Piętnasty

krok za krokiem
coraz dalej

Jeszcze nie wiem... Nie wiem jak biec, to mój pierwszy półmaraton, tak dużo ludzi, mikołajów, niby znam trasę, ale to nie wystarcza, pierwsza górka, błoto, pierwszy kilometr. Biegnie mi się tak lekko, spokojnie, wyprzedzam, drugi, trzeci kilometr, dobrze, że jest ciepło, nie wyobrażam sobie tego biegu w czasie mrozu. Ktoś mógłby uznać, że to dość nudne, ale ja to lubię. Pomaga mi to odłączyć się na chwilę od świata, porozmawiać ze sobą, często pojawia się jakaś fajna myśl, pomysł, dźwięk. Nawet katar mi nie przeszkadza, nawet pierwszy pot. I choć grzęznę w piasku na siódmym kilometrze jestem pewny, że wystarczy mi sił, w końcu tylu nas biegnie i czemu akurat ja miałbym nie dać rady?

choć pot spływa
całą siłą
biec

Powiedzieli mi kiedyś, że nie ma po co. Ale nie widzieli Zbyszka Stefaniaka, który cały półmaraton robi o kulach. Startuje pierwszy godzinę przed oficjalnym startem i kończy ostatni. I tak naprawdę biegnie najlepiej z nas wszystkich i dobiegł dalej niż ktokolwiek z nas. Wygrywa w najcięższej walce swojego życia – w walce ze sobą samym, z własną chorobą, z przeciwnościami losu i każdy powinien brać z niego przykład. Bo jeśli ktoś może, a uważa, że nie potrafi, to znaczy, że jest bardziej chory niż Zbyszek. Biegnę, żeby udowodnić im i sobie, że ja też potrafię, choćbym miał być ostatni na mecie, ale tak naprawdę wcale nie chodzi o wynik, tylko o ukończenie, o świadomość pokonania własnych słabości, pokonania siebie. Biegnę, mimo że w ostatnim łyku wody na dziesiątym kilometrze czuję zbliżający się kryzys, mimo że wiem, iż przyjdzie nagle, znikąd, i wtedy będę wiedział ile jestem wart.

w każdej chwili
bój ze sobą

Piętnasty kilometr. Ściana. Zwalniam... Już prawie stoję... Już nie mam siły... Nie dobiegnę... Chce mi się pić, jestem głodny, a do mety sześć kilometrów. Nie dam rady... Pozwalam się wyprzedzać, coraz więcej ludzi przede mną... Stopa przy stopie, chyba karetka mnie zabierze na mecie, taki słaby... Szukam tabliczek, ale nie znajduję, wydają się być coraz dalej, nie wiem jak mam jeszcze rozłożyć resztkę sił, tracę orientację... Jest! Siedemnasty kilometr, jeszcze tylko cztery. Widzę ludzi, którzy zatrzymują się, idą potem kawałek i dalej biegną. Może by tak też się zatrzymać? Nie! Nie zatrzymam się, bo wiem, że wtedy już nie pobiegnę dalej. Będę biegł choćby stopa przy stopie, choćbym już prawie szedł, ale to będzie bieg! Będę biegł! Krok za krokiem, wdech za wdechem, choć tak bardzo trudno, przecież potrafię, przecież mam siłę by biec dalej, by dobiec do mety, przecież potrafię, nie poddam się! Tam czeka na mnie woda i ciepły posiłek, odpoczynek, ale nie zejdę z trasy, nie poddam się! Szczeka jakiś pies, właściciel mógłby go uwiązać, chociaż na czas biegu, przeszkadza... Jeszcze tylko dwa i pół, jeszcze tylko dwa. Coraz bliżej, stopa przy stopie, tak bardzo ciężko. Asfalt. Wreszcie! Już nie daleko, niecałe dwa, mijają mnie jakieś samochody, dwudziesty kilometr, znowu las, już tak blisko! Biegnę coraz szybciej, tak szybko jak mogę, ostatnie pół, ostatnie czterysta, ostatnia prosta. Podnoszę głowę, jest dobrze, czuję się dobrze, mam mnóstwo sił. Pierwszy raz. Dobiegłem. Opieram się o dach samochodu, ściskając w dłoni medal. Już nie pamiętam zmęczenia, już nie pamiętam ściany, już nie pamiętam walki. Dobiegłem i tylko to się teraz liczy. Dobiegłem.

i na dwudziestym pierwszym kilometrze
podnosimy ręce ze ZWYCIĘSTWA

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();