Ludzie na walizkach

"Ból naprawdę potrafi uratować życie". Nie, on nie jest najgorszy. Najgorsza jest niepewność. Sytuacja w której nie wiesz, na czym stoisz. A cierpienie... - uszlachetnia? To bzdura! Samo w sobie jest nic nie warte. Dopiero sposób, w jaki znoszą je ludzie nadaje mu sens, który wyzwala... bo okazuje się, że "dobre życie to sensownie wypełniona codzienność"

Książka Szymona Hołowni nie wpadła mi w ręce przez czysty przypadek. Cierpliwie czekałam na kolejną publikację tego młodego, błyskotliwego człowieka, który zapadł mi w pamięć nie dzięki telewizyjnym występom i zabawie w polski show biznes (skąd dziś wielu go kojarzy), ale dzięki słowu, jakie głosił już znacznie wcześniej, zanim trafił na szklane ekrany. Byłam ciekawa, co tym razem powie w swojej książce. I oto ona.

Liczyłam na mądrość, okraszoną charakterystycznym stylem Hołowni. Tym razem jednak Szymon Hołownia akrobacje myślowe i zgrabne żonglowanie słowem odkłada na bok. Pojawia się dość rzadko, ale wyraziście. Po prostu pyta. I udowadnia, że to umie. Ale jest coś jeszcze. On potrafi także słuchać. Pozostaje niejako w cieniu, w ukryciu. Robi miejsce dla dramatów ludzi, których historie opowiada. Pozostawia przestrzeń dla ich emocji – także tych trudnych. Nie ucieka. Staje twarzą w twarz w rozmowie na najtrudniejsze tematy: śmierć, ból, cierpienie, samotność, bezradność, bezsilność; z sytuacjami, w których pozostaje tylko miejsce na bycie z drugim człowiekiem, i – jeśli jest wierzący – modlitwa o cud. Nie boi się balansowania na granicy. I nie ukrywa swoich uczuć. Zadaje pytania, na które nie zna odpowiedzi, szuka jej wraz ze swoimi rozmówcami. Nie gra, nie udaje, gdy wypowiedzi rozmówców wydają mu się nie do przyjęcia, zaskakują, bulwersują. Jak chociażby to, czy “prawo naturalne ma odpowiadać na nienaturalne sytuacje? Prawo tworzą ludzie określonego światopoglądu, wyznania, kultury.”

Siłą książki jest to, że choć traktuje o sprawach, które za wszelką cenę próbujemy zepchnąć do podziemia świadomości, zatrzasnąć w starej szafie, otwieranej okazjonalnie dwa czy trzy razy w roku, schować do kieszeni, nie ma w niej ani krzty ckliwości, zbędnego sentymentalizmu, żadnej dozy litości, odrealnienia. I to, że niekiedy we wstrząsający, poruszający sposób uświadamia, że “Ludzie na walizkach” to my. To każdy z nas. To ty i ja. Warto o tym pamiętać, bo “życie choć piękne tak kruche jest, zrozumiał ten, kto otarł się o śmierć…” (Golden Life). To zupełnie zmienia perspektywę myślenia - paradoksalnie śmierć prowadzi do życia. I otwiera oczy na to, co wcześniej być może wydawało się być tylko sloganem: ”Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat”.

Książka pisana życiem, mocno chwyta za, nawet z pozoru skamieniałe już, serce. Polecam – niekoniecznie do czytania w środkach komunikacji miejskiej: można się zapomnieć, zaczytać i… objechać całe miasto – kilkakrotnie, a i łzy poruszenia wywołują przeróżne reakcje współpasażerów.

Szymon Hołownia, “Ludzie na walizkach”, Kraków 2008.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();