Na jednej z dzikich plaż

Wprawdzie nie była to plaża, ale był piasek. (Może to wystarczy). Echo naszych słów wciąż szumi w muszli pamięci. Nie jest bowiem w pełni człowiek pojedynczy, a niektóre spotkania dokonują się wciąż na nowo, choćby nawet ich uczestnicy od lat już nie żyli. Końca tych spotkań nie widać. Czy na szczęście?

Rychłe rozstanie stało się zapowiedzią rozwodu, który nigdy miał nie nadejść. Ukochaliśmy salę rozpraw to oddalając się, to przybliżając. Każda zmieniała nasze myśli, nasze obrazy świata, nasze życie. Siejąc wątpliwości – potrzebne i wzbogacające − pozostawiała ślad. A my chcieliśmy wciąż więcej, i więcej… siebie. Wszak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Pozbawieni pierwszego wrażenia – złudzenia i związanych z nim uwznioślających zachwytów pozornych uczuć – staliśmy pośród rajskiego ogrodu, prowadząc długie nocno-poranne dysputy nad zasadnością poznania dobra i zła. Żadne z nas nie miało odwagi, by zerwać owoc poznania miłości. Choć jako jedyni potrafiliśmy, nie rozumiejąc, przyjąć nasze wzajemne dziwactwa. Powodowani intuicją, wychodziliśmy sobie naprzeciw, by spotykać się w cieniu drzew otulających nas ciepłem pulsującej intensywnością wiosny zieleni, wirem różnokolorowych opadających barw jesieni, rozgrzewających nagością zimowego szronu… Spotkania te nie należały do łatwych. Jako proces rodzącej się na naszych oczach mądrości nabierały tempa, za którym przestaliśmy nadążać. To wtedy podziękowałeś mi za współpracę delikatnie muskając moje wargi wiśniowe pocałunkiem śmierci, zostawiając dziurę w sercu jak otwartą ranę, której nie da się ot tak, po prostu zaleczyć. Nosi się ją w torbie mózgu do końca świata i jeden dzień dłużej.

Teraz, w czasie starzenia się, coraz częściej myślę o nas… z jeszcze większą czułością i wdzięcznością. Czasem tylko zamykam jeszcze oczy i wchodzę w długiej, jedwabnej todze na salę sądową, marząc o kolejnej kłótni, po której mogłaby nastąpić rozkosz godzenia się. Czasem jeszcze tylko żal mi tej odrobiny przyjemności, której już nie ma. Odeszła razem z Tobą, gdy oddalałeś się, gdy zniknąłeś za linią horyzontu, ustępując miejsca wschodzącemu Słońcu. Czy będziemy potrafili przypadek przekształcić w historię?

Wczoraj po południu poszłam śladami pustyni. Tam zrozumiałam, że spotykając innych, jesteśmy przede wszystkim wolni – od nas zależy, co zrobimy ze spotkaniem i jego efektami; gdy inni spotykają nas, jesteśmy przede wszystkim odpowiedzialni za to, jak na kogoś oddziałujemy i z czym go zostawiamy.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();