Karnawałowy świat na opak

Wraz ze Świętem Trzech Króli wkroczyliśmy w bardzo przyjemny okres w roku – karnawał. Czas zwariowanej zabawy, głośnego śmiechu i przebieranek. Karnawał cieszy się niesłabnącym powodzeniem – to długo wyczekiwany moment rozprężenia. Czy zastanawialiście się jednak, jakie są jego początki?

Marzy mi się szalona zabawa na ulicach Rzymu. Możliwość chwilowego porzucenia szarej rzeczywistości popstrzonej małymi i większymi troskami. Chciałabym założyć kolorowy do niemożliwości kostium, taki na granicy kiczu. Chciałabym oglądać Wielką Paradę Karnawałową – barwny tłum złożony z artystów, arystokratów, grup folkowych, dawnych oddziałów wojskowych, cyrkowców – przemierzający Via del Corso w takt muzyki orkiestry konnej VIII Pułku Strzelców z Montebello... albo wraz z eleganckimi wenecjankami, ubranymi w kunsztownie wykonane stroje, siedzieć w jednej z kawiarenek na placu św. Marka i znad filiżanki kawy obserwować całą tę wariacko kolorową, multikulturową zbiorowość. Chciałabym zobaczyć słynny „Volo del Turco”, czyli „Lot Turka”, a potem zatańczyć szaleńczą sambę na ulicach Rio de Janeriro...

Początki karnawału, czyli tak się bawili starożytni

Jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie z pierwotnym miejscem karnawału? Brazylia? Włochy? Rację mają Ci, którzy wytypowali dawne Imperium Rzymskie. Tu właśnie narodził się karnawał. Podobno.
Nazwa ma łacińsko-włoski rodowód – wywodzi się od słowa „carnevale”, co można przetłumaczyć jako „pożegnanie mięsa”. Słowo zatem jest ściśle powiązane z sytuacją, wszak karnawał to dni poprzedzające Wielki Post.
Inny źródłosłów karnawału to łacińskie „carrus navalis”, które oznacza „wóz w kształcie okrętu” lub też „łódź przybraną kwiatami”. Taki oto środek transportu uczestniczył bowiem w procesji ku czci bogini Izydy, a później rzymskiego boga Dionizosa. Boski rydwan przemierzał ulice antycznego miasta podczas hucznych zabaw związanych z powitaniem zbliżającej się wiosny.
Niektórzy badacze łączą karnawałowe uroczystości z dawnymi obrzędami rolnymi. Stąd tak ważna funkcja tańców. Wierzono bowiem, że im wyższe są taneczne skoki w korowodzie wokół ogniska, tym wyżej rosnąć będzie zboże, a tym samym zbiory będą lepsze.

Karnawał na gruncie chrześcijańskim

Jak wiele innych pogańskich obyczajów, tak i tradycja karnawałowa została zaadoptowana przez chrześcijaństwo. W epokach dawnych wyraźnie zarysowany był dystans między duchem a ciałem. Duchowość sprawowała władzę nad cielesnością, trzymając ją w ryzach, ponieważ to, co zmysłowe było postrzegane jako złe, pochodne od diabła siedlisko grzechu. Cielesny aspekt człowieczeństwa absolutną wolność zyskiwał właśnie w czasie karnawału. Zabawy mające miejsce w tych dniach stawały się przeciwwagą dla duchowej ideologii. Był to rodzaj „wentylu bezpieczeństwa”. Pozwalał na chwilowy oddech przed zbliżającym się postem i powrotem do rzeczywistości, która gardziła ciałem człowieka. Za sprawą karnawałowej fety człowiek mógł odetchnąć pełną piersią, najeść się do syta (o ile było go na to stać) i poszaleć do upadłego na ulicznych zabawach lub na balach pełnych arystokracji, w zależności od pozycji społecznej. Jednak i na brukowanych ulicach, i w złoconych salach demoralizacja występowała na podobnym poziomie. Kolorowe przebrania czy prowizoryczne maski pozwalały na wiele – wszak każdy uczestnik zabawy stawał się anonimowy, zatem jego zachowanie nie było obarczone żadnymi konsekwencjami (w myśl zasady „hulaj dusza, piekła nie ma”). Zatem w karnawale społeczność ludzka używała życia, by potem w pokorze, jako wspólnota wzorowych chrześcijan, przystąpić do postu.
Karnawał wywracał świat do góry nogami, pokazywał go w krzywym zwierciadle, obśmiewał. Rzeczywistość zdeformowaną do granic absurdu uwypuklały charakterystyczne ceremonie: z kolorowej gawiedzi wybierano papieża głupców, który symbolicznie obejmował władzę nad miastem, oddawano także bałwochwalczą cześć osłu. Wszystko po to, by pokazać, że dotychczasowy porządek został zburzony. Niemniej, zwierzę czekał smutny koniec, bo gdy przychodził kres karnawału, wypędzano je z miasta (pozostaje tylko mieć nadzieję, że za murami nie czekała osła śmierć głodowa). Miało to odzwierciedlać powrót do zanegowanego wcześniej ładu.

Karnawałowa feta w Polsce

Mówi się, że karnawał przywędrował do nas z Włoch. Stąd pewnie w naszych rodzimych nazwach karnawału – „zapusty” lub „mięsopust” – widać nawiązanie do ich włoskiego odpowiednika. Uroki karnawału musiały w sposób szczególny przypaść do gustu naszym przodkom, sarmatom, którzy nie stronili od jadła i napitku. Urządzano zatem uczty i bale kostiumowe zwane redutami. Jedną z ulubionych rozrywek były kuligi pędzące od dworu do dworu.
Łączono także przyjemne z pożytecznym, gdyż bale pozwalały na efektowne wprowadzenie panien z dobrego domu w towarzyski świat. Umożliwiało to tym samym przygotowanie gruntu pod małżeńską transakcję (transakcję właśnie, a może nawet handel, ponieważ jak wiadomo, młode damy w tamtych czasach nie miały zbyt wiele do powiedzenia na temat swojego przyszłego małżonka).
Oczywiście, przyjemności mięsopustne nie były zarezerwowane jedynie dla wysoko urodzonych. Świętowali także mieszczanie, choć skromniej niż rozrywkowa szlachta. Ludowe zapusty natomiast, poza charakterystycznym wigorem i wesołością, znamionowały również elementy magiczne – obrzędy związane z płodnością i zaklinaniem urodzaju, co poniekąd wiązało się także z „wypędzaniem” zimy.
Finałem karnawałowego szaleństwa były ostatki – tradycję tę zresztą radośnie kultywujemy. Ostatnie dni „carnevale” rozpoczynamy pączkiem w tłusty czwartek, by we wtorek ostatecznie pożegnać zabawę „śledzikiem”. Środa Popielcowa bowiem rozpoczyna postny czas*.

A tymczasem zapomnijmy o ascezie. Ruszajmy w tan!
„Na bal, marsz na bal! [...]
Bufet jak bufet jest zaopatrzony
zależy, czy tu, czy gdzieś tam
tańcz, póki żyjesz i śmiej się do żony
i pij zdrowie dam!
Niech żyje bal!”

*Tekst powstał w oparciu o informacje zaczerpnięte ze strony www.karnawał.pl.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();