Student show

Za mało czasu minęło, by organizować zjazdy absolwentów. Wszak jeszcze kontynuuję studia, ale gdy wracam w rodzinne strony i spotykam się ze znajomymi, zaglądamy do naszej klasy – nie tylko tej wirtualnej. W ich oczach widzę tęsknotę za wspólną ławką, szafkami (niczym z amerykańskiego snu o Beverly Hills), których nie sposób było zamknąć – zawsze coś wypadało, bo więcej było „śmieci” czyt. butów, kosmetyków, pluszaków, puszek, ciuchów, baterii, płyt etc. niż podręczników; tęsknotę za dyskotekami, przerywanymi przez dyrektora z powodu – hm... każdy powód był – jego zdaniem – dobry. Ich maślane ślepia zdają się mówić: „do tego nicnierobienia tęskno mi...”. Tak uważacie? A ja uważam inaczej: czołem asertywni!

Czas, który wspominam najlepiej, to czas studiów. Nie dlatego, że to taki lajtowy czas. I nie dlatego, że to jedna wielka impreza (choć uczta rozpoczęta). Ale właśnie dzięki temu, że zaczęło mi się chcieć tak bardzo jak mi się nie chciało. Stąd trzyletni okres z życiorysu stał się procesem „od-nowy” (przypadek?). Bo nie zmieniłam się. Zaczęłam wychodzić z komody, tym razem odkrywając coraz to głębsze szuflady. Bo student show to wyższa szkoła jazdy.

Pomyśl, jak to być mogło z nami... Ale wiesz, poeci zawsze chodzą własnymi wierszami (...) Bo wszystkie gwiazdy w tobie lśnią i światów nieodkryty ogrom, a szczęście zawsze jest o krok – gdy czegoś chcesz, to siebie poproś. / Celuj w gwiazdy! Bo sky is the limit!

Jedna taka szansa... – od serca? Nie, od piernika
Pierwszy rok spędziłam przy książkach – bardziej z wyboru niż konieczności? Zakopana w bibliotekach, czytelniach, papierzyskach z różnych epok w kolorystyce tęczy, chłonąc ich treść i woń (nie wiem, czy dziś jeszcze organizuje się szkolenia biblioteczne, ale... czego to ludzie nie robią z książkami!). Nareszcie miałam czas i mogłam czytać to, co chcę, poznawać to, co mnie interesuje – począwszy od... przez... aż do... Wbrew doświadczeniom większości studentów, nie wszystko było dla mnie nowe. Miasto – „jakotako” – znałam już wcześniej. Nowi i inni byli przede wszystkim Ludzie. I choć tyle się nasłuchałam o tzw. życiu studenckim, przez jakiś, dość długi, czas nie wiedziałam, o co w tym tak naprawdę chodzi (o co tyle hałasu?!). Nie wiedziałam, czy więcej dzieje się wokół, czy we mnie – może zabrzmi to nieskromnie lub mało pokornie (pokora czasem jest pyszna), ale odnosiłam wrażenie, że raczej to drugie, bo wokół życie od imprezy do imprezy? – ot, takie nic. Zamknięta w sobie, w swoich marzeniach, nie robiłam nic (lub niewiele, lub wciąż za mało?), by je spełnić. Uciekałam do świata książek, wymieniając go ze światem kina, spędzając długie godziny w orlim gnieździe – wszak tylko orły szybują wysoko. Zdarzało się, że sen o spełnieniu wymieniałam niczym dolary w kantorze na inne, mniej lub bardziej przyjemne w skutkach, „przyjemności”, ale o tym nie pozwala mi pisać cenzura. I wtedy przyszedł on, zamieszał w moim sercu, zrobiło się gorąco... Pan Czerwiec 2006. Później nic już nie było takie samo.

A wiosną znów zakochasz się
Obiady w mlecznym barze, spacery po bulwarze, patrzenie w gwiazdy, nieprzespane noce, niezapomniane mono– i dialogi w blasku Łysego (Księżyc chodzi z nami wszędzie, wszak oświetla nam drogę) – tak miło się to wspomina... I mimo konfliktów, kłótni etc. nie zamieniłabym tych chwil za żaden skarb, za nic. (Co to, to nie!). I jeszcze to, co lubię najbardziej – w studiach, w Ludziach: ciekawość, wątpliwości, różnorodny sposób myślenia i zadziwiania się – jedyny, niepowtarzalny, wywołujący tę iskierkę w oczach. I – z drugiej strony – kontrast: to, co najbardziej poraża – cisza, brak pytań, brak jakiegokolwiek dialogu, te szklane, smutne czy zalęknione, oczy. Ale: oj, weź nie stresuj się! Może kiedyś odkryjesz, jak ja, że jeśli masz więcej wątpliwości niż inni, to znaczy, że masz więcej możliwości, żeby coś dobrego zrobić! Ile było (jest?) takich chwil, gdy strach paraliżował, odbierał odwagę... Lecz dojrzałość jest także bojaźnią – ona jest także początkiem mądrości: nie jest już potrzebą ucieczki, lecz przestrzenią, którą mierzy się wielkość. Rodzice nie nauczyli mnie pływać. Sprawili jednak, że człowiek, na którego patrzę czasem w lustrze, nie ma przed sobą cienia, ma światło Słońca, które powoli wniebowstępuje. Właśnie dlatego jestem na takim, a nie innym kierunku studiów, próbuję różnych rzeczy, poszukując właściwej formy, zarysowując przyszłość w jasnych barwach, nadając taki, a nie inny kształt planom, marzeniom... Może dlatego nie wracałam do domu pierwszym piątkowym autobusem, a „żal odjeżdżać” cisnęło się na usta częściej, opuszczając Gród Kopernika. Może dlatego zdecydowałam się jeszcze chwilę pobyć w najbardziej rozpromienionym – zaraz po Krakowie, ale mówi się, że Toruń to taki Mały Kraków – miejscu w Polsce, by, mijając cię gdzieś w pędzącym tłumie, przekazać ci ten promyk nadziei, byś podał go dalej, bo szczęście jest tylko wtedy prawdziwe, kiedy się nim dzielimy.

Jeśli chcesz czegoś w życiu, sięgaj po to!
Ostatni wpis do indeksu i... droga wolna. Sesja, choć ważna, nie najważniejsza, bo są sprawy ważne i ważniejsze. Studia to coś więcej, niż bunt, zabawa i swoboda. Studia, owszem, to czas na naukę – na naukę pływania, już bez kół ratunkowych (no, może z wyjątkiem telefonu do przyjaciela). To szansa na poczucie się silnym. Dziś wiem, jak ważne jest w życiu, by niekoniecznie być silnym, ale żeby czuć się silnym. Zmierzyć się z samym sobą, choć raz, mając tylko ręce i własną głowę.

Ale żeby cokolwiek pożytecznego zrobić, muszę – jako słowiańska dusza – poczekać na sytuację, w której po prostu nie będę mogła tego nie zrobić. Dlatego, z radością w sercu, wróciłam po wakacjach do toruńskiej rodziny z pytaniem: Już czas? Tak, bo nawet to najbardziej niezrozumiałe życie po drugiej stronie lustra jest lepsze od tego normalnego. Bo studia są właśnie po to, by dać się zaskoczyć! Potem można już tylko złapać się za głowę i uśmiechnąć się, wykrzykując z radości: „To się porobiło”!

Komentarze: 2 / Skomentuj wpis

Studia to cudowny czas w życiu człowieka i wiele szans oraz marzeń...nigdy nie myślałam jednak o tym, że studia mogą dać siłę :) , ale gdyby się chwilę nad tym zastanowić, to faktycznie, poprzez studia zostajemy wyrzuceni na głęboką wodę, a dzięki temu uczymy się walczyć, a do tego trzeba mieć siłę :) .

...bo warto!

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();