O pomnikach

„Wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu
Strzelający nad ogrom królewskich piramid (…)”
Horacy

Za jeden pomnik

„Umówmy się pod Kopcem” mówią autochtoni lub emigranci na dobre zasiedzeni w Kopiernikowie. Natomiast przyjezdni na chwilę lub dorośli spotykają się pod statecznym, dostojnym Kopernikiem. Oczywiście tym na Rynku Staromiejskim. Choć moja koleżanka kiedyś myślała, że chodzi o fabrykę pierników i mało co nie wylądowała na Żółkiewskiego, to jednak pomnik Astronoma jest w Toruniu jeden i dla większości (zwłaszcza wycieczkowej) stanowi jedyny punkt odniesienia w mieście. Jego lokalizacja to efekt niewątpliwie udanej inwestycji włodarzy, którzy, chcąc uczcić jego pamięć, postawili ów monument, a zarazem punkt orientacyjny. I można stawiać oznakowania mówiące, że do katedry to tam, a do WC to w drugą stronę – Kopernik jest jeden, tak jak jeden jest punkt 0 w układzie współrzędnych.

Wyschnięte źródła wstydu

Znaczenia pomnika Wielkiego Astronoma w mieście Toruniu nie sposób kwestionować. Natomiast w jego cieniu dorobiliśmy się także kilku innych, nie mniej interesujących rzeźb, o których warto wspomnieć. Kolejne przedstawienia znanych postaci to Jan Paweł II w dwóch odsłonach. Po raz pierwszy przy katedrze, po raz drugi na Jordankach. Pierwszy w proporcjach, nazwijmy to, ludzkich. Drugi, przypominający Papieża, ale wyrażający pewne zadumanie. Może przelicza koszty produkcji swego oblicza na świece Caritas lub nowe miejsca pracy. I sumuje z kwotą, którą zapłacono za położoną naprzeciwko fontannę Cosmopolis. Chyba jedyną na świecie, którą popsuła woda. I to w środku sezonu turystycznego... Ale dość tego.

Miejski rezerwat

Pozostając w tematyce okołowodnej, niewątpliwie należy przedstawić Flisaka, jednego z bliższych sąsiadów Mikołaja K. Choć mniejszy gabarytowo i jego rola w świecie była skromniejsza, to jednak uwolnił miasto od żabiej plagi i pomnik mu za to. Warto zauważyć, że smyczek ma drewniany – miasta niestety nie stać na regularne wyposażanie go w profesjonalny, metalowy. Powód? Notorycznie był kradziony przez łowców relikwii. Od postaci Flisaka przejdźmy do pomników zwierzęcych i nie tylko. Pierwsze to żaby będące istotnym elementem pomnika owego muzykanta. A podążając ich tropem, na miejsce ich gehenny, czyli na dzisiejszy Bulwar Filadelfijski, dochodzimy do punktu, gdzie kiedyś stał pomnik upamiętniający rzeź łabędzi, ofiar złożonych na ołtarzu walki z ptasią grypą w Toruniu. Nie wiedzieć czemu, wiklinowy łabędź w pozycji startu do lotu, mający być niewątpliwie atrakcją turystyczną Camusowego Oranu XXI wieku, znikł. Może odleciał. Choć w sumie to i dobrze, że go nie ma. Osobiście ustawiłbym tam gigantyczną Wilgotną Karimatę, upamiętniającą maty odkażające, miło witające w owym czasie pasażerów toruńskiego MZK na przystankach oraz kierowców jadących do miasta od strony Bydgoszczy.

Pomnik co krok, zwierzę co krok

Z innych pomników zwierzęcych, na niewątpliwie nowy symbol miasta Torunia wyrasta (a może już wyrósł?) niejaki Filuś, piesek profesora Filutka, znanego ze starego „Przekroju”. Sympatyczny i ciekawy pomysł, choć przysparzający wielu problemów. Zapytacie: jakich? Mały psiak ma już absolutnie wytarty łebek, w dodatku jest on bardzo blisko płyty Rynku. Podejrzewam, że za kilka lat, będziemy głaskać już bruk. Jaki problem jest z lokalizacją? Wyobraźmy sobie sytuację: jedzie student rowerem od kościoła Wniebowzięcia NMP, słucha muzyki z mp4, chce skręcić w Chełmińską, w kierunku teatru i nagle BACH!!! Wpada biedak na grupę niemieckich emerytów, którzy zachwyceni pomnikiem pochylili się, i z przejęciem, jakby odizolowani od świata, powtarzają: – Seht, wie schoener Hund! Student w szoku, zbiera siebie oraz rower, cierpiące na reumatyzm turystki pozostają w pochylonej pozycji do końca życia, a starsi panowie krzyczą, że nie ma co ich atakować, bo oni nie służyli w Wehrmachcie. Wypadku nie łagodzi fakt, że wycieczka jest z zaprzyjaźnionej Getyngi.

Solidny jak słoń

Kolejnym z nabytków architektonicznych naszego miasta jest Słoń. Słoń stojący u zbiegu Szerokiej i Rynku Staromiejskiego. Nie miałem pojęcia, jaki ma on związek z miastem. Czyżby krewny naszego Flisaka musiał kiedyś wypędzić plagę tych sympatycznych olbrzymów? Być może tak, bo legenda mówi, że w XVII w. słonie niszczyły plantacje elany na terenach dzisiejszego Rubinkowa, uprawianej przez niewolników pozostałych w Toruniu po potopie szwedzkim. Ale to tylko legenda. Otóż jednak słyszałem stosunkowo niedawno o pewnym stosunkowo niedawnym wydarzeniu, stosunkowo logicznie uzasadniającym obecność Słonia na Szerokiej. Gdy otwierano tę ulicę po poprzednim remoncie płyty chodnikowej, po trotuarze przeszedł prawdziwy słoń. Jak łatwo się domyślić, jego spacer miał być demonstracją trwałości wykonanej roboty. Patrząc na to z tej strony, doprawdy nie wiem, jak interpretować fakt, że po kilkunastu latach wymieniono nawierzchnię w sposób kompletny. Chyba płyty nie były tak retro, jak obecny bruk. Ale na wszelki wypadek, oprócz psów, kotów, ludzi i gołębi, większe zwierzęta tamtędy już nie chodzą. Jak mówi przysłowie: jaki chodnik, taki słoń.

Wóz czy przewóz? Pod niebem gwiazd po tytuł jedziemy

Zmierzając ku końcowi naszej wyprawy szlakiem pomników Torunia, przechodząc obok m.in. Kargula i Pawlaka, obrazujących zapewne zachwyt mieszkańców nad budową multipleksu, Osła o wdzięcznym imieniu Pręgierz, dalej koło Smoka na Podzamczu, potem Piernikarską, dochodzimy przez Browarną do Rynku Nowomiejskiego. I jeszcze do niedawna mogliśmy usłyszeć tu muzykę. Skąd? Z samochodu? Z czyjejś głośno nastawionej mp4? Nie! Z wózka! Z autentycznego wózka (koła, platforma, barierki, dyszel), który stoi na rogu płyty Rynku, na skrzyżowaniu Browarnej i Ślusarskiej. Co tam 60 tys. zł za jego postawienie, w porównaniu z 3,5 mln na fontannę Cosmopolis! Nie ma to tamto – jak nie gra na placu Rapackiego, to chociaż ta melodyjka ożywiała nieco senne Nowe Miasto. Może po renowacji zagra jak za dobrych dni. Warto jednak zadumać się nad symbolicznym wymiarem owego wózka, nie tylko pamiątki po „polskim westernie”, kręconym w naszym mieście. To na nim Toruń pojedzie po tytuł ESK 2016! Wszak ścieżka skojarzeniowa jest prosta: Kopernik – nieboskłon – gwiazdy – Wielki Wóz – mały wózek – Droga Mleczna – droga po tytuł. A nie prościej jest wykorzystać do tego celu „Rejsową” Katarzynkę? Na pewno byłoby taniej.

Konkludując, chciałbym w trzech zdaniach nawiązać do mojego ulubionego autora, niejakiego K. I. Gałczyńskiego, który napisał swego czasu wiersz pt. „Pomnik studenta”. Aż dziw, że takowy nie powstał jeszcze w naszym mieście, gdzie prawie 20% mieszkańców to żacy. Może kiedyś się doczekamy, „bo my torunianie, my lubim pomniki”. Bo nas stać.

PS. Po napisaniu tego felietonu, okazało się, że pewnego dnia także Słoń zniknął. Czyżby przygotowywał się do testowania nowego mostu pomiędzy prawo- i lewobrzeżnym Toruniem?

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();