Pełna kultura – pełnia kultury

Jestem lokalnym patriotą, choć to niełatwe w zakonie, którego misję określił św. Ignacy w słowach: „Rzeczą naszego powołania jest z miejsca na miejsce się przenosić”. Jezuita jest pielgrzymem i migrantem. Jednak mam nadzieję, że w odniesieniu do małej ojczyzny, z której się pochodzi, duch jezuickiej zakonności tolerancyjnie przymyka oko na takie „nieuporządkowane przywiązanie”, a i torunianie wybaczą moment słabości.

Nie ukrywam, jestem lokalnym patriotą. Nie jest to łatwe, będąc w zakonie, którego misję św. Ignacy wyraził słowami: „Rzeczą naszego powołania jest z miejsca na miejsce się przenosić” (Formuła Instytutu Towarzystwa Jezusowego). Jezuita z tego powodu pozostaje więc całe życie pielgrzymem, migrantem, nie może się przywiązywać do jednego miejsca. Poza tym, zawsze istnieje ryzyko, że np. z Bydgoszczy trafi do Torunia lub na odwrót i wówczas, jako lokalny patriota jednego z miast, mógłby się narazić szacownym mieszkańcom grodu sąsiedniego. Jednak mam nadzieję, że w odniesieniu do małej ojczyzny duch jezuickiej zakonności tolerancyjnie przymyka się oko na takie „nieuporządkowane przywiązanie”, a i torunianie wybaczą moment słabości.

Piszę tak, gdyż pierwszy czerwcowy weekend, a właściwie jego sobotnio-niedzielną część, spędziłem bezsennie w rodzinnym Lublinie. Dlaczego bezsennie? W piątek, 4.06.11, rozpoczęła się tam Noc Kultury, trwająca nieprzerwanie do rannych godzin niedzieli, 6.06.11. Przez kolejne 3 dni lublinianie nieco odpoczną od wrażeń, aby od czwartku rozpocząć kolejne świętowanie, tym razem za sprawą Centrum Duszpasterstwa Młodzieży przy Kościele Św. Ducha. Będzie to trzydniówka z okazji Zielonych Świąt. I tak oto życie mieszkańców Koziego Grodu można wpisać w tematykę aktualnego Podaj Dalej, czyli „do pełna”, a raczej do pełni, bynajmniej nie tej księżycowej. Od pełni kultury, do pełni Ducha.

Właściwie jednak nie jest tak jakoby owe pełnie były rozłączne i dlatego jestem dumny z miasta, z którego pochodzę. Ale po kolei.

Rzesze ludzi, morze dźwięków - mieszanka wybuchowa

W sobotę (4 czerwca), pojawiwszy się na Starówce, przecierałem oczy ze zdumienia. Właściwie i to było trudne, bo ręce były uwięzione w ścisku ludzi: wszędzie ich pełno. W galeriach sztuki – pełno. W muzeach – pełno. W kolejce do Trybunału Koronnego, gdzie ongiś sam czart, stanąwszy w obronie skrzywdzonej wdowy, odcisnął swą łapę na stole, również pełno. Nawet nie próbowałem ustawiać się w ogonku spragnionych zwiedzania podziemi miejskich, bo odczuwając bardziej podstawowe pragnienie, zacząłem rozglądać się po ogródkach kawiarnianych. Nie muszę wyjaśniać powodu frustracji na widok szklanych naczyń przepełnionych złocistym płynem z białą pianką, skoro Czytelnik już się domyślił, że z powodu kolejnej pełni frekwencji, o wolnym krzesełku można było tylko marzyć. Sądząc, że Zamek Lubelski da swymi wnętrzami ochłodę i możność obcowania z kulturą, udałem się w jego kierunku. Owszem, przestronne sale pomieściły rzeszę zwiedzających i może nawet do Kaplicy Św. Trójcy, z unikatową bizantyjską polichromią w romańsko-gotyckiej architekturze, dałoby się wejść po krótkim, ok. dwugodzinnym oczekiwaniu, jednak i tu pełnia zrobiła swoje: goręcej niż na spalonym słońcem Podzamczu (pełnym stanowisk wolontariatów, zwłaszcza wspierających kraje Trzeciego Świata, także z obliczem misyjnym, z prezentacją odległych kultur). Pozostało przysiąść na murku i obejrzeć na telebimie animację przedwojennej dzielnicy żydowskiej, z domem słynnego Jaakowa Icchaka ha-Lewi Horowica, czyli cadyka z Lublina zwanego Widzącym (uwiecznionego literacko przez I. B. Singera).

Powrót ulicą Grodzką okazał się jeszcze większym wyzwaniem, gdyż rzeszę ludzką, z upływem czasu, otaczały rozprzestrzeniające się fale dźwięków z kilku scen w różnych miejscach Starówki i Śródmieścia. Dobiegały z nich dźwięki różnorodnych gatunków muzycznych, od folku i Etno, po cięższe, metalowe brzmienia (to ostatnie na zapleczu Ratusza, który – jak stwierdziłem nazajutrz – dzielnie przetrzymał inwazję mocy). Artyści zaś reprezentowali miejscowe kapele (np. Lubelską Federację Bardów) oraz zespoły z innych miast Polski. Byli też wykonawcy z Hiszpanii (Segovia), bądź Ukrainy.
Miał za swoje były lubelski poseł Janusz Palikot (PO), bowiem tuż pod jego oknami, na Placu Po Farze, rozłożono największą scenę muzyczną. Pomyślałem sobie, że toruńskie utrapienia z imprezami muzycznymi pod naszym kościołem na Rynku to, w zestawieniu z siłą połączonych estrad Nocy Kultury, ledwo ukąszenie meszki z Bulwaru Filadelfijskiego w porównaniu z ugryzieniem w łydkę przez rottweilera. Na szczęście kościoły Dominikanów i Św. Ducha stały otworem. Jakkolwiek także tam miały miejsce koncerty muzyki poważnej i sakralnej, to w przerwach między nimi można było odetchnąć: fizycznie i duchowo. Dodam, że te impresje dotyczą tylko tego, co widziałem naocznie. Wydarzenia zaś rozgrywały się także w miasteczku akademickim i w różnych dzielnicach miasta.

Wspólna płaszczyzna

Niechaj ten opis moich doznań nie będzie jednak odczytany jako satyra. Naprawdę. Noc Kultury była bardzo udaną imprezą, a takiej skali działań i masowego uczestnictwa nie przypominam sobie z żadnego miejsca w Polsce i nie tylko. Można poczuć jej smak w dokumentacji (także materiały video) na stronie internetowej: www.nockultury.pl. Najważniejsze zaś, że młodzieżowe środowiska duszpasterskie miasta kreatywnie się w to włączyły. Że były te duchowe oazy w sercu miasta i młodzi, uśmiechnięci ludzie, którzy nie chowają swojego zaangażowania w kościelnej zakrystii, ani nie ograniczają do ezoterycznych modlitewnych grupek. Nie mniej ważne jest i to, że ze strony kościoła, z okazji Uroczystości Zesłania Ducha Świętego też wyciągnięta została ręka do świata kultury. Oto na przykład, w wigilię (sobota 11 czerwca) Seminarium Metropolitalne, w ramach dnia otwartego, zaprosiło lublinian nie tylko do zwiedzania zabytkowego gmachu, lecz także na spotkanie z aktorką Katarzyną Łaniewską (babcia Józia z „Plebanii”) i na koncert Maleo Reggae Rockers. Chciałoby się powiedzieć: „oj, się będzie działo...”.

Wszystko to ilustruje, że kultura i Duch Święty nawzajem siebie potrzebują. Kultura potrzebuje Ducha Świętego aby... być w pełni kulturą duchową. Duch Święty potrzebuje kultury, gdyż dar języków, którego udziela tylko w cząstce, ma służyć modlitwie i tylko w drobnym fragmencie modlitwa może spożytkować jego potencjał. Duch Święty mówi i chce mówić darem języków wcielonym w kulturę. Przecież inaczej nie wysłucha modlitwy Kościoła, aby zstąpił i odnowił ziemię.

Przed Ratuszem na Placu Łokietka w Lublinie, w ramach działań artystycznych Nocy Kultury, ustawiono gigantyczną metalową klepsydrę, w której „ziarnkami piasku” mierzącymi czas są kule wielkości tych, jakich używają lekkoatletyczni miotacze. Co dzień, w południe, kolejna kula obwieszcza zbliżający się moment finałowego rozstrzygnięcia współzawodnictwa polskich miast o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Nie umniejszając potencjału twórczego ludzi, którzy z zapałem zabiegali o ten tytuł dla Torunia, muszę z niepokojem stwierdzić, że decydenci z lokalnego samorządu, zwłaszcza z Wydziału Kultury, rozmienili te zabiegi na drobną monetę o miernej wartości. Przypomina się „syndrom Wesela” S. Wyspiańskiego: „oni mogli byli mieć, ale oni nie chcą chcieć”. Tym bardziej kibicuję Lublinowi w wielkim finale walki o ESK 2016. Stolica regionu południowo-wschodniego obrała dewizę: „miasto w dialogu” i w tych ramach toczy się tu interesująca rozmowa kultury i wiary. Wielka w tym zasługa śp. abpa Józefa Życińskiego. Oby nadzieje animatorów kultury po stronie świeckiej i kościelnej się spełniły. Dla pełni życia duchem i w Duchu.

Grzegorz Dobroczyński SJ

Komentarze: 1 / Skomentuj wpis

Yesssss, I did it... 26 minut przed”dedlajnem”:))))))

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();