O. Knotz opowiada...

...o seksie, mówieniu o nim, rozbudzaniu małżonków i specyfice gry w piłkę nożną

o sobie: rozbudzam!...

Urodziłem się w 1965 roku, od ponad dwudziestu lat jestem kapucynem. Już dawno intuicja mi podpowiadała, że gdy na katechezie z młodzieżą wyczerpują się tematy, wystarczy wypowiedzieć słowo „seks”, by obudzić zainteresowanie i wywołać lawinę pytań. Najpierw coś na ten temat napisałem, a potem zaczęto mnie prosić, żebym przyjeżdżał na rekolekcje i wyjaśniał, jak to jest naprawdę z seksem w Kościele. Wieści szybko się rozeszły i zaczęto mnie o coraz więcej rzeczy pytać. No to odpowiadałem. I tak zostałem ekspertem. Dzięki wielu rozmowom z małżonkami ciągle dowiadywałem się nowych rzeczy, otwierałem się na nowe perspektywy ich patrzenia i przeżywania. Obecnie moja praca w Polsce wygląda tak, że spotykam się z małżeństwami i pocieszam je, że nie jest jeszcze tak źle z ich życiem seksualnym. Rozbudzam w nich... dobre pragnienia współżycia seksualnego. Ku zgorszeniu wielu...

o przeżywaniu celibatu: sobie nawzajem z małżonkami pomagamy...

Jak się żyje samemu, jest taka tendencja, żeby przeżywać swoją seksualność jako problem -– powstrzymywać ją w jakiś sposób. Takie myślenie rodzi niezdrowe napięcie -– jeśli człowiek nie ma wszystkiego przemyślanego, to się w tym konflikcie szamocze. Małżonkowie mi pokazują, że też mają trudności, ale jednocześnie uświadamiają, że seksualność jest związana z miłością — w każdym małżeństwie widać, ile tam jest dobrej woli, żeby poprawić życie seksualne, żeby się o siebie troszczyć. To pomaga celibatowi, bo podkreśla, że moja seksualność musi być połączona z miłością do Pana Boga. To oznacza, że bez modlitwy celibat w ogóle traci sens. Poza tym, jak przebywam z małżeństwami, które kocham, w których życie się angażuję, to o wiele łatwiej jest mi później przeżywać celibat, niż jakbym miał się gdzieś zamknąć i żyć w odosobnieniu. Daję małżonkom swoim życiem świadomość, że w sferze seksualnej jest obecny Pan Bóg, ukierunkowuję ich swoim celibatem na głębsze przeżycia, a oni mi pokazują, że seksualność jest związana z miłością — i tak sobie razem wzajemnie pomagamy.

o używaniu słowa 'seks': możemy normalnie powiedzieć, że o seksie gadamy...

Zarzuca mi się czasem, że używam słowa „seks”, a powinienem używać: „miłość oblubieńcza”, czy „Miłość” przez duże M. Tymczasem ja uważam, że słowo „seks” pojawiło się już w mowie powszechnej, a chcemy przecież, żeby język był komunikatywny. A tak naprawdę od nas zależy, jakie nadamy temu słowu znaczenie –- głębsze, czy czysto biologiczne... Nie musimy ciągle mówić: „miłość oblubieńcza”, tylko możemy normalnie powiedzieć, że o seksie gadamy. Musimy być normalni. To nie są sprawy złe, czy zakazane. Ludzie, niezależnie od wieku, mają głęboką potrzebę współżycia i nie można tego tematu bagatelizować lub pomijać. Tylko my nie jesteśmy nauczeni, aby o tym mówić.

o seksualnym tabu w Kościele: te kwestie są już w Kościele dawno rozpracowane...

Księża o tym mówią, ale temat nie staje się publiczną debatą Kościoła. Małżonkowie też nie mówią o swoim życiu seksualnym normalnie, bo nie mają forum. A to, że temat jest zamiatany pod dywan, wychodzi na naszą niekorzyść -– cały świat mówi o seksie, nie ma żadnych zahamowań, a my nie mówimy. Też musimy zacząć mówić, tylko po swojemu. I to nie oznacza, że skoro świat mówi o doznaniach, to Kościół już nie może mówić o przyjemności, a powinien skupić się tylko na prokreacji. Trzeba pamiętać, że katolicy nie są partią polityczną, która musi stać w opozycji do świata. Ważne jest, żeby pokazać, co jest nasze -– trzeba uwolnić myślenie i pamiętać, że tu nie ma niczego złego. Trudność tego tematu w Kościele polega na tym, że wyjaśnianie wymaga odniesienia się do źródeł. Nie da rady odpowiedzieć od razu prosto i jasno na pytanie o antykoncepcję, trzeba zacząć od początku. I mówić o Adamie i Ewie, kobiecie i mężczyźnie, sakramentach, kwestiach związanych z ciałem, itd.

o powiązaniach etyki kościelnej z erosem: nie ma dylematu między fascynacją, seksualnością a wartościami...

Jan Paweł II w swojej teologii ciała robił wszystko, żeby pokazać, jak etos może łączyć się z erosem. Pisał o tym Benedykt XVI: nie chodzi o to, żeby erosa stłamsić, czy zakwestionować, tylko o to, żeby ta fascynacja sobą i swoją cielesnością, którą człowiek przeżywa, nie rozpłynęła się i nie została zmarnotrawiona. A często bywa tak, że związki oparte wyłącznie na seksie szybko się rozpadają. Etyka jest właśnie po to, żeby temu zapobiec. I nie chodzi o system nakazów i zakazów -– bo to nie jest wtedy żadna etyka, tylko normy. To tak, jakby powiedzieć naszym piłkarzom, że jest piłka i trzeba biegać i strzelać bramki. Niby wiedzą, a nie potrafią, chociaż reguły znają. Sztuka życia jest boiskiem, na którym trzeba się odnaleźć. Tak samo jest z życiem seksualnym -– etyka jest mądrością i pięknym sposobem życia poprzez zdolność do porządkowania i układania sfery intymnej. Takie spojrzenie na etykę pozwala odejść od myślenia w kategoriach nakazów i zakazów, a tym samym zadawania pytań w stylu: „wolno czy nie wolno kochać się z prezerwatywą?” lub „czy wolno współżyć?”. Jeśli ludzie zagłębią się w siebie, swoje pragnienia w stosunku do drugiej osoby, relację z nią, automatycznie zaczynają iść drogą etyki, która prowadzi do małżeństwa. Relacja jest coraz głębsza, stajemy się gotowi do poświęceń, trudu życia z drugą osobą, wspierania w trudnych chwilach. Jak zaczyna się to wszystko widzieć, nie ma dylematu między fascynacją, seksualnością a wartościami. Erotyką a pięknym życiem chrześcijańskim.

o seksie w małżeństwie: współżycie ma tu ogromną siłę łączącą...

Sakrament małżeństwa polega na wprowadzeniu Pana Boga w więź między mężczyzną i kobietą. Ta więź obejmuje nie tylko wspólne rozmowy, ale także współżycie seksualne, które jest ważnym elementem życia małżeńskiego. Drogą do świętości jest okazywanie sobie miłości poprzez cielesność — na różne sposoby, a więc również poprzez współżycie seksualne. Zatem seks jest elementem uświęcenia.

o temacie seksu w narzeczeństwie: moja nauka jest też skierowana do narzeczonych –- aby rozwiać tematy tabu...

Już zaręczyny pomagają zrozumieć, że zaczął się nowy etap — zaczynam patrzeć na tę drugą osobę jako na mojego przyszłego męża/przyszłą żonę. A nie na każdego przecież się tak patrzy. To już jest proces odkrywania siebie w różnych wymiarach, perspektywa jest bowiem bardziej poważna. Inaczej jest z wspólnym zamieszkaniem przed ślubem, które jest przeskakiwaniem kilku etapów dojrzewania swojej świadomości. I trzeba pamiętać, że to nie tylko „wymysł” Kościóła, ale tak mówił nawet Erikson. Im więcej się porusza spraw związanych ze sferą seksualności, im więcej na te tematy rozmawia, tym lepiej. Nie ma potrzeby stopniowania tej wiedzy, bo żyjemy w takim świecie, że bardzo wiele już wiemy -– im wcześniej sobie coś wyjaśnimy i zaczniemy rozmawiać, tym lepiej. Na rekolekcjach bywają pary świeżo po ślubie. I wszystkie pary z dłuższym stażem bardzo im tego zazdroszczą, bo wiedzą, że te młode małżeństwa mogą sobie od razu wszystko poustawiać, a nie dopiero po kilku latach. Ale lepiej późno niż wcale.

o. Ksawery Knotz był gościem cyklu „Dobre spotkania” w DA „Studnia” 11 marca 2010 roku

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();