Na raty

…czyli „pieniążki kochane, kiedy was dostanę?” – rok później. Student to ktoś, kto stara się przykładać do czegoś: dawniej – do nauki, dziś – coraz częściej zmuszony jest większą część czasu poświęcać na pracę zarobkową, by w ogóle móc się utrzymać. Poznajcie historię studenta, który postanowił złożyć wniosek o kredyt studencki.

„Oj, pieniążki kochane, kiedy was dostanę,
W jaki sposób los fortunę ześle mi?
Może zagram w bingo, odwiedzę kasyno,
Albo szóstkę w totolotka trafię dziś.”

Nic z tego! Żadne bingo, żaden totolotek, kasyna też w planach nie miałam. „Fortuna” trafiła do mnie dzięki uprzejmości banku. Być może, dla niektórych, kwota trzech tysięcy złotych, to żadna fortuna, jednak dla mnie, średniozamożnego studenta, były to już konkretne pieniądze. Ale od początku…

Październik roku 2008. Kolejny rok studiów i pytanie, „co zrobić, aby choć trochę usamodzielnić się finansowo”? Praca? Świetny pomysł – tylko plan zajęć jakoś nie bardzo na to pozwala, bo zajęcia porozrzucane po całym dniu. Praca w weekend – to jest to! Pudło. Po miesiącu okazuje się, że więcej z tego szkody niż pożytku – zmęczenie plus brak czasu, aby przygotować się na zajęcia. Hmmm… ale może tylko ja tak mam? Może inni potrafią tak zorganizować sobie czas, że bez żadnego problemu łączą studia z pracą, i jeszcze na maja czas na zabawę? – Panie Boże, czy tylko ja jestem taką gapą i najprostsze rzeczy przychodzą mi z trudnością? – może lepiej nie odpowiadaj.

„Samodzielność finansowa”, „koniec proszenia rodziców o pieniądze” – powoli te myśli zaczęły zamieniać się w marzenia, bo niby jak ja mam to zrobić?! A tu niespodzianka. Sobotnie popołudnie, pokój akademikowy (ciasny), zza ściany (jednej i drugiej) słychać radosny śmiech, a do moich drzwi rozlega się pukanie. Podnoszę głowę, mówię „proszę”, klamka lekko drga i już po chwili w moim malutkim pokoju stoi Ona, jak się za chwilę okaże, moje zbawienie;-) Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, na stoliku pojawiła się herbata, a my zasiadłyśmy, aby przedyskutować losy świata. Nim się zorientowałam, zaczęłyśmy rozmawiać o kwestiach finansowych i właśnie wtedy, Ona powiedziała mi o…tak, doskonale Czytelniku się domyślasz, o KREDYCIE STUDENCKIM.

Kuszenie

I tak dowiedziałam się między innymi tego, że o kredyt studencki mogą ubiegać się zarówno studenci dzienni, wieczorowi, zaoczni, jak i doktoranci. Miesięczna transza kredytu, to kwota 400 lub 600 złotych – kredytobiorca sam decyduje, jaka kwota będzie wpływała na jego konto. Pieniądze wypłacane są od października do lipca włącznie, zazwyczaj przed 10-tym każdego miesiąca. Bardzo dobrą wiadomością jest również to, że istnieje możliwość umorzenia części kredytu najlepszym studentom. Dzieje się tak w dwóch sytuacjach:

  • O umorzenie kredytu może starać się student, który znajduje się w trudnej sytuacji życiowej lub w przypadku trwałej utraty zdolności do spłaty zobowiązań (niepełnosprawność).
  • Umorzenie (20% kwoty) kredytu z tytułu ukończenia szkoły wyższej w gronie 5% najlepszych absolwentów (minus: całej uczelni, nie danego wydziału). Umorzenia dokonuje bank kredytujący na wniosek kredytobiorcy. Student zobowiązany jest dołączyć, do podania o umorzenie zaświadczenie od dziekana, które potwierdzi wiarygodność danych.

Mnie szczególnie spodobała się forma spłaty, a mianowicie to, że pierwszą ratę mogę wpłacić dwa lata po zakończeniu studiów. Jeśli chodzi o odsetki, to nie płaci się ich w trakcie studiów, jak i dwa lata po ich zakończeniu. Tym, co również „przemawia” za kredytem jest to, że kredyt studencki sumuje się, co oznacza, że ktoś, kto studiuje systemem bolońskim i nie zakończy swojej nauki na tytule magistra a rozpocznie studia doktoranckie, może korzystać z kredytu nawet przez 9 lat!

Wyprawa

Plusy plusami, ale o kredyt wcale nie jest tak łatwo… O kredyt mogą strać się studenci, których dochód miesięczny na jednego członka rodziny nie przekracza 2500zł. Dodatkowym wymogiem, podobnie jak przy innych kredytach, jest obowiązek posiadania dwóch osób, które zechcą być poręczycielami. Na własnej skórze się przekonałam, może być to nie lada problemem. Na szczęście z pomocą pospieszyli rodzice, a szczególnie tata, o czym świadczy parafraza piosenki dla dzieci w wykonaniu Joszko Brody:
Tatusiu kochany, ja mam do ciebie sprawę,
Tatusiu, weź mnie na wyprawę.
Tym razem to nie jest zabawa – wyprawa do banku to bardzo poważna sprawa. x2
Tatusiu, będziemy wypełniać podania,
I stać będziemy w kolejkach od rana.

Mam kredyt! Co dalej?

Od złożenia papierów w banku do momentu otrzymania pierwszej wpłaty na konto mija kilka miesięcy. W zeszłym roku były to cztery miesiące – miesiące, kiedy tak naprawdę nie wie się, czy mamy ten kredyt, czy jednak nie. Ja miałam to szczęście, że urzędniczka, która jest odpowiedzialna za mój kredyt, powiedziała mi już przy składaniu papierów, że spełniam wszystkie warunki i dostanę go. Radości nie będę opisywała, niech wystarczy to, że od razu przeszłam do planowania tego, na co wydam MOJE pieniążki. I tak na mojej liście znalazł się nowy komputer, szalone zakupy, kurs językowy, założenie rachunku oszczędnościowego… Tak, jasne! Jak zaplanowałam, tak nic z tego nie zrobiłam. Komputer – ciągle ten sam, i gdyby nie zaprzyjaźniony informatyk, to już dawno by nie działał. Kurs językowy – przecież ja nie mam talentu do nauki języków, nawet język polski sprawia mi trudności. Rachunek oszczędnościowy – ja się tam na tym nie znam, nie będę się w to pakowała. Pieniądze – łatwo przyszły, łatwo poszły. Został kredyt, comiesięczne transze i wielka odpowiedzialność, bo pożyczkę udzieloną przez bank trzeba będzie spłacić. Mimo wszystko, gdyby ktoś dał mi szansę na zmianę decyzji, nie zrobiłabym tego. Dziś nie muszę się martwić pustym kontem, mogę skupić się na tym, aby znaleźć się w gronie 5% szczęśliwców, którym bank, chociaż w części umorzy kredyt.

Komentarze: 1 / Skomentuj wpis

A ja jednak wole czasami się pomartwić i po oszczędzać niż potem żyć z świadomością, że mam kredyt i odsetki w banku. Kredyt studencki jest dobry dla osób, które mają pieniądze i mogą te pieniądze jakoś zainwestować lub dla tych, którzy na prawdę są w podbramkowej sytuacji. Wyobraźmy sobie - skoro co miesiąc dostajęsz z banku 600 zł (powiedzmy przez 5 lat) to mniej więcej tyle samo nasza pensja będzie niższa po skończeniu studiów. Pożyczone pieniądze bardzo łatwo się wydaje jak widać z powyższego tekstu.

Moja rada - nie musisz nie bierz kredytu studenckiego bo jego spłata zajmie Ci co najmniej 5 lat i to przy założeniu, że będziesz oddawał do banku ponad 600 zł miesięcznie z pierwszej pracy, która nie jest taka płacodajna.

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();