Hist(o/e)ria narodowa

20 kwietnia bieżącego roku w Auli Uniwersytetu Mikołaja Kopernika odbył się recital Rafał Blechacza. Uroczystość, która zakończyła X Toruński Festiwal Nauki i Sztuki, poświęcona była pamięci ofiar samolotu prezydenckiego, który rozbił się pod Smoleńskiem. Nim rozbrzmiały cudowne dźwięki fortepianu, uczestnicy recitalu zostali poproszeni o wstanie i uczczenie pamięci zmarłych minutą ciszy. W tej jednej chwili zniknęły wszelkie podziały. Nie było prezydenta miasta, rektora uniwersytetu, radnych, studentów, melomanów muzyki klasycznej. Byliśmy Polakami, którzy stoją w skupieniu i pamiętają! O czym?

Historia

Chcąc nie chcąc, jesteśmy świadkami historii. Smutnej historii. Kiedy 10 kwietnia media podały informację o katastrofie prezydenckiego samolotu, czas stanął w miejscu. Oczy całego narodu, a później całego świata, zwróciły się w kierunku Smoleńska. „Takiego dramatu współczesny świat nie widział” — powiedział premier Donald Tusk. I choć zgadzam się z tym w stu procentach, to jednocześnie zaczęłam obawiać się, że jeśli to wszystko dzieje się naprawdę, to lada moment telewizja, radio, gazety i cała reszta masowych środków przekazu zaczną mnożyć sukcesy i zalety członków rządu, którzy byli na pokładzie feralnego Tupolewa. Niestety, nie pomyliłam się. Już pierwszego dnia oglądałam w telewizji rozmowę pewnego redaktora z byłym premierem Leszkiem Millerem, który został uciszony w momencie, kiedy chciał powiedzieć coś o zmarłym prezydencie Kaczyńskim. Coś, co odbiegałoby od obrazu Prezydenta, który media zaczęły kreować już w kilka godzin po rozbiciu samolotu. Nie mogło obyć się bez pytań w stylu: „Dlaczego wcześniej nie pokazywano TAKIEGO prezydenta, dlaczego nagle stał się bohaterem, choć do tej pory trwała na Niego ciągła nagonka?” „Ile prawdy, a ile obłudy jest w tym, co przedstawiają nam dziennikarze?” Nie znam odpowiedzi na te pytania i pewnie nigdy nie poznam. No chyba, ze sama zostanę wziętym dziennikarzem i zatopię się w tym precedensie.

Uczucia kontra rozum

Nim to się jednak stanie, muszę skupić się na tym, aby nie ulec mediom, nie dać się ogłupić. Muszę polegać na swoim rozumie, aby zapanować na swoimi uczuciami, aby skierować je na właściwe tory.

„Hej! ramię do ramienia! spólnymi łańcuchy
Opaszmy ziemskie kolisko!
Zestrzelmy myśli w jedno ognisko
I w jedno ognisko duchy!...
Dalej, bryło, z posad świata!
Nowymi cię pchniemy tory,
Aż opleśniałej zbywszy się kory,
Zielone przypomnisz lata.
W krajach ludzkości jeszcze noc głucha:
Żywioły chęci jeszcze są w wojnie;
Oto miłość ogniem zionie,
Wyjdzie z zamętu świat ducha:
Młodość go pocznie na swoim łonie,
A przyjaźń w wieczne skojarzy spojnie.”

„Odę do młodości” można interpretować różnie. Moja interpretacja została podciągnięta pod dział „polityka”. I tak oto na pierwszy plan wypływa kwestia polsko-rosyjska. W mediach znowu szum: „Przyjaźń skłóconych narodów!”, „Katyń — łączy czy dzieli?”, „Polska i Rosja przełamują wszystkie bariery”! I tak od rana do wieczora. Nikt jednak nie wpadł na pomysł, aby oddzielić kwestię ludzkiej solidarności od kwestii politycznej. Czy to, że władze rosyjskie pomagają polskim służbom w ustaleniu przyczyn katastrofy jest czymś nadzwyczajnym? Czy poklepywanie po plecach, deklaracje pomocy, żałoba narodowa w Rosji nie są spowodowane tym, że cały świat patrzy na Nich? Patrzy i pyta: „Dlaczego na terenie Rosji? Dlaczego tyle ważnych osób było na pokładzie jednego samolotu? Dokąd lecieli? Czym jest Katyń? Jak dotąd przedstawiała się sytuacja polsko-rosyjska?” No cóż, na pytanie, czy jest to prawdziwa ludzka solidarność czy doskonale przemyślana polityka, każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Osobiście wierzę w solidarność.

(Za)granica

Wątek zagranicy pojawia się również w kwestii uroczystości pogrzebowych. Kiedy ustalono datę pochówku pary prezydenckiej, w Internecie pojawiła się lista zagranicznych nazwisk osób, które zdecydowały się na wzięcie udziału w uroczystościach. Któż nie był na tej liście: Obama, Merkel, Sarkozy, książę Karol, Zapatero, król Juan Carlos i królowa Sofia. Byli, ale nie przylecieli. I co z tego? Czy to był ich obowiązek? Nie! Mieli chęci... nie wyszło. Co za różnica, czy przyczyną była chmura pyłu? Co z tego, że prezydent Stanów Zjednoczonych grał w golfa w czasie pogrzebu naszego prezydenta? Dlaczego nie potrafimy skupić się na naszym państwie, pozostawiając choć na chwilę świat samemu sobie? Czy powiedzenie, że Zachód „dużo mówił, mało zrobił” (w sprawie przylotu do Polski), cokolwiek zmieni, komukolwiek pomoże? Śmiem twierdzić, że nie, ale my lubimy szukać dziury w całym. Dlatego też nie wystarczy nam tłumaczenie, że przyczyną tragedii nie był spisek, zamach, ani świadome działanie pilotów. Karmimy się pomówieniami, pogłoskami, nowymi filmami na YouTube. Każdy uważa się za specjalistę od lotnictwa, wszyscy wiedzą, jak należało postąpić, aby zapobiec kwietniowym wydarzeniom. Tylko nikt nie wie, że przekraczamy granice: dobrego smaku, subtelności, ludzkiej przyzwoitości.

Współczesny romantyzm

Martyrologia narodu wybranego ciągnie się za nami od XVIII w. Nie, żeby sama chciała, to my nie pozwalamy jej odejść. Patetyzujemy wszystko, co się da. W każdym trudnym dla nas wydarzeniu, doszukujemy się ukrytych sensów, znaków z nieba, by za chwilę wyjść z transparentami na ulicę i manifestować przeciwko pochowaniu pierwszej pary na Wawelu. Wylewamy hektolitry łez, przed kamerami mówimy o patriotyzmie, jedności narodowej — tylko czy nie przesadzamy? Przecież 9 kwietnia większość z tych, którzy dzisiaj są „najlepszymi przyjaciółmi” zmarłych pod Smoleńskiem, dobrego słowa by o Nich nie powiedzielła. Dziś pytamy: „Dlaczego lecieli jednym samolotem?” — jednak gdyby polecieli kilkoma, to w Polsce rozgorzałaby dyskusja na temat rozrzutności rządu. Tak źle, a tak jeszcze gorzej. Historia już nie raz pokazała nam, że potrafimy się jednoczyć... ale pokazała też, że niekoniecznie z takiego zjednoczenia są dobre owoce. A gdybyśmy tak zmilkli, nic nie mówili, nie komentowali. W ciszy oddali hołd ofiarom, pomodlili się. Czy stać nas na to?

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();