Mieć wątpliwość

Bardzo lubiłem przychodzić na zajęcia z psychologii i filozofii, bo można się było na nich pokłócić. W dobrym sensie. Był to czas, kiedy udawało się zmusić do myślenia w trochę inny niż codzienny sposób, spojrzeć na niektóre sprawy z zupełnie innej strony, przemyśleć jedne, a wobec innych zająć stanowisko. Czas, kiedy po raz pierwszy można było skonfrontować to wszystko, co chodziło po głowie w podstawówce czy w liceum, z tym, do czego w tym samym czasie dochodzili inni – bez szkody dla jednych czy drugich, wręcz przeciwnie, z korzyścią dla obu stron. Żal więc mi było tych wpisów w indeksie po najfajniejszych zajęciach na studiach, z drugiej strony jednak – tak sobie myślę – nigdy się chyba w moim wypadku nie skończyły.

Kiedy wszyscy wokół Ciebie
równiuteńko idą...

Często zakładałem słuchawki na uszy, ubłocone glany i szedłem przed siebie. Mam swoje upatrzone, wydeptane już ścieżki. Zdarzało się i kilka razy dziennie nimi podążać w poszukiwaniu pomysłów, rozwiązań, siebie. Hip-hop w słuchawkach, szerokie spodnie, miejskie światła – to było to, co ładowało moje baterie, nieraz mocno wyczerpane zmaganiami ze światem, problemami codzienności, ludźmi. Zdarzało się, że słuchałem taśmy „na okrągło”, idąc w tę i z powrotem przez toruński most. Zdarzało mi się wyłączać ze świata, szybkim krokiem przemierzając bulwar, w zimnym jesiennym deszczu odkrywając, że ten niepokój w sercu, ta wątpliwość, która toczyła się za moim życiem na długo przed tymi słowami, jest w istocie jego sensem.

Być może jest tak, że każdy w swoim wieku zaczyna kwestionować otaczającą go rzeczywistość, zadaje pytania i stara się znaleźć na nie odpowiedź. Być może jest tak, że niezależnie od środowiska, w którym się wychowujemy, prędzej czy później dochodzimy do podobnych wniosków – i pewnie nie ma w tym nic szczególnego, bo może ktoś już kiedyś o tym napisał w rozprawie psychologicznej. Nie wiem. Wychowałem się na zwykłym szarym blokowisku, z widokiem na pobliskie centrum miasta, w którym życie toczy się według schematu: dom – praca (szkoła) – dom. Nasze (moje i moich znajomych) życia tłoczyły małomiasteczkowe spaliny, na odrapanych z farby ławkach, starych placach zabaw – zupełnie różnych od wspaniałych kolorowych amerykańskich snów, którymi karmiliśmy się każdego wieczoru i zasypialiśmy z przejedzenia, z uśmiechem na twarzy, przy włączonym telewizorze. Wychowałem się z dala od miejsc, w których szansa stoi przy szansy, gdzie dzieje się wszystko to, co najlepsze. Wychowałem się w miejscu, gdzie oprócz odmalowanych bloków nie zmieniło się nic – i właśnie tę rzeczywistość zacząłem kwestionować, na swój sposób, w pierwszych słowach wpisanych do starego zakurzonego zeszytu, w pierwszych dźwiękach zgranych na taśmę, w czasie codziennych wędrówek do szkoły. Dobrze, że cały ten bunt był wtedy tylko wewnątrz – bo lepiej zmieniać świat od środka, małymi kroczkami, niż atakiem z zewnątrz, narażając się na silny opór. Przy okazji miałem szansę przemyśleć to wszystko, co wtedy kręciło mi się po głowie.

Długo dorastałem do podążania przez świat wprost przez skrzyżowanie, na czerwonych światłach. Długo też trwało zrozumienie, że nikt nie jest wyjątkowy, bo wyjątkowi są wszyscy i każdy jest potrzebny światu, i świat jemu jest potrzebny, i każdy idzie przez życie taką drogą, jaka mu najbardziej odpowiada. Można iść bowiem z prądem, można ślepo wierzyć w czyjeś słowa, można wierzyć w „szklane domy”, a całe zło ulokować w przeszłości i tych, którzy z Tobą nie idą. Można też iść pod prąd, przeciwnie do wyznaczonego kursu, ślepo wierzyć, że Twoja idea jest najlepsza i tylko ona doprowadzi do „szklanych domów”, a całe zło umieścić w świecie, z którym się walczy. Można wreszcie przystanąć na poboczu, by spojrzeć na wszystkich i zrozumieć, że bez zakwestionowania swojej drogi finisz jest taki sam. Tego też trzeba się nauczyć.

I kiedy bronisz prawdy mając
ją za jedynie prawdziwą...

Spróbuj zrobić eksperyment. Wyłącz telewizor, radio, internet i popatrz na świat. Pomyśl, że każda z mijanych osób ma tyle samo problemów co Ty, że każda może myśleć tako samo jak Ty, że każda jest taka sama jak Ty i każda patrzy na Ciebie tak samo, jak Ty patrzysz. Zobacz, że nie ma znaczenia kolor skóry, wiara, ubiór, stanowisko, w końcu wszyscy i tak zdążamy w te same miejsca, różny jest tylko czas, kiedy tam docieramy. Spróbuj poszukać informacji o świecie na własną rękę, pamiętając, że nagłówkiem prasowym rządzą rynek, pieniądz, co nie jest wcale złe, bo tak jest skonstruowana rzeczywistość i nie możemy w żaden sposób się od niej uwolnić. Chcąc czy nie, jesteśmy częścią tego świata i jeśli coś w nim jest złe, to i my za to odpowiadamy, tylko my mamy szanse to zmienić. Wszystko jest kwestią chęci.

I gdy już wierzysz,
że Twoja perspektywa
jest jedyną perspektywą...

Spróbuj poddać pod wątpliwość słowa, w które wierzysz, zobacz, że oprócz Twoich wyborów istnieją jeszcze tysiące innych, równie dobrych, i dla spokoju ducha – czy nie lepiej po prostu je tolerować? Lubiłem ćwiczenia z filozofii właśnie za to, że udawało się tam zakwestionować całą naukę, wszystko to, w co wierzyłem, czego uczyli nas od pierwszych klas podstawówki, z pożytkiem dla wszystkich słuchaczy, bo każdy starał się zrozumieć poglądy innych. Swoją drogą – warto, żeby studenci mieli okazję spojrzenia na świat nie tylko przez pryzmat swojego kierunku, może zaowocowałoby to czymś lepszym, kto wie?

Czasem trzeba wywrócić cały swój światopogląd do góry nogami albo wręcz wyrzucić go na śmietnik, by dotrzeć do właściwych odpowiedzi. Czasem trzeba zakwestionować istnienie Boga, by móc Go szukać, skuteczność i prawdę nauki, by móc odkryć prawa, które rządzą światem, siebie – by móc pójść krok dalej. Każdą z tych wątpliwości noszę w sobie od dawna i proszę - nie zamykaj mi ust, kiedy pytam, kiedy stawiam wszystko to, w co wierzysz, pod znakiem zapytania.

Czasem wydaje mi się, że łatwiej nie zadawać pytań, że zdecydowanie lepiej przyjąć wszystko na wiarę, żyć w systemie 24/7/365 i mieć z głowy wieczne wątpliwości. Z drugiej strony jednak jestem trochę takim małym skandalistą, takim małym wywrotowcem i nie odpuszczę okazji do poddania pod wątpliwość czegoś, co wydaje się być pewne i jednoznaczne. Może jest to sposób na naukę życia w takiej formie jaka umożliwia dążenie do celu, chwytanie szans? Po pięciu latach studiów muszę przyznać, że był to dobry wybór. Warto było mieć wątpliwość, idąc w tłumie. Warto było popatrzeć na siebie i ludzi z boku, zrozumieć, że i ja jestem częścią świata i nie mogę istnieć obok niego, a jeśli mi się coś w nim nie podoba, to przecież po to mam ręce i głowę, by go zmienić.

I jeśli mogę mieć do Ciebie prośbę –

Przyjacielu,
Ty bądź uprzejmy
mieć wątpliwość.

Cytaty pochodzą z utworu Łona Miej wątpliwość, Absurd i Nonsens LP, 2007

Komentarze: 3 / Skomentuj wpis
5

Brawo. Dobry tekst.

zgadza się, świetny, sensowny tekst. brawo dla autora

5

Miło się czytało, bo i poniekąd mogę się z powyższym identyfikować.

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();