje przyjemności albo wymiernych korzyści. Stąd m.in. zupełny rozkład, podstawowej niegdyś, pozauczelnianej działalności żaków, jaką były studenckie pisma. Nie można wszystkiego zrzucić na karb nowoczesnych technologii, skoro w internecie trudno wskazać dostateczny substytut studenckich gazetek. Wszystko rozpłynęło się gdzieś w morzu alkoholu, w nieustannej zabawie, w rozpasanej konsumpcji i w postrzeganiu całości przez pryzmat potencjalnych zysków. Nie da się tu uniknąć czarnowidztwa: przeżartych rakiem korupcji absolwentów prawa, wtórnych analfabetów otrzymujących dyplomy na wydziałach filologicznych czy ćpunów w roli absolwentów akademii medycznych.

Status Quo

Coraz szersze otwieranie przez uczelnie swoich podwojów dla wchodzących w pełnoletniość roczników niżu demograficznego zapowiada przyjmowanie na studia coraz mniej predestynowanej do tego młodzieży. W niczyim interesie nie leży jednak naruszenie zasady „status quo”. Politycy chełpią się wzrostem odsetka osób z wyższym wykształceniem, studenci opóźniają trudne wejście w dorosłe życie, ich rodzice są dumni ze swych studiujących – często jako pierwszych w rodzinie – pociech, nie bacząc na faktyczny poziom kształcenia, władze uczelni zaś nie chcą pozbywać się dochodów z tytułu dodatkowych studentów.

Zmiana jest jednak możliwa. Ostatnio coraz więcej mówi się o nieprzydatności wyższego wykształcenia na rynku pracy oraz o zapotrzebowaniu na pracowników fizycznych. Może sygnały te skłonią niektórych do zastanowienia się, czy studia są najwłaściwszym dla nich wyborem. Będzie to rozwiązanie korzystne zarówno dla nich samych − nie będą się niepotrzebnie męczyć, jak i dla uczelni, którym przywrócona zostanie należna im ranga.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();