Przeszłość... przyszłość

dziwny jest twój język
mówi Bob
przeszłość
dzieli od przyszłości
tylko jedna litera

To trafne spostrzeżenie amerykańskiego studenta, uwiecznione przez Agatę Tuszyńską w wierszu „Mój student z New York City” („Zamieszkałam w ucieczce”, Stowarzyszenie Literackie KRESY, Lublin 1993), zaskakuje swoją prostotą i zmysłem obserwacji. W języku angielskim słowa, określające dwa przeciwstawne aspekty czasu: przeszłość i przyszłość znacznie się różnią – past to przeszłość, a future przyszłość. Tymczasem w języku polskim, jak zauważył Bob, różnica w pisowni tych wyrazów jest niewielka.

Pojedyncza litera, na którą zwrócił uwagę student z wiersza Tuszyńskiej, jest niejako pomostem między tym, co było i tym, co dopiero ma nadejść. Przeciętny rodzimy użytkownik języka polskiego nie zwraca uwagi na tę doniosłą rolę pojedynczej samogłoski. Przypomina ona symbolicznie najmniejszą jednostkę czasu, którą człowiek umówił się oddzielać jeden przedział od drugiego. To prawie tak jak z przełomem lat, wieków, a nawet tysiącleci. Wszystko rozbija się o sekundę, a przy współczesnej precyzji w odmierzaniu czasu nawet jej n-tą część. O 23:59 jeszcze jesteśmy w starym roku. Sekundę później strzelają korki szampanów, a w niebo wzlatują niezliczone ilości fajerwerków. Wszystko po to, by powitać nowe dziecię czasu – kolejny rok. Tak naprawdę nazwany i niejako stworzony przez człowieka. To wszak ludzie ustalają daty, rocznice i przełomy. Czy istnieje jednak tylko to, co określone i nazwane?

Niewidzialne istnienie

Czasu nie widać, a jednak nikt nie kwestionuje jego istnienia. Rodzimy się, istniejemy i odchodzimy w czasie. Tajemnica jego natury uczy pokory i fascynuje. Przekonuje, że to, iż czegoś nie widać, nie znaczy, że to nie istnieje. Jego obecność w życiu jest namacalna. Nie tylko ze względu na przesuwającą się wskazówkę zegara analogowego czy zmieniający się szereg liczb, określających godzinę na zegarze elektronicznym. Cechowane świece, klepsydry, zegary słoneczne, wodne, z kukułką, stojące i ścienne, bardziej tradycyjne i na wskroś nowoczesne – to wszystko próby zmaterializowania czasu i zapanowania nad nim. W ten sposób człowiek próbuje nadać mu wyobrażalne oblicze, okiełznać go i ogarnąć jego tajemnicę. Ten jednak skutecznie wymyka się człowiekowi spod kontroli.

Natura czasu

Czas ma swoje prawa. Jest wszechobecny, choć niematerialny. Widzimy ślady jego działania – i nie jest to tylko ruch wskazówki, który jest bardziej owocem usystematyzowania i określenia upływu czasu, ale przede wszystkim cykliczność obecna w przyrodzie. Czas wegetacji i odpoczynku w świecie natury równoległy ze zmianami pór roku, następujące po sobie nieprzemiennym rytmem pory doby, oznaki dorastania wraz z kolejnymi etapami w życiu człowieka to wszystko znaki tego, że czas jest. Choćbyśmy spierali się na temat samej jego natury: stoi w miejscu, płynie, powtarza się w nieskończoność niezmiennie w tym samym rytmie, czy też przyspiesza w miarę postępu cywilizacji, jedno jest pewne, czasu nie jesteśmy w stanie okiełznać. Nie możemy go zatrzymać, zwolnić, przyspieszyć czy cofnąć, a zwroty językowe, które zaistniały w języku, by zobrazować te czynności, są bardziej obrazami ludzkich pragnień i subiektywnych odczuć wobec czasu i jego przemijalności niż słownym odzwierciedleniem realnych czynności.

We własnym rytmie

Bez względu na to, czy zajmujemy się nim, czy też nie, istnieje i warunkuje nasze życie, choć sam nie jest nim uwarunkowany. Nawet gdybyśmy pozbyli się wszystkich mierników czasu, wciąż miałby na nas wpływ, choć może wtedy nie skupialibyśmy się tak bardzo na jego obecności. Nie próbując go w takim stopniu kontrolować, równocześnie nie stawalibyśmy się coraz bardziej od niego uzależnieni. Tymczasem, im bardziej precyzyjnie próbuje go człowiek określać, tym prędzej czas zdaje się biec. Odnosi się wrażenie, że czas nie płynie już rytmem natury i odwiecznego cyklu pracy i odpoczynku, ale upływa coraz szybciej. Powszechnym jest narzekanie na jego brak, a przecież doba ma nadal 24 godziny. Słońce dalej wschodzi rano i zachodzi pod wieczór. Zmieniają się pory roku i po zimie nadchodzi wiosna, a po lecie jesień. Rytm natury zepchnięty został jednak na drugi plan.

Wszystko w swoim czasie

Tradycyjny podział na czas pracy i odpoczynku zagubił się. Dawniej regulowały go głównie światło dzienne i jego brak. Świt i zmrok były naturalnymi wyznacznikami początku i końca pracy. Współczesny człowiek korzysta nie tylko z dobrodziejstw oświetlenia sztucznego, którego zastosowanie już zrewolucjonizowało rytm życia, ale wprowadził wręcz konkurencyjny dla naturalnego rytm czasu. Stworzył niejako nową dobę, dobę ucywilizowaną, gdzie liczy się każda minuta. Nieodłącznie towarzyszy nam czas, którego trzeba pilnować. Odmierzamy go w dawkach niemal farmakologicznych, planując swój tydzień, gdzie roi się od terminowych zobowiązań. Pracuje się nawet po kilkanaście godzin dziennie, a równocześnie nie wypada nie znaleźć czasu na rozrywkę i sen. Wszystko staje się obowiązkiem i jest odmierzane na czas. Wraz z powiększeniem się możliwości przemieszczania się i poznania, coraz więcej chcemy zobaczyć i przeżyć.

Czas reguluje też nasze spotkania towarzyskie. Wszystko jest na określoną godzinę. Musimy pilnować czasu, dotrzymywać terminów, zdążyć na czas. Konsekwencje zlekceważenia istnienia zegarów byłyby opłakane. W dzisiejszych czasach niezwykle trudno byłoby bazować jedynie na rytmie doby, wyznaczanym przez słońce. Chyba, że ktoś postanowi zostać współczesnym Robinsonem. Nawet jednak, wracając do rytmu typowego dla bezludnej wyspy, nie można uciec od upływu czasu. Jak powiedział Heraklit z Efezu: „Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki.”

Śpiesz się powoli

Współczesny świat lansuje przekonanie, że już od najwcześniejszych lat życia trzeba się spieszyć, by później osiągnąć sukces. Coraz niżej przesuwa się na osi życia ludzkiego granica rozpoczynania nauki czytania i pisania, języków obcych, pójścia do szkoły, ale także sięgania po używki i inicjacji seksualnej. Obawiając się, że nie starczy nam czasu, od małego zaliczamy kolejne miejsca i doznania. Już od dzieciństwa spieszymy się. Najpierw do przedszkola, później szkoły, następnie pracy. Nie wystarcza już po prostu uczyć się lub pracować, ale coraz więcej osób zaczyna pracę wraz ze studiami. Od początkującego pracownika wymaga się wszak doświadczenia w pracy. Od młodego człowieka oczekuje się sukcesów w edukacji, pracy i życiu osobistym. Najlepiej jakby to wszystko osiągał jak najszybciej i równocześnie. Wyścig szczurów, rywalizacja i podnoszenie poprzeczki prowadzą do frustracji i zniechęcenia.

Coraz częściej prawie każdy członek rodziny ma już nie tylko własny telefon czy komputer, ale też telewizor i samochód. Wypada mieć własny dom lub mieszkanie, nawet jeśli miałoby się tam mieszkać samemu. Mnogość dostępnych udogodnień, których pierwotnym celem miało być ograniczenie liczby obowiązków, zwiększenie komfortu naszego życia i w rezultacie podarowanie nam więcej wolnego czasu, sprawia, że dni są bardziej wypełnione przedmiotami, a mniej drugim człowiekiem i naturą.

Dar niezalezności

Przy zgłębianiu tajemnic istnienia i chęci zabawy w stwórcę, przy pomysłach klonowania i genetycznych eksperymentów, badania wcześniej niedostępnych głębin oceanu, ziemi i przestrzeni kosmicznej, chęci przekraczania granic poznania, wdzierania się w świat prywatności i misterium ludzkiego mózgu od wykrywaczy kłamstw, po podsłuchy, monitoring i chipy, w rzeczywistości, w której „Rok 1984” Orwella już dawno stał się prawdą, a człowiek wciąż pozostaje nienasycony, czas nadal jest niezależny. Pomimo prób wydłużenia średniej długości życia ludzkiego, powstrzymania procesu starzenia się ludzkiej skóry czy prognoz, że przy możliwości wymiany praktycznie wszelkich narządów będzie można żyć dużo dłużej, kres ziemskiej wędrówki jest nieunikniony dla każdego. Zamartwianie się tym faktem nie jest pożyteczne: „Kto z was, martwiąc się, może choćby jedną dołożyć do wieku swego życia?” (Mt, 6, 27). Nie można dodać choćby minuty do swego życia, jednak pamięć tej prawdzie może pomagać żyć bardziej świadomie i zachęca do odkrycia na co najbardziej pragniemy dany nam czas poświęcić.

Mimo, że człowiek zjadł już większość owoców z drzewa poznania, co zresztą wcale nie uczyniło go szczęśliwszym, nad czasem nie zapanował. Chce znać odpowiedzi na wszystkie pytania, sam jednak czas jest tym, czego nie ogarnął do końca mimo usilnych prób. I niech tak pozostanie.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();