Poeta zgubiony w Sieci

Internet zmienił oblicze literatury. Na dobre. Jest szansą dla młodych autorów na szybką i łatwą publikację ich twórczości. I zagrożeniem, ponieważ ich twórczość może nigdy nie zostać odkryta.

Jeszcze do niedawna o wartości twórczości danego autora stanowić mogły wyniki w konkursach literackich, rzetelna krytyka, rzadziej popularność tomiku, zwłaszcza u młodych twórców, gdzie nie trudno o wydłużony proces publikacji. Dziś, o wartości artystycznej wiersza, świadczyć może liczba anonimowych wizyt na stronie internetowej (mniej lub bardziej z przypadku), liczba komentarzy czytelników (często kompletnie niezwiązanych z tematem), ich oceny, rzadziej fachowa krytyka literacka. To, jak w praktyce działa taki mechanizm, można uzmysłowić sobie na przykładzie piosenki Hurt „Nowy początek”, której – owszem – chwytliwej melodii odmówić nie można, dobrego tekstu natomiast, w rozumieniu autora tego artykułu, szukać ze świecą. Internetowe komentarze zwracające na to uwagę można policzyć na palcach jednej ręki.

Licencja na poezję

Po raz pierwszy w historii literatury twórcy (poeci, pisarze itp.) mają szansę na natychmiastową publikację swoich dzieł. W klasycznym modelu autor przekazuje maszynopis do wydawcy, ten decyduje o publikacji bądź odrzuceniu danego materiału. Proces ten w skrajnych przypadkach mógł ciągnąć się latami. Obecnie wydawca w klasycznym rozumieniu nie jest potrzebny. Numer ISBN może uzyskać za darmo każdy, kto wypełni odpowiedni wniosek, a dzieło nie musi być drukowane na papierze – wystarczy, że będzie dostępne w jakimkolwiek elektronicznym formacie i umieszczone do ściągnięcia bądź kupienia przez Internet. Nawet jeśli autor zdecyduje się na współpracę z internetowym wydawnictwem, koszty przygotowania książki (e-booka) są znacznie niższe niż w przypadku wersji papierowej, proces jej wydania znacznie szybszy i, upraszczając, jest to dla obu stron czysty zysk, niezależnie od ilości sprzedanych egzemplarzy. Zaradny autor może nawet spróbować sam wypromować swoją twórczość na wielu portalach literackich i zdobyć uznanie czytelników. Właściwie za darmo.

Możliwość publikacji tekstu w Sieci ma każdy – czy to na swojej stronie www, na blogu, czy na jednym z wielu portali literackich. Korzystają z tej szansy codziennie miliony internautów na całym świecie, w tym coraz liczniejsze grono mniej lub bardziej początkujących i młodych literatów. Klasyczne spotkania robocze w grupach literackich zostały zastąpione przez system komentarzy i ocen danego utworu, a tradycyjna szuflada, która zwykła zawierać nie tylko dopracowany materiał, ale również utwory „wymagające pracy”, została wyparta przez blogowy wpis. Zaletą takiego rozwiązania jest niewątpliwie „elastyczność kalendarza”. Nie musimy przecież fizycznie spotykać się w celu omówienia tekstów - wystarczy, że utniemy sobie małą poGGawędkę w Sieci. Wadą, zwłaszcza w przypadku złego usystematyzowania utworu lub jego braku (względem tagów i kategorii), jest ilość tekstów, przez które trzeba się „przekopać”, żeby znaleźć choćby ten jeden dobry.

By się przekonać o tym problemie, wystarczy przeprowadzić mały eksperyment – przeszukać Internet pod kątem współczesnej poezji polskiej, przeliczyć ilość portali, autorów i tekstów. Liczba stu tysięcy opublikowanych w Sieci wierszy nikogo nie powinna dziwić, a jest to tylko kropla, która przepełnia Internet. Ponieważ licencia poetica dopuszcza co najmniej tyle kombinacji słów, środków stylistycznych, ilu autorów, tym trudniej historykom literatury wyłowić będzie w niedalekiej przyszłości literackie perełki. Stosuje się co prawda ograniczenia w ilości publikacji danego autora, np. jeden tekst dziennie albo tygodniowo, nie broni to jednak przed wzrostem poziomu grafomaństwa.

Filtr słowa

W klasycznym, papierowym ujęciu, na półkach księgarni pojawiały się dotychczas w większości te utwory, które wydawca i autor uznali nie tylko za nadające się do publikacji, ale również w jakiś sposób opłacalne dla obu stron. O ile więc papier mógł być swego rodzaju filtrem treści, o tyle w dobie Internetu takiego filtra już brak.

Kiedyś znajoma poetka, przygotowując się do wydania tomiku, powiedziała, że chce wybrać tylko te teksty, których po latach nie będzie się wstydzić. Umiejętność takiego wyboru wydaje się kluczowa szczególnie w przypadku publikacji w Internecie. Pamiętajmy, że opublikowana twórczość z Sieci nigdy nie zniknie, a ludzie zawsze będą mieli do niej dostęp. Istnieje więc spora szansa na to, że z nieprzemyślanej twórczości artysta będzie się musiał tłumaczyć. Zniknięcie papieru jako naturalnego nośnika treści wcale bowiem nie zwalnia autora z odpowiedzialności za to, co napisał.

Artysta musi się nauczyć dystansu do własnej twórczości, który nie przychodzi ani łatwo, ani od razu. Pomaga on jednak oddzielać lepsze utwory od tych mniej udanych, pomaga przyjmować krytykę i odpowiadać na nią. Natychmiastowa publikacja tekstu może uniemożliwiwać nabycie takiego dystansu przez młodego literata, zwłaszcza gdy traktuje on swoją wczesną twórczość w kategoriach artystycznego „być” albo „nie być”. Zmierzenie się z falą komentarzy czytelników wcale przecież nie należy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych, a to właśnie w dużej mierze od nich zależy pozycja tekstu w rankingu. Podczas przeglądania portali literackich podświadomie wybieramy właśnie te z nich, które albo mają największą liczbę komentarzy, albo najlepsze noty. W ten sposób z jednej strony naturalnemu odrzuceniu ulegają teksty o rzeczywiście niskich walorach artystycznych, z drugiej – odpadną również te nie do końca lubiane bądź niezrozumiane przez portalową społeczność, ale prezentujące wysoki poziom literacki.

Internetowa przestrzeń literacka stanowi więc nie tylko szansę, ale również spore zagrożenie dla młodego twórcy. Można spróbować wysnuć nawet dość śmiałą tezę: znamy dzieła Mickiewicza czy Słowackiego nie tylko ze względu na ich walory artystyczne, ale również dlatego, że ci autorzy, jako jedni z nielicznych, mieli okazję, szansę wybić się i zaprezentować twórczość szerokiej publiczności (nie umniejszając przy tym roli, jaka przypadła wydarzeniom historycznym). Nietrudno sobie przecież wyobrazić artystę, który z różnych polityczno-społecznych przyczyn nie mógł w tamtym okresie publikować. Obecnie twórczość nieźle zapowiadającego się autora może zginąć w fali nieprzychylnych, często chamskich komentarzy, niezrozumienia czytelników, bądź zwykłego internetowego trollowania.

Dzbanek rozbity

Ostatnie pięć lat istnienia Internetu upłynęło pod znakiem tworzenia się i rozwoju portali społecznościowych. Ich literackie odpowiedniki również pomagają zawiązać pierwsze literackie znajomości, umożliwiają dotarcie do wydawców, rodzą się również na nich literackie antagonizmy. Swoje teksty publikują tam nie tylko początkujący artyści, ale również doświadczeni, często tacy, których okres artystycznego dojrzewania przypadł na czasy przed upowszechnieniem się Internetu i odkryli oni w nim znacznie większy potencjał niż w przypadku tradycyjnego rynku wydawniczego. Druk papierowy jest co prawda uważany jeszcze za elitarny, jednak wraz z rozwojem technik cyfrowych (np. e-readerów) i on odejdzie do lamusa.

Wydaje się, że serwisy literackie skutecznie zastępują tradycyjne grupy literackie. Ich członkowie starają się publikować nie tylko w pismach internetowych, traktują literaturę jako rzemiosło, które powinno się rozwijać, doskonalić. Jeśli tylko dobrze wykorzystają możliwości jakie daje Internet, uda im się zdobyć popularność i uznanie czytelników. Droga ta jednak nie jest wcale usłana różami. Z pewnością pogawędki w Sieci nie zastąpią tradycyjnych form spotkań literackich w postaci np. wieczorów autorskich, związanych z promocją e-tomiku, stanowić będą jednak integralną część życia literackiego.

Poszukiwanie inspiracji, nowych, ciekawych literackich rozwiązań może okazać się nie lada wyzwaniem, zwłaszcza dla młodego autora. Ponieważ nie istnieje skuteczna metoda obrony przed internetowym grafomaństwem, zadanie to jest dodatkowo utrudnione. Pozostaje więc walczyć o to, by publikowana w Sieci twórczość nie była ani rozbitym dzbankiem, ani świtaniem tapet.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();