Powrót do domu

(...) i nadejdzie (...) czas, kiedy człowiek zaludni całą Galaktykę i światła nocnego nieba będą mu bliskie jak światła dalekich domów

Kiedy na początku lat pięćdziesiątych Stanisław Lem opisywał pionierską wyprawę na Wenus, nic nie wskazywało na to, iż człowiek w kosmos w ogóle poleci. Świeże, powojenne rany, zrujnowany Stary Kontynent, mimo końca wojny ciągle szarpany nienawiścią, politycznymi rozrachunkami, Żelazną Kurtyną dzielony na pół – któż mógł wtedy myśleć o rozwoju nauki, techniki, wspólnej pracy dla dobra wszystkich, przyszłości?

Ale opisywany w powieści Astronauci odległy świat przełomu tysiącleci wydawał się na tyle nierealny, że w swojej nierealności dawał ludziom nadzieję, że kiedyś przyjdą lepsze czasy.

Lepsze czasy...

Miałem może dwanaście lat, jak podczas kolejnej wyprawy na strych domu dziadków, wśród rozsypanych tu i ówdzie starych gratów, strzeżonych przez dżunglę pajęczyn, znalazłem mały regalik ze starymi książkami, w tym powieścią Lema. Trafiło się to dość dziwnie (patrząc z perspektywy czasu) – w okresie, kiedy dziecięca fascynacja lotnictwem przeradzała się z dnia na dzień w fascynację astronautyką. I chłonąłem każde słowo powieści, czytając do późna, i uczyłem się myśleć o czasach, które, zdawało się wtedy, były na wyciągnięcie ręki. Opisywany przełom XX i XXI wieku stał tuż za progiem, słyszałem o lądowaniu ludzi na Księżycu, lotach na orbitę, misjach sond kosmicznych, o coraz szybszym rozwoju komputerów, technologii cyfrowych itp. Wydawało mi się, że kiedy osiągnę wiek moich książkowych i filmowych bohaterów, ludzkość będzie dy- sponowała takimi możliwościami, o których nawet i Lemowi się nie śniło, a świat będzie równie piękny, jak w najskrytszych dziecięcych snach. Wierzyłem w lepsze czasy.

Krótka lekcja historii, ledwo dziesięć, może piętnaście ostatnich lat, udowadnia, że mimo upływu czasu, mimo olbrzymiego postępu w naukach technicznych, ścisłych, ale i społecznych, mimo przemian kulturowych, pewne sprawy pozostały bez zmian. Piszę te słowa na laptopie, cudzie techniki ostatniej dekady i na tym samym laptopie oglądam zdjęcia z miejsc, gdzie nigdy nie było przełomu tysiącleci, gdzie nigdy nie było przemian na lepsze, gdzie ciągle trwa walka o przetrwanie, gdzie podstawowe wartości są tak drogie, że nikogo na nie nie stać. Nie będę wymieniał ich nazw, bo każdy z nas bardzo dużo o nich słyszał. Niektóre z nich są bliżej niż myślimy... I dlatego te lepsze czasy są równie odległe i nierealne jak pół wieku temu... Pesymistycznie?

Końca świata nie będzie

To smutne, ale Polska stoi w miejscu, bo jest podzielona, dlatego, że nie chcemy się ze sobą dogadać – bo żyjemy przeszłością, bo przeszłość ważniejsza jest dla nas niż przyszłość, niż to, co zostawimy po sobie. To smutne, ale Unia Europejska jest coraz bardziej skostniała, coraz bardziej pogrąża się w tyglu wewnętrznych zatargów, jest coraz słabsza. To smutne, ale potęga technologiczna ostatnich dwóch stuleci stoi w miejscu, rządzą nią ludzie, którzy zapomnieli o pewnych podstawowych ideach, które przyświecały Ojcom Założycielom. To smutne, ale w wielu miejscach zabijamy się o kanister ropy, mimo że i tak za pięćdziesiąt lat jej zabraknie, każemy naszym dzieciom walczyć o coś, czego sami nie rozumiemy, czego sami nawet nie zaczęliśmy, ale ponieważ ciągnie się to już z dziada pradziada, to widocznie tak musi być... To smutne, ale mimo iż jesteśmy pierwszymi pokoleniami w dziejach ludzkości, które mają szansę opuścić rodzinny dom i udać się w podróż w nieznane, poszerzając granicę poznanego, zamykamy drzwi na siedem spustów, zbrojąc się przed byle wietrzykiem. Kolejny raz wybieramy nie do końca właściwą ścieżkę. Kolejny raz kroczymy w tym samym kierunku co nasi ojcowie i, co gorsza, popełniamy te same błędy. Niektórzy z nas liczą, że nie będą musieli za nie odpowiadać, bo przecież świat skończy się w 2012 roku. Nic bardziej mylnego. Końca świata tak prędko nie będzie, a to oznacza, że będziemy musieli się rozliczyć nie przed Bogiem, nie przed Buddą, ani Allachem, ale przed własnymi dziećmi. I kara może być surowsza.

Szklane domy

A mimo to gdzieś tam głęboko żywa jest ciągle wiara w Człowieka, karmiona przez lata fantastyczno-naukowymi opowieściami o podboju Wszechświata, o potędze ludzkiego umysłu, o Przyszłości, której niedoścignioną namiastką mogłyby być „szklane domy” Żeromskiego – wiara tak bardzo potrzebna, by w tej Przyszłości znaleźć się już teraz. To my budujemy ten świat, o którym marzymy. To my odpowiadamy za to wszystko, co się dzieje wokół. I to od nas zależy, jak będzie wyglądać otaczająca nas rzeczywistość.

Zbliża się czterdziesta rocznica lądowania ludzi na Księżycu. W 1969 roku podbój Kosmosu wydawał się być kwestią czasu i to niezależnie od sytuacji politycznej. Historia pokazała jednak, jak bardzo wielki skok ludzkości został zaprzepaszczony, i nie trzeba być znawcą tematu, by się domyślić, iż powrót na Srebrny Glob, swego czasu szumnie zapowiadany w mediach, wcale nie będzie taki łatwy. I, wolałbym się pomylić, za czterdzieści lat ludzi na Księżycu nie będzie.

W kołysce

Arthur C. Clarke twierdził, iż lądowanie na Księżycu jest jedynym wydarzeniem, z którym za tysiąc lat będzie się kojarzyć XX wiek. Nikt nie będzie pamiętał politycznych afer, lustracji, układów sił w parlamentach, statystyk. Kto wie czy jedyną pozostałością po nas nie będzie kakofonia radiowa, którą od stu lat zaśmiecamy okolicę, albo złota płyta z nagraniem z lat 70. na pokładzie Voyagerów. Możecie twierdzić, że zostanie po nas Internet, miliardy słów na miliardach stron. Ale wystarczy zdać sobie sprawę, że ten ciąg zer i jedynek jest równie ulotny, co spojrzenie rapackiego gołębia na przechodniów wysiadających z piętnastki o trzynastej siedemnaście. Ba! Za piętnaście lat będziemy mieli większe problemy niż seksafery, więc dobrze by było przemyśleć parę spraw i zacząć działać. Ojciec lotów kosmicznych Konstanty Ciołkowski mawiał, że nikt w kołysce nie zostaje na wieki. Może już czas wrócić do tego domu, którego szukamy?

Komentarze: 2 / Skomentuj wpis
4

"Daleka droga do Domu... "

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
Stanisław Barańczak (fragment wiersza "Jeżeli porcelana to wyłącznie taka")

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();