(Nie)przypadkowe spotkanie

Spotkanie, o którym napiszę miało miejsce w pociągu. Jechałam z Torunia do Warszawy. O ile pamiętam, była wczesna jesień. W jednym przedziale znalazło się w tym samym czasie sześć różnych kobiet, a ich spotkanie trudno nazwać przypadkowym. Weszły do niego jako obce sobie osoby. Wyszły przemienione, obdarowane wspólnym doświadczeniem przeżycia czegoś niecodziennego.

Siedząc w przedziale wśród pięciu innych pasażerek usłyszałam nagle zdanie, które wyostrzyło moją uwagę i sprawiło, że moje reporterskie czujniki uaktywniły się. „Życie człowieka to bąbelek na wodzie.” -– usłyszałam. Zdanie, które odebrałam jako poezję w czystej postaci, poruszyło mnie i zadziwiło. Wypowiedziała je starsza elegancka kobieta siedząca przy oknie. Wyglądała mniej więcej na 70 lat. Mówiąc to zwracała się do siedzącej naprzeciw niej znacznie młodszej kobiety o bardzo spokojnym głosie.

W pierwszej chwili pomyślałam, że ta druga to towarzyszka jej podróży, może ktoś z rodziny. Później pojawiło się przypuszczenie, że może to jednak psycholog, która akurat znalazła się w tym miejscu i teraz spokojnie tłumaczy starszej kobiecie, jaki jest sens tego, że mimo swego dojrzałego wieku wciąż żyje: „Trzeba sobie powiedzieć: skoro tu jestem, widocznie jestem potrzebna. Mam jeszcze coś do zrobienia.„Moja wiekowa towarzyszka podróży usłyszała te słowa, kiedy pogodnie dziwiła się, dlaczego tak długo żyje.

Trudno było pozostać obojętnym, słysząc wymianę myśli i spostrzeżeń prawie stuletniej, jak się okazało, samotnie podróżującej kobiety i jej sąsiadki z przedziału. Ich dialog był na tyle niezwykły, że w końcu zaczęły mu się przysłuchiwać wszystkie współpasażerki. Rozmowa nie była już tylko konwersacją, ale stała się częścią życia każdej z nas. Po paru chwilach wyjęłam kartkę i zaczęłam notować to, co słyszę. Dosłownie cytowane fragmenty rozmowy dwóch wcześniej wspomnianych kobiet ułożyły się w poetycki reportaż, w który zmieniłam ich wymianę zdań. Nie chciałam utracić spostrzeżeń, które złożyły się na świadectwo pięknego życia. Nie wiedząc o tym starsza pani stała się dla nas inspiracją. Sama też została obdarowana tym spotkaniem. Wychodząc podsumowała je słowami: „Weszłam do tego przedziału pochylona. Wychodzę wyprostowana”.

Duży zasób słownictwa, zmysł obserwacji, żywe zainteresowanie światem dookoła wskazywały, że starsza pani to osoba, której świat nie kręci się wokół własnej osi. Poświęcenie 17 lat życia opiece nad chorym mężem było dla niej czymś normalnym i nie wymagającym dodatkowych komentarzy. Swoje wieloletnie oddanie i wierność schorowanemu mężowi skwitowała skromnym dwuzdaniowym stwierdzeniem bez cienia skargi. Nie mówiła tego tonem, który świadczyłby o szczyceniu się dokonaniem czegoś wielkiego:

25 lat bez 1 miesiąca
przeżyte z pierwszym mężem nim odszedł
24 lata z drugim mężem
z tego 17 lat chory
A o sobie pani nie myślała?
mnie nie było
był dom, chory i ogród

Mimo późnego wieku zdecydowała się na samotną podróż, by pozałatwiać sprawy spadkowe. Nie można jej jednak przypisać brawury czy braku ostrożności. Prawdopodobnie aktywne, pełne pracy i poświęcenia się dla innych życie zahartowało ją i wzmocniło. Jak wcześniej wspomniałam wyglądała na osobę około 25 lat młodszą niż była w rzeczywistości. Jej kondycja, ubiór i sposób wypowiadania się były mocnym usprawiedliwieniem tego, że zdecydowała się na samodzielną podróż. W spokojny sposób dzieliła się drobiazgami swojej starości:

mam laskę
zabiorę, by pani nie przeszkadzała
pomaga mi utrzymać równowagę
to moja trzecia noga

Zdawała sobie sprawę z tego, że rodzina może nie być zachwycona jej pomysłem samotnej podróży, w wypowiedziach jej nie brakowało jednak słów wyrażających poczucie odpowiedzialności i nie przyszłoby mi do głowy to, by określić ją mianem osoby brawurowej czy nierozsądnie upartej. Myślę, że znała swoją kondycję i wiedziała, na co może sobie pozwolić.

Analizując swoje życie zastanawiała się, czy zrobiła wszystko, co do niej należało. Słowa, które wypowiadała były tym bardziej zadziwiające, gdy brało się pod uwagę to, w jakim wieku jest ich autorka. Nie było w tym egoizmu, strachu przed śmiercią, czy narzekania, ale poczucie obowiązku, wewnętrzna dzielność i charyzma. Nie żaliła się, że jest stara, a jej życie dobiega końca. W prostych słowach mówiła o nieuchronnych faktach, które ją czekają, zastanawiając się równocześnie nad przyszłością swoich bliskich i Polski, którą ukochała:

Polska żyje we mnie
całe życie kochałam Polskę
stoję już nad grobem
nie dożyję tego, co się stanie z Polską
tylko pytam czasem siebie
czy czegoś nie zaniedbałam
nie zrobiłam tego czy tamtego
zięć mówi:
wszystko zrobiłaś
szanują mnie córki i zięciowie

Niektóre jej stwierdzenia nie były pozbawione goryczy i dużej troski, ale w głosie mojej 95-letniej sąsiadki z pociągu nie było gniewu, złości ani agresji. Mówiła to wszystko bardzo spokojnie, chwilami trochę smutno:

najgorsze jest to, że z ludzi zrobiono niewolników, którzy nie myślą
nie umieją podjąć inicjatywy
stan odrętwienia, apatii – spadek po komunie
ja już stoję nad grobem
nie wiem co się z nimi stanie
nauczyciel licealny zarabia 1200 złotych

Nie poprzestawała jednak na dość surowej ocenie polskiej rzeczywistości, ale zdawała się poszukiwać remedium na tę sytuację. Sama będąc w bardzo podeszłym wieku, gdzie zrozumiałe byłoby narzekanie na różne dolegliwości lub skarżenie się na to, co się w życiu nie udało, podawała za wzór przykład znajomego, którego postawa może stać się inspiracją dla innych:

jak długo mamy ręce, nogi, rozum
trzeba pracować
człowiek bez nogi
pływa, jeździ samochodem, wybudował dom, pracuje

Rozliczała się ze swoim życiem i pozostawiała nam niejako słowny testament i zachętę do tego, by pomimo przeciwności iść dalej. Mimo tego, że nie brakowało w jej wypowiedziach ziarna goryczy, emanowała z niej pogoda ducha. Zaimponowała nam trzeźwością umysłu, ogromną wiedzą, doświadczeniem, odwagą, kulturą i szykiem. Nie byłoby to wszystko może tak nadzwyczajne, gdyby nie fakt, który jeszcze raz podkreślę, że wypowiadała się w ten sposób osoba 95-letnia.

Siedząca naprzeciwko pasażerka stwierdziła, że opisze nasze spotkanie w prowadzonym przez siebie codziennie pamiętniku. Studentka polonistyki z sąsiedniego miejsca dała mi kartkę papieru, bym mogła napisać tekst dla naszej bohaterki. To wszystko wydarzyło się w konkretnym pociągu, na trasie i o czasie, który można dokładnie określić. W konkretnym przedziale, między określoną grupą osób. Bohaterem tej opowieści mógł się jednak stać każdy.

Wysiadając w jednej z miejscowości, nie pamiętam już, czy było to Kutno, czy Łowicz, nasza nowa urokliwa znajoma dostała kartkę w kratkę z pospiesznie na niej napisanym tekstem. Kończył się słowami:

wręczyłam jej kartkę z wierszem
w który pospiesznie ją zamieniłam
wiem, że ją spotkam po drugiej stronie
pomacha kartką z wierszem
i uśmiechnie się promiennie

Wierzę, że kiedyś rzeczywiście ponownie się spotkamy. I nie będzie to spotkanie przypadkowe.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();