Przywary kobiecości -- rzut zewnętrzny

„Kobieto! Boski diable! Dziewicza istoto!” lub wersja bardziej znana „Kobieto! puchu marny! Ty wietrzna istoto!” — 187 lat później.

DEFINICJA KOBIECOŚCI – WERSJA MOJA

Kobiecość -– to nasze wnętrze, które niejednokrotnie widać „gołym” okiem. To zachowanie, które wypływa z głębi. To wysoko podniesiona głowa i uśmiech, nawet wtedy, kiedy nic dookoła wydaje się nie mieć sensu.
Kobiecość to te wszystkie ubrania, dodatki, kosmetyki. To wstawanie dwie godziny przed budzikiem, by „się ogarnąć”. To niejedzenie kolacji –- bo szkodzi figurze -– by na drugi dzień zjeść duże ciastko czekoladowe.
Kobiecość to każde spojrzenie na dziecko/mężczyznę/psa spotkanego na ulicy –- bo kobiecość to MY.

ROK 2010, KONIEC MARCA, GODZ. 10.30

Na ulicy tłoczno -– i nic dziwnego! Nareszcie zrobiło się ciepło. Można schować zimowe kurtki, odstawić na półkę w piwnicy kozaki i odświeżyć letnią garderobę. Uśmiecham się na samą myśl o tym. Hmmm... tylko co ja dzisiaj na siebie włożę? Co jest w modzie, a w czym, za żadne pieniądze, nie powinnam pokazywać się ludziom? „Spokojnie –- mówię do siebie — zaraz się dowiesz, co króluje w tym sezonie. Już za chwilę wkroczysz w świat mody, wystarczy tylko, że wyjdziesz z domu”. No to wychodzę. Idę ulicą... i co widzę? Kobiety! Młode, jeszcze młodsze, trochę starsze i te jeszcze starsze -– są wszędzie. Idą dumne, wyprostowane, z lekkim uśmiechem, nie rozglądając się dookoła. Sprawiają wrażenie jakby nic, co dzieje się wokół, nie miało dla nich znaczenia. One idą –- mają wyznaczony cel. Tylko nieliczni, ci bardzo uważni, dostrzegają, jak te Piękne Panie kątem oka „łapią” pełne podziwu męskie spojrzenia. Panowie patrzą, podziwiają, pragną — a więc poranny wysiłek nie poszedł na marne!

CZTERY GODZINY WCZEŚNIEJ

Po raz trzeci przestawiam budzik. Znowu nie udało się wstać zgodnie z planem. W głowie szybkie decyzje –- mycie włosów zamiast śniadania; na zajęcia tramwajem –- dzięki temu zyskam trochę czasu na makijaż i wybór ubrań.
Między suszeniem włosów a ich wyprostowaniem nakładam na paznokcie bezbarwny lakier. Teraz twarz -– lekki podkład, korektor, trochę pudru, kredka do oczu, konturówka do ust, na koniec tusz do rzęs -– najpierw wydłużający, następnie wodoodporny -– co by nie spłynął w trakcie drogi na uczelnię.
Ubrania –- to będzie długi dzień, więc musi być wygodnie — jeansy i długa koszula. Koszula jest niebieska, więc do tego będą niebieskie kolczyki. Z kolei buty są czarne, więc chusta na szyję w tym kolorze będzie idealnie pasować. Do tego płaszcz, duża torba i prawie jestem gotowa.
W biegu dopijam zimną już kawę, łapię jabłko i pędzę na przystanek autobusowy. Zaraz po tym jak zbiegam ze schodów, przypominam sobie, że na łóżku zostało urządzenie, bez którego wyjść z domu po prostu nie można –- telefon. No cóż! Wracam na górę — biorę moją elektroniczną smycz — i już, już prawie wychodzę... aż tu nagle mój wzrok pada na lustro.

CZAS

„Kobieto, opanuj się!” – znowu rozmawiam sama ze sobą –- niestety, moja próżność nie zna granic. Staję przed zwierciadłem i wypowiadam zaklęcie: „Lustereczko, lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie? Kto dziś miastem zawojuje, przeciwnościami losu się nie przejmuje? Kto teorię względności wyrecytuje, spór między Miłoszem a Gombrowiczem zrozumie? Kto? No kto?”
Nim się obejrzałam, odjechał mi tramwaj. W takich sytuacjach sprawdza się maksyma „wyrażenia >>nie mogę<<, >>nie dam rady<< nie istnieją, istnieje >>ile mam czasu?<<” Patrzę na zegarek, a raczej na telefon... zegarka nie noszę z przekonania... ogranicza mnie... te wskazówki, które pokazują mijający czas, a ten ciągły odruch patrzenia na niego? Wrrrr... okropieństwo! Tak więc sprawdzam godzinę... i biegiem na dół. Mam 15 minut do rozpoczęcia zajęć. Szybka kalkulacja i mam! Rower!

DUMNA JAK PAW

Godz. 10.30. Podjeżdżam pod wydział, przypinam rower, wyciągam lusterko, poprawiam fryzurę, nakładam błyszczyk na usta –- jestem gotowa, aby wkroczyć w mury, gdzie przyjdzie mi spędzić część dnia -– tą słoneczniejszą.
Kieruję się w stronę wejścia, kiedy dobiega mnie wołanie. Odwracam się i widzę grupę znajomych. Odruch naturalny –- prostuję plecy, zadzieram nos do góry, uśmiecham się. Przy powitaniu nieodłącznym elementem jest sprawdzenie, jak prezentuję się na tle grupy. Czy aby na pewno dobrze wyglądam? Może kiedy jechałam na rowerze, ludzie oglądali się za mną nie dlatego, że ich zaintrygowałam, ale dlatego, że wyglądałam śmiesznie? Włosy nie tak ułożone, makijaż nieodpowiedni? Nie, wszystko dobrze! Wyglądam dobrze, nawet bardzo dobrze! Ni stąd, ni zowąd przed oczami stanął mi paw. Według „Słownika symboli literackich” paw to „ptak Junony, symbolizuje słońce, nieskończoność, wieczność, zmartwychwstanie, nieśmiertelność, czujność, godność, dostojność, wiosnę, Jeruzalem, kontemplację, królewskość, dworskie życie, dumę, pychę, próżność, puszenie się własną urodą, pompatyczność”. O matko! Upodabniam się do zwierząt. Dobrze, że nie mam piór, bo w żaden sposób tego mojego puszenia nie można byłoby ukryć.

PRZYWARY KOBIECOŚCI

Jestem próżna i nie ma co tego ukrywać. Żeby w pełni usatysfakcjonowana wyjść z domu, potrafię spędzić w łazience godziny, przestać jeść, aby wcisnąć się w spodnie sprzed kilku lat. Potrafię wydać ostatnie pieniądze na nowe kosmetyki, kolczyki, apaszki, byle tylko dobrze wyglądać. Do fryzjera raz w miesiącu, do makijażystki –- raz na dwa. Perfumy -– obowiązkowo, zadbane dłonie –- podstawa.
Ewelina Flinta w jednej ze swoich piosenek śpiewa: „buty cisną mnie chociaż wierzyć chce że nie/ koralików sznur na mej szyi cudnie lśni/ buty cisną mnie chociaż wierzyć chce że nie/
czerwoniutkie są więc pokonam każdy ból/ muszę piękna być na bioderkach mam ciasną mini spódniczkę/ choć powietrza brak jestem w stanie znieść i to/ byle byś tu był byś zachwycił się dziś mną”...
Kosmetyki, ubrania, coraz to inne fryzury -– to wszystko czyni ze mnie kobietę tajemniczą, intrygującą, pełną niespodzianek. Ktoś ze mną rozmawia, patrzy na mnie i śmiało może powiedzieć, że mnie zna, nigdy jednak nie jest do końca pewny, jak będę wyglądała jutro. Wystarczy zmienić kolor włosów, styl ubierania i już jestem kimś innym (przynajmniej zewnętrznie).
A my, kobiety, lubimy zmiany. Lubimy, kiedy na nas patrzą, podziwiają. Uwielbiamy, kiedy ktoś mówi: „świetnie wyglądasz”. To przywary kobiecości, które sprawiają, że jesteśmy niepowtarzalne, nietuzinkowe, a świat bez nas byłby szary i nudny.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();