Poddam się mężczyźnie, ale nie byle jakiemu

Późnym wieczorem, a nawet nocą z 23 na 24 maja br. udałem się na rozmowę dotyczącą płci pięknej i nie tylko. W zacisznym pokoiku na Matejki spotkałem się z Agnieszką „Rybą” Sobczak, studentką VI roku konserwacji papieru i skóry na Wydziale Sztuk Pięknych UMK, inicjatorką Rekolekcji dla kobiet (odbywały się w Duszpasterstwie Akademickim Studnia). Przy kawie i wafelku Princessa, po dłuższej chwili koncentracji, w dużym skupieniu, ze zmysłową muzyczką w tle rozpoczęliśmy konwersację.

Don Lubranco: Dobiegły końca Rekolekcje dla kobiet, których jesteś organizatorką. Ich hasłem przewodnim było Jestem kobietą. Zastanawiam się, czy jest w tym już stwierdzenie, czy może zapytanie: jestem kobietą! czy jestem kobietą?
Agnieszka Sobczak: Dziewczynom mówiłam już na pierwszym spotkaniu: nie ma co się zastanawiać, czy jest się kobietą, czy nie. Skoro już tu siedzą, to znaczy, że są. Tam nie ma znaku zapytania, tak już jest. Chodzi o większe odkrywanie siebie. Patrzenie na siebie — w głąb. W życiu codziennym trochę to zanika i jest zakrywane. Warto odkryć w sobie kobiecość.

D. L.: Jaka jest metoda odkrywania tej kobiecości? Czego dotyczyły spotkania?
A.S.: Głównie medytacje i dzielenie się owocami. A nad czym medytowałyśmy? To były baaaardzo podstawowe rzeczy, dlatego bardzo trudne. Na dzień dobry było spotkanie z sobą jako dzieckiem. Przyjrzenie się, co mnie kręciło, w jakie zabawy się bawiłam. Co mi sprawiało radość, a co być może się gdzieś tam pogubiło. Być może! Moje spontaniczne, dziecięce reagowanie na rzeczywistość, a przez to, że moje, to bardzo kobiece. Drugie spotkanie było bardzo trudne. Zawsze się go najbardziej boję. Po tym radosnym dzieleniu się, kto chodził po drzewach, a kto grał w gumę, było patrzenie na to, co atakuje Zły. Oglądałyśmy to, co nas najbardziej boli, czego najbardziej żałujemy, a przez to dostrzegałyśmy, w czym pokładamy nadzieję i co jest dla nas ważne. Dotykałyśmy wtedy własnego serca i działy się rzeczy wielkie. Następnie patrzyłyśmy na ideał kobiety z rożnych stron. Tych kobiet, które są w otoczeniu i ten ideał, który w sobie nosimy, a także wzorzec, który pokazuje Nam Kościół, co jest od Nas wymagane i to, z czym się nie zgadzamy. Pod koniec rekolekcji była medytacja nad Pismem Św., później film, ewentualnie wyjście na miasto. Na zakończenie wspólna Msza św. ze świadectwami.

D. L.: Będąc dzieckiem, w co najbardziej lubiłaś się bawić?
A.S.: (Śmiech). W piłkę oczywiście, i latałam z kijem. Wiem — co ciekawe — że nie byłam w tym sama.

D. L.: Rozumiem, że grałaś z kolegami.
A.S.: Głównie tak.

D. L.: Czyli wyróżniałaś się z otoczenia?
A.S.: Hm... Można tak powiedzieć.

D. L.: A czy teraz jako kobieta czujesz się wyróżniona i wyróżniasz się?
A.S.: Zawsze trudno oceniać siebie.Jako dzieciak nie czułam się jakoś wyróżniona. Teraz mogę powiedzieć, że tak można było to postrzegać. Za jakieś -dziesiąt lat będę mogła Ci powiedzieć, czy można mnie postrzegać jako wyróżnioną czy wyróżniającą.

D. L.: Czy jest jakaś kontynuacja tych rekolekcji?
A.S.: Tak, w życiu codziennym. (Śmiech). Rekolekcje są zamkniętą formą. Mogą — ale nie muszą — coś zaczynać albo kończyć. Dzieją się rzeczy ważne. I są one widoczne.

D. L.: Rekolekcje cieszą się wielką popularnością i zapotrzebowaniem?
A.S.: Bardzo! To już druga edycja. Za pierwszą wystarczyło jedno ogłoszenie po Mszy św., na tzw. herbatce i lista była pełna. Bez żadnego reklamowania. Organizując drugą, wiedziałam, że będzie duże zapotrzebowanie i poprosiłam o pomoc osobę z pierwszej edycji — Kazię, żeby poprowadziła drugą grupę.

D. L.: Ideał kobiety — jaki on jest? Chcecie być idealne? I co z ideałem, jaki serwuje świat bądź Kościół?
A.S.: Owocem medytacji nie miała być lista tego, czego mi jeszcze brakuje do tego ideału. Pytanie brzmiało: ta idealna kobieta jakby już jakaś była, to jaka? Tok rozumowania poszedł w tę stronę. I dobrze, wtedy człowiek nie ma tego bagażu. Nie wylicza: tego jeszcze mi brakuje, tu nie domagam, jestem taka, a chciałabym być inna. Mówiłyśmy o takim ideale kobiety jako osoby, na którą można popatrzeć. Dzięki temu ten ideał mógł zaistnieć. Faktem jest, że tak naprawdę mówiłyśmy o sobie. Tylko, że jakbyśmy zaczęły patrzeć na tę kobietę jak na siebie, to ona od razu by zszarzała. Niestety, mamy dużo kompleksów. Zły też działa, jest panem kłamstwa, wciska nam różne głupoty. Mówię na koniec dziewczynom, że kobiety idealne to właśnie my. Nie należy się obwiniać, że jednak ja mówiłam o takiej osobie, która potrafi się opanować w danych sytuacjach, a ja właśnie tak reaguje, a nie inaczej, chciałabym być inna, a nie potrafię... Właśnie nie, taka już jesteś. Żyjąc, próbujemy się dostosować do tego, jak jest. Zranienia często nas hamują przed tym, co chcemy, a de facto co robimy. Na początku zawsze dawałam temat, nad którym dziewczyny mają się zastanowić. Często podawałam przykłady z relacji, choćby: kobieta, która czuje się zraniona po odejściu, rozstaniu na dzień dobry zakłada — nigdy więcej, nie dam się wpuścić w maliny. Chociaż tak naprawdę pragnie relacji, pragnie miłości. I tak przez pewien czas działa, a pragnienia w niej są dokładnie odwrotne, ale przygniecione tym wszystkim nie dochodzą do głosu. Kluczowa okazuje się relacja z Panem Bogiem. Wśród tych ideałów kobiet padały przykłady kobiet, które właśnie są w bliskiej relacji z Bogiem. Też tego byśmy chciały. Prawdą jest, że Bóg jest z Nami dokładnie w ten sam sposób. Rekolekcje mają nam pomóc poukładać patrzenie na siebie, wskazać miejsca, gdzie są największe kłamstwa.

D. L.: Modne było i jest postrzeganie kobiety jako słabej płci. Czy ta próba patrzenie na siebie potwierdza to?
A.S.: Osoby, które są delikatne i wrażliwe muszą być silne, bo inaczej nie dadzą sobie rady.

D. L.: Jak ty przeżywasz swoją kobiecość?
A.S.: Staram się być. I w tej kwestii to wystarcza. Trzymam się tego: „bycia bardziej” i „bycia więcej”.

D. L.: A czy mężczyźni pozwalają ci być i czy są potrzebni?
A.S.: Są i to bardzo. Nawet nie wiedzą jak bardzo. Istnieją relacje, które bardzo mnie wspierają — moją kobiecość.

D. L.: Jakby nie było, nie możemy być samowystarczalni, czy to kobiety, czy mężczyźni. Role nie do zastąpienia.
A.S.: Są sobą w odniesieniu do tych drugich.

D. L.: Jacek Pulikowski w książeczce „Krokodyl dla ukochanej” przedstawia postulat: kobiety –- wymagajcie od mężczyzn odpowiedniego traktowania w codziennym życiu: eleganckiego, szarmanckiego, należnego waszej godności. Żądajcie tego dla siebie i konsekwentnie egzekwujcie.
A.S.: Jak przeginają, to dostają ciętą ripostę. Niektóre relacje są na takim poziomie, że nie ma co wymagać górnolotności. Jak idę z chłopakami pograć w kosza, na boisko, to nie oczekuję, że otworzą przede mną furtkę. W sytuacji pójścia na kolację tego właśnie oczekuję. Wymagam wtedy, kiedy trzeba, ale nie ma też co przeginać. Jeżeli relacja jest zdrowa, to się dzieje wszystko w należytym porządku.

D. L.: Cudownie! Muszę przestać przeginać.
A.S.: Na spotkaniu poświęconym ideałowi kobiety poruszyłyśmy również wątek ideału kobiety, jaki „sprzedaje” nam Kościół. Często okazuje się, że jest to w taki sposób przekazywane, że aż irytuje, wręcz otwiera się nóż w kieszeni. Chociaż jeśli się dotrze do źródła, to się wszystko zgadza. Ale sposób, w jaki nam jest to przedstawiane, niejako narzucane i jak to się ma do codzienności, na przykład jakie kobiety widzimy w Kościele, to pojawia się gniew. Święty gniew. Bunt. I odzywa się to Sedno. Pod koniec takiego spotkania ważne jest, żeby powiedzieć, mimo tego całego zamieszania wokół kobiecości, że to faceci mają gorzej. Na nich są nakładane większe ramy i jest super, kiedy kobieta pomaga mu wyjść poza te ramy i popatrzeć inaczej. Większość dziewczyn się oburza, jest zdziwiona, kiedy mówię, że mężczyźni mają gorzej: jak to, przecież...

D. L.: Myślisz, że mężczyźni chętnie pozwalają na to, żeby kobieta pomagała mu wychodzić poza ramy?
A.S.: Zależy, jak ona to robi.

D. L.: Jesteśmy otwarci na taką współpracę?
A.S.: W zależności od tego, jak ona przebiega. Nieraz wystarczy, że pojawi się kobieta i on od razu staje się mężczyzną. Podobno, tak słyszałam od wielu panów, że kiedy są we własnym gronie, zachowują się zupełnie inaczej i wystarczy, że pojawi się jedna kobieta i już jest inaczej. Coś się dzieje. Wystarczy ten pierwiastek kobiecości na metr kwadratowy, żeby coś się obudziło.

D. L.: Obudziło albo zepsuło.
A.S.: (Śmiech). Wszystko zależy od tego, jak to robimy. Dziewczynom też powiedziałam, że poddam się mężczyźnie, ale nie byle jakiemu. Jak najbardziej jestem za tym, odpowiadałoby mi, żeby żyć z facetem, który rządzi, podejmuje decyzje. Mogłabym być w związku tą drugą, ale nie może być to byle kto.

D. L.: Nie chciałabyś mieć prawa decydowania?
A.S.: Jako takiego nie. Doradzania tak.

D. L.: Zrzucenie wszystkiego na barki mężczyzny?
A.S.: Nie, nie... nie w tą stronę. To wielkie zaufanie do tej drugiej osoby. Oddaję siebie, ale nie jako marionetkę. Przejaw wielkiego zaufania względem tego człowieka i Boga. Bóg działa w tej drugiej osobie. Mam nadzieję, że w dwójkę, a nawet w trójkę będzie się szło dobrze. Wtedy mogę być tą doradzającą. Właśnie to też jest fakt, kobieta widzi więcej. To już trzeba się z tym pogodzić. Piszę się na to, żeby patrzeć i mówić.

D. L.: A słuchać?
A.S.: Tak! Chyba, że będzie to uderzało we mnie albo w kogoś innego i będę wiedziała, że to nie fair, to wtedy rozmowa.

D. L.: Powrót do źródeł: relacyjność, dialog.
A.S.: Żeby się nie pogubić w tym wszystkim, trzeba najpierw być, a później być w relacji. To może dziać się równolegle, ale istotne, by nie zapomnieć o tym, żeby być.

D. L.: Czy chciałabyś coś przekazać Czytelnikom PD, zwłaszcza Czytelniczkom?
A.S.: Żeby nie zapominały o pragnieniach i patrzyły głębiej.

D. L.: Dziękuję za rozmowę i w imieniu Redakcji życzę dobrych pragnień i spełniania się jako kobieta. Pozdrawiamy uczestniczki Rekolekcji dla kobiet, życząc im jak najlepszych owoców.
A.S.: Dzięki!

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();