Nieorwellowski Orwell

Tak jak George Orwell kojarzy się głównie z Rokiem 1984 i Folwarkiem zwierzęcym, tak i przymiotnik „orwellowski” stosuje się tylko do tych dwu utworów demaskujących reżimy totalitarne. Nie chcę podważać wartości obu tych książek, to przecież arcydzieła światowej literatury, o których wszyscy – choćby za sprawą nieszczęsnego telewizyjnego Big Brothera – słyszeli, ale recepcja twórczości Orwella tylko przez pryzmat tych pozycji jest niesprawiedliwym zubożeniem jego przekazu. Trzeba zatem stanowczo wystąpić przeciw zawłaszczaniu Orwella przez antytotalitarny dyskurs. Dlaczego? Ponieważ pozostała twórczość Orwella również jest warta uwagi.

Córka proboszcza

I tak wczesna Córka proboszcza ukazuje małe angielskie miasteczko lat międzywojennych, ale panujące tam wówczas stosunki społeczne są tak skostniałe, że czuć unoszący się odór zwłok królowej Wiktorii. Tytułowa bohaterka przyjmuje na siebie ascetyczne i służalcze wobec ojca życie, które jednak – przynajmniej na zewnątrz – nie spotyka się z wdzięcznością pastora. Mamy tu możliwość poznać już w XX wieku nieco wygasłe, ale wciąż żywe spory religijne, także w łonie protestantów. Na skutek różnych perturbacji wiara Dorothy Hare – bo tak się nazywa córka proboszcza – ulegnie załamaniu, lecz mimo to będzie kontynuowała to monotonne panieńskie życie, hołdując zasadzie, że nieważne, czy się wierzy czy nie, trzeba być tylko pożytecznym. A może na tę decyzję wpływ miało silne wychowanie, które trwale kształtuje człowieka i wpływa na jego zachowanie do końca życia, niezależnie od bogactwa różnorodnych doświadczeń po drodze? W książce mamy też okazję obserwować od podszewki działanie czwartorzędnej prywatnej szkoły dla dziewcząt, gdzie wypaczona zasada „klient – nasz pan” doprowadziła do degeneracji systemu nauczania. To zjawisko może być przyczynkiem do dyskusji nad tym, czy podobna prawidłowość wpływa na kondycję współczesnych prywatnych polskich szkół. Córka proboszcza to także ukazanie – choć tylko epizodyczne – problemu bezdomności: przetrzymania mroźnej nocy na miejskim placu, picia kubka lury przez czworo delożowanych, a także wyniszczającej pracy, która wpływa na bierność człowieka. Bo ten, kto jest głodny, wiecznie zapracowany i zmęczony, nie buntuje się.

Na dnie w Paryżu i w Londynie

Bieda i próby radzenia sobie z nią stanowią temat książki Na dnie w Paryżu i w Londynie. Orwell pokazuje sposoby – wręcz udziela rad, wskazówek – jak przeżyć, będąc na bruku. Mamy więc tu do czynienia ze światem zarobaczonych pensjonatów z brudną pościelą, zanieczyszczonych kuchni w luksusowych(!) hotelach (znamienna jest sentencja mówiąca, że im danie droższe, tym więcej w nim potu i śliny), dziennego wyżywienia składającego się z kromki chleba i margaryny, palenia podniesionych z chodnika kiepów i wędrówki szlakiem podlondyńskich przytułków. Utwór ma charakter autobiograficzny i po jego przeczytaniu łatwo dojść do przekonania, że jednak warto brać ulotki na ulicy, by wspomóc bezrobotnych. Temat nędzy szerokich mas robotniczych autor rozwija również w eseistycznej nieco Drodze na molo w Wigan.

Birmańskie dni

Zupełnie inny świat dostajemy w książce Birmańskie dni, która również stanowi w jakiejś części odbicie przeżyć autora (był policjantem kolonialnym w Birmie). W bliskim kresu imperium brytyjskim koloniści patrzą na pachnących czosnkiem autochtonów z nieskrywaną pogardą, a wśród samych tubylców nie brakuje manipulatorów, spekulantów, którzy do realizacji wyznaczonego przez siebie celu dążą wszelkimi sposobami, z których najskuteczniejszym jest wyniszczenie przeciwnika poprzez... pomówienie. To również studium życia obyczajowego: oto starzejąca się panna wysłana zostaje właśnie do Birmy, by wśród brytyjskich urzędników i wojskowych znaleźć męża. Są oni ostatnią deską ratunku, a skoro ostatnią, są chyba niewiele warci. I istotnie, wyjazd do kolonii jawi się jako zesłanie, degradacja, a wspomniane lekceważenie Birmańczyków jest próbą pozbycia się kompleksu. Sami koloniści zdają sobie sprawę z bagna, w jakim – także i dosłownie (niesprzyjająca przyroda i klimat) – ugrzęźli, izolują się od reszty społeczeństwa (rolę getta odgrywa klub) i chcą jak najszybciej wrócić do ojczyzny. Może więc po cichu sami życzą sobie upadku imperium brytyjskiego, by móc opuścić kraj, którego mieszkanki pozbawione są krągłości?

Wiwat aspidistra

Z kolei Wiwat aspidistra opisuje nieuchronny proces „skapcenia” każdego z nas. Przychodzi taki okres, kiedy ideały trzeba odłożyć do lamusa i – chcąc czy nie chcąc – rozpocząć regularne życie, które grozi popadnięciem w rutynę. Tytułowa aspidistra, podobny do juki kwiat będący na wyposażeniu domów brytyjskiej klasy średniej, jest najbardziej wymownym jej symbolem. Od pokoleń na buntowników czyha przekleństwo utartych kolein drobnomieszczańskiego żywota. Brak tchu natomiast uczy nas, jakim rozczarowaniem może zakończyć się spotkanie z reliktami idealizowanej młodości. Czar pielęgnowanych przez lata wspomnień pryska po skonfrontowaniu ich z rzeczywistością. To także manifest bezkompromisowego obrońcy przyrody. Przeciwstawiając się zmianom krajobrazu, jaki zna z dzieciństwa, główny bohater poddaje jednocześnie druzgocącej krytyce działania krzykliwych aktywistów rodzącego się ruchu ekologicznego, których dbałość o przyrodę jest wybiórcza i pozorowana.

Spór o Orwella

Od dziesięcioleci trwają spory, czy Orwell był pisarzem prawicowym czy lewicowym. Najjaskrawsze przejawy jego działalności – zaangażowanie w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie republikańskiej oraz bezustanne występowanie w obronie wyzyskiwanych robotników – każą go sytuować po lewej stronie sceny politycznej. Genialni twórcy wymykają się jednak tak prostym klasyfikacjom. Orwell krytycznie postrzegał współczesnych sobie działaczy brytyjskiej Partii Pracy, niechętny był obyczajowym nowinkom. Widząc obecne poczynania laburzystów w tej sferze, musi przewracać się w grobie. Ponadto Rok 1984 i Folwark zwierzęcy wymierzone są raczej przeciw totalitaryzmowi lewicowemu. Warto pamiętać, że jako jeden z niewielu zachodnich intelektualistów w końcu II wojny światowej Orwell nie miał złudzeń co do intencji ZSRR. O jego stosunku do komunistycznego mocarstwa może świadczyć otwarte wystąpienie w obronie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego podstępnie uwięzionych przez Stalina w 1945 roku. To wszystko nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy Orwell należy do prawicy czy lewicy. I bardzo dobrze, bo dzieła pisarza są dziedzictwem nas wszystkich, niezależnie od preferencji politycznych.

Komentarze: 2 / Skomentuj wpis

A propos Orwella. Polecam serdecznie jego najnowszą biografię, autorstwa niejakiego Taylora. Ciekawy materiał, ułożony w przemyślany sposób i zaprezentowany w bardzo przystępny a zarazem zajmujący sposób. Ponadto czcionka bardzo "miła" w obsłudze;-)

Powtórzę to co zawsze powtarzam - dawać bezrobotnym narzędzia do uczenia się nowych rzeczy a bezrobocie będzie masowo topnieć, dawać im pieniądze a będzie rosnąć.

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();