Lew Judy -- kobietom wstęp wzbroniony

Jak śpiewa Maryla Rodowicz: „To, co nas podnieca, to się nazywa kasa/ Bo to, co nas podnieca, to czasem tez jest seks..” A ja myślę, że to, czego pragniemy najbardziej, to tajemnica!

Według „Słownika języka polskiego” „tajemnica” to:
1. „sekret; też: nieujawnianie czegoś”;
2. „wiadomość, której poznanie lub ujawnienie jest zakazane przez prawo”;
3. „rzecz, której się nie rozumie lub nie umie wyjaśnić”;
4. „najlepszy lub jedyny sposób na osiągnięcie czegoś”.

Rozwiązanie zagadki to największa frajda. Momenty, w których składamy rozsypane puzzle w całość, kiedy odpowiedź jest na wyciągnięcie ręki. Jesteśmy z siebie takie dumne, że nie kryjemy naszej bystrości, sprytu i wyników wnikliwej analizy informacji. Z uśmiechem na ustach opowiadamy, jak krok po kroku, dochodziłyśmy do odkrycia tajemnicy, zagadki, sekretu!
Tajemnica towarzyszy nam na co dzień. Wszędzie ją dostrzegamy, nawet w z pozoru niewiele znaczących faktach –- koleżanka nie ma dla nas czasu, chłopak inaczej patrzy, nieodebrane połączenie z zastrzeżonego numeru, odwołane zajęcia, przystojny pan w kolejce po bilet –- tajemnica! Intryga!

...bo do rozwiązania tajemnicy trzeba trojga

I ja znalazłam tajemnicę, którą za wszelką cenę sama chciałam rozwiązać. Pytałam, słuchałam, obserwowałam, dopowiadałam sobie to, co było prawdopodobne. Niestety, wszystko wskazywało na to, ze dopóki nie zwrócę się do źródła, z którego mogę uzyskać niezbędne informacje, sama do niczego konstruktywnego nie dojdę.
Tak więc, postawiona pod murem, umówiłam się na spotkanie z osobami, które mogą wręcz uchodzić za encyklopedię wiedzy o „mojej” tajemnicy — Michałem i Łukaszem — którzy uchylili przede mną magiczne drzwiczki do świata mężczyzn.
Świat ten nosi nazwę „Lew Judy”. Z tego, co podane jest do informacji publicznej, wiemy, że Panowie spotykają się w duszpasterstwie oo. Jezuitów w poniedziałki wieczorem. Wiadomo również, że kobiety nie mają wstępu na owe spotkania. Na tym można byłoby skończyć, jednak jest pewien mały szczegół, wręcz szczególik, który nie pozwala przejść obojętnie obok tej grupy: tylko mężczyźni!
Wiem, jak wyglądają babskie wieczory, co się na nich robi, co pije, o czym rozmawia. Ale regularne spotkania mężczyzn? Intrygujące!
Nim spotkałam się z chłopakami wiedziałam dwie rzeczy: po pierwsze –- z każdym będę rozmawiała osobno, po drugie –- nie będę przygotowywała pytań, chciałam, aby wynikały one z tego, co powiedzą moi rozmówcy.

Początki bywają łatwe

Michał do duszpasterstwa trafił w momencie, kiedy postanowił zmienić swoje życie. Gdy po raz pierwszy zawitał w mury duszpasterstwa akademickiego oo. Jezuitów, żadna z działających tam grup nie skusiła go na tyle, by w niej zostać. Jednak chęć zrobienia czegoś z odzyskaną na nowo wiarą była na tyle duża, że postanowił za natchnieniem Ducha Świętego założyć własną grupę: „Jeśli nie ma grupy dla ciebie, to stwórz nową”. Pomysł ten narodził się w Wigilię święta Zesłania Ducha Świętego w czerwcu 2006 roku, a już w październiku ruszyli, prężnie działający, synowie Lwa Judy.
Rok po powstaniu owej grupy w jej szeregi wstąpił Łukasz:
—Był taki czas, gdy zacząłem się interesować grupami działającymi w DA. Przeglądałem propozycje wymienione na stronie internetowej, ale było to, jak oglądanie DA zza szyby. Pamiętam, że był to dla mnie, pod względem duchowym, dość trudny czas. Chciałem się w coś zaangażować, jednak w nic bardzo zobowiązującego, nic co mogłoby mnie w jakiś sposób „kosztować”. Przechodziłem pewnego razu obok domku DA i na drzwiach zobaczyłem ogłoszenie dotyczące działalności Lwa Judy. Zabrzmiało to trochę jak wyzwanie. Wtedy jeszcze nie czułem się gotowy, żeby zaangażować się w coś na poważnie. A jednak to ogłoszenie mnie intrygowało. Minął pewien czas. Z dystansem traktowałem duszpasterstwo, aż podczas którejś spowiedzi ksiądz zaproponował mi, żebym zapoznał się z ofertą grup działających przy duszpasterstwie. Pamiętam też, że wymienił nazwę „Lew Judy”. W tym czasie dość intensywnie myślałem o odwiedzeniu grupy. Potraktowałem to jako potwierdzenie słuszności decyzji. Poszedłem na spotkanie i już zostałem.

We wspomnieniach Michała, początek działania grupy nie był trudny. Duszpasterz Akademicki z aprobatą odniósł się do jego pomysłu, na pierwsze spotkanie przyszło wielu chętnych (frekwencja dopisuje do dziś), a aklimatyzacja się na Piekarach nastąpiła bardzo szybko.

Dla mężczyzn czy dla chłopców?

„—Dla mężczyzn chcących pielęgnować to, co męskie: postawę odpowiedzialności, odwagi, pokonywanie samego siebie. Miejsce dla mężczyzn, również tych, którzy prawdziwej męskości jeszcze w sobie nie odkryli do końca” –— powiedział Łukasz. Podobnego zdania jest Michał, który wychodzi z założenia, że stuprocentowych mężczyzn nie ma. Lew Judy jest miejscem, które pomaga zrozumieć mężczyźnie to, co w nim drzemie. Daje wskazówki, jak nad sobą pracować, wskazuje alternatywne ścieżki w tym pędzącym na oślep świecie zdominowanym przez przyjemność i łatwe rozwiązania Jednak jak mówi Michał:
—Lew Judy daje 5% tego, co potrzebuje mężczyzna, aby stawać się bardziej sobą, pozostałe 95% trzeba wypracować samemu.

Lwia przyjaźń a kobiety

Próbowałam na wiele sposobów: że usiądę w kącie, że nie będą mnie widzieli, że będę cicho, że zostawię dyktafon, że obejrzę z nimi film, że nie będę się odzywała. Na nic to! Na pytanie, czy mogę wziąć udział w spotkaniu lwów, chłopaki jednocześnie odpowiedzieli „nie”! Ale właściwie dlaczego? Panowie pospieszyli z wyjaśnieniami. Łukasz powiedział:
— Gdy słyszę o „męskiej przyjaźni”, myślę przede wszystkim o solidarności na co dzień i świadomości, że ma się pluton wsparcia w każdej sytuacji. To takie braterstwo broni w zwykłym, codziennym życiu. A braci można mieć bardzo dużo i to jest cenne... (uśmiech).
— Jesteśmy grupą mężczyzn, którzy spotykają się z kilku ważnych powodów: Bóg — ja — męskość. Te trzy kluczowe słowa oddają sens tych spotkań. Naszym celem jest poznawanie siebie i Boga poprzez przemierzanie drogi przeznaczonej dla mężczyzn. Chcemy być bardziej świadomi siebie i swojego życia. Chcemy żyć coraz lepiej, być w pełni. Tak, aby dzięki temu osoby, które spotkamy na naszej drodze, mogły doświadczyć dobra. By kobiety lub Kościół, z którymi się zwiążemy/związaliśmy, mogły na nas liczyć, być z nas dumne, doświadczać prawdziwej Miłości. By tak jak głosi motto: „zostać władcą samego siebie' i dojść do Królestwa, które On nam obiecał” –— napisał Michał na oficjalnej stronie grupy(adres na końcu).

Rekolekcje – a co po nich?

W tym roku Lew Judy zorganizował po raz drugi wielkopostne rekolekcje dla mężczyzn, które ponownie odbyły się w Zamku Bierzgłowskim. Wstęp: mężczyźni -– ci starsi i ci młodsi — z każdego zakątka Polski. Motywem przewodnim był miecz. Jeśli kogoś interesuje, do czego panom ta broń służyła, polecam YouTube. Mnie bardziej zaciekawiło -– po co te rekolekcje i co po nich? Na pierwsze pytanie odpowiedział Łukasz:
—Po to, żeby oderwać się od codziennego środowiska i z tej perspektywy zobaczyć wyraźniej wszelkie sprawy. Po to, żeby zbliżać się do Boga, formować siebie, a także coś z siebie dawać.
Michał zmierzył się z drugim pytaniem. Jego odpowiedź można ująć w jednym zdaniu: „po rekolekcjach jest czas, by wdrożyć w życie to, z czym się wyjeżdża.”

Szanowne Panie! Jeśli Wasi mężczyźni szukają zajęcia dla siebie, a Wy chcecie mieć zagwarantowany jeden wieczór w tygodniu tylko i wyłącznie dla siebie, to pokażcie Waszym mężczyznom stronę http://lewjudy.info/

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();