Kwiecień-plecień, czyli dlaczego ogórek nie śpiewa

Wstałem rano. Świtające słońce posmagało mnie po twarzy, co było skuteczniejsze od budzika tradycyjnego i trzech alarmów w telefonie. Nie czułem się jednak najlepiej tego kwietniowego poranka. Smak chipsów cebulowo-serowych na zmianę z jogurtem brzoskwinia-maracuja przypominał o wczorajszej imprezie, dedykowanej wyrobom nabiałowo-ziemniaczanym. Poczucie tzw. „papcia” pogłębiało zarówno owo doznanie, jak i wczesna pora. Mechanicznym ruchem włączyłem radio. Usłyszałem coś tylko, że będzie słonecznie aż do końca miesiąca. Pomyślałem: co za debil może tak stwierdzić? Usłyszałem w gościnnym pokoju rozentuzjazmowany głos komentatora w telewizji, obwieszczający rozgromienie przez naszą reprezentację dotychczasowej potęgi futbolu wynikiem 10:0.

Co się dzieje? – zapytałem się, stając zadumiony „przed oczyma duszy mojej”. Ding, dong – zadzwonił dzwonek u drzwi. Otwieram, patrzę: nikogo nie ma, ale za to jest na wycieraczce gazeta. Przypomniałem sobie film „Zdarzyło się jutro”. Ktoś chce mnie wkręcić do jakiejś „Ukrytej kamery”? Patrzę na datę – dzisiejsza – uff, czytam już spokojniej. Swoją drogą miło, że ktoś się pofatygował, by ją podrzucić. Mój wzrok przykuwa, napisany wielkimi „wołamij”, krzykliwy nagłówek: Mamy Autorytet!!! Czytam zaciekawiony. Okazuje się, że znalazła się taka postać – ba, co więcej, dotychczasowe autorytety nie dość, że przy Tym bladną, to jeszcze same dobrowolnie i bez przymusu mediów uznają Go za Prawdziwy Autorytet. Świadczą o tym liczne laudacje na cześć oraz gratulacje od przywódców G-8. Nareszcie Polska ma Autorytet. Wydźwięk komentarza Redaktora Naczelnego jest znamienny: teraz wszyscy mogą nam naskoczyć, ot co.

Z niedowierzaniem śledzę dalsze tytuły doniesień prasowych: „Przez Kryzys do gwiazd – Polska aprowizuje załogę stacji kosmicznej”, „Gwiazdy zostały na lodzie – czas antenowy dla filmów Bergmana”, „Słowacja eksportuje ropę do Rosji” itd., itp. Niesamowite. Poszedłem do kuchni, aby spożyć codzienne śniadanie: kuleczki czekoladowe z pasztetem firmowym. Przełykam strawę w niepokoju: co też jeszcze przyniesie dzień? Ogolony tyle o ile, za to w niedoczasie, wybiegam na autobus ostatniej szansy, aby zdążyć do pracy na czas. Ale oto katastrofa: arterią, którą miałbym pojechać do firmy przechodzi barwna parada uśmiechniętych heteroseksualistów, dumnych ze swojej orientacji, wznoszących okrzyki, domagających się od rządu tego, czego jeszcze nie mają.*Na czele, moi znajomi ze Stolicy: Joasia i Robert. Po prostu niewiarygodne – ale ja ich widzę, oni mi kiwają, uśmiechem przepraszają, że nie mogą zatrzymać się i pogadać. Ja ich rozumiem. Mimo pokoju w sensie militarnym, udało im się zjednoczyć ok. 10 milionów Polaków (tak wzmiankowali chwilę potem w radio w warzywniaku, dokąd poszedłem) i razem domagali się poszanowania praw od rządu. „Niech żyje Konstanty i jego żona Konstytucja!” – krzyknął ktoś na cześć przywódcy opozycji. I wszyscy podchwycili, skandując po chwili ową frazę. Oszołomiony do cna, wszedłem do rzeczonego warzywniaka, aby czas oczekiwania na przejście pochodu zabić konsumpcją kiszonych ogórków. Gdy po godzinie tłum przelewał się ciągle, a nawet bardziej, machnąłem ręką i trzymając w niej ogórka wróciłem do domu.

Może zapytacie, czy się szczypałem? A jakże – wielokrotnie nawet. I nic. Nie spałem. Usiadłem wygodnie na fotelu, włączyłem program informacyjny: same dobre wieści – dzieci z ubogich rodzin otrzymały wysokie dofinansowanie na dożywianie, bezrobotni zostali zatrudnieni masowo przy budowie autostrad, obcięto wysokość diet dla parlamentarzystów, a pozyskane środki przeznaczono na stypendia dla studentów itp., itd. Mimo zajmującego głosu bardzo sympatycznej i atrakcyjnej prezenterki, zasnąłem. Chyba od nadmiaru wrażeń.

Obudziłem się chwilę po 24, gdy nadawano program publicystyczny „Dla Dorosłych” – i oto słyszę, że sytuacja jakby zmieniła swój obrót o 180 stopni. Miało być tak pięknie... Chwytam dostarczoną rano gazetę, patrzę dokładnie na zegarek – wskazuje niezbicie, że dziś już jest drugi kwietnia. W tej chwili, tylko ogórek, podczas snu zakrzepły w mej dłoni i do cna wyciśnięty z soku, wydawał mi się realny.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();