Prasa już się nie liczy

Późno wrześniowe słońce zachodziło powoli nad miasteczkiem. Całe ono spowite było jego ciepłym blaskiem. Coraz to więcej złotych liści na parkowym trawniku odbijało jego promienie, tworząc niesamowity festiwal dźwięku i światła w połączeniu z szumem lekkiego wiaterku, unoszącego w/w liście swobodnie ku górze. Niektóre jednak z nich, o naturze jakby przyziemnej, cielesnej, wolały wirować nisko nad podłożem, pozostając, że tak się wyrażę, w opozycji do swoich braci i sióstr pędzących ad astra. Te zaś, idąc stopniowo ku górze, osiadały zasadniczo na krzewach czy też koronach drzew, z których spadły, zaznaczając tym samym swój powrót do korzeni oraz zachowawczy stosunek do emigracji. Wiatr, jako spiritus movens całego jesiennego zamieszania, próbował pełnić swą misję i starał się nakłonić do ruchu to jeszcze trzymające się gałęzi, a to już osiadłe ponownie na nich liście. Tu stanowiska tych ostatnich były znowuż podzielone: młode rwały się ku parkowemu wirowi; stare, które już zakończyły ten rozdział, trzymały się mocno — jak Chińczyki.

Słońce, spoglądając na ten konflikt interesów i pokoleń, z grubsza pisząc, miało to głęboko w promieniach. Jego blaskiem zachwycali się wszyscy, oprócz stetryczałych heliofobów, siedzących pod lastrykowymi płytami na miejskim cmentarzu. Istnienie słońca chwaliły pieśni, dzieci oraz pracujący na świeżym powietrzu. Ono samo bezdzietne, ale także bez wizji swego końca, nie zawracało sobie głowy problemami liści: reprodukcją, przemijaniem, egzystencją, spleenem i innymi dziwactwami. Mawiało o sobie, parafrazując Ludwika XIV: „Słońce to ja”. Żyło beztrosko, nie przemęczając się zbytnio, gdyż swą misję pełniło przez samo swoje istnienie. Igrało z wiatrem, który jako spiritus był znanym hulaką i nie oszczędzał sobie bezczelnego podrywania młodych listków obojga płci oraz sukienek lub płaszczy synów i córek ludzkich.

Świat wydawał się być piękny. Nikt ani nic nie wydawało się zmącić tej niemalże boskiej równowagi. Każdy znał swoje miejsce i nie musiał się do nikogo odwoływać, gdyż dobrze wiedział, co należy do jego zadań i jakie ma przywileje, a jakie ograniczenia. Jesień tego roku przyszła wyjątkowo w porę, a dotychczasowe prognozy wieszczące przybycie Zimy przed czasem okazało się nic nie wartym jazgotem i sianiem paniki wśród Bogu ducha winnych drogowców. Nawet zbliżające się wybory prezydenckie nie mogły zakłócić tej Arkadii. Stanu niby normalnego dla tej pory roku, ale jednak mającej w sobie coś niezwykłego.

W tę całą wczesnojesienną scenografię, weszło dwóch starszych panów. A właściwie to jeden, bo pierwszy już siedział na parkowej ławce. Był jednym z jej elementów, ale zarazem widzem wyżej opisywanych harców wiatru i liści. Miał na sobie popielaty prochowiec, na głowie szary kaszkiet. Obok niego spoczywała jego laska. Na oko około dwudziestoletnia, jasna, z wysłużonym uchwytem i wytartym gumowym spodem. Czytał gazetę, na którą sondaże, przeprowadzane przez nią samą, wskazywały, że jest opiniotwórczą. Drugi mężczyzna szedł wolno parkową aleją. Nie wiadomo, ile mógł mieć lat, ale wyglądał raczej na starszego. Może to długa i gęsta broda tak go postarzała? Odziany w skórę wielbłąda, przegryzał co jakiś czas małe szarańcze, maczając je w miodzie, który trzymał w niedużym słoiku przytroczonym do parcianego paska. Wesoło pogwizdywał w przerwach pomiędzy jednym kęsem a drugim. Był pogodny. Przechodząc koło siedzącego, czytającego opiniotwórczą gazetę mężczyzny, usłyszał siarczyste: — Ale p...ą!

Nie zrozumiał wyraźnie przyczyny tego okrzyku, ale poczuł, że ani on, ani ów mąż nic z tym nie zrobią i dał unieść się wiatrowi.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();