Dziennikarz nie gryzie

Szymon Hołownia, publicysta młodego pokolenia, laureat nagród: Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne i Ślad im. Bpa J. Chrapka. Autor książek: Kościół dla średnio zaawansowanych i Tabletki z krzyżykiem, gdzie w nowatorski sposób podjął tematykę religijną. Aktualnie jest dyrektorem programowym kanału tematycznego Religia TVN. Publikujemy fragment rozmowy przeprowadzonej w ramach Dobrych Spotkań w DA Studnia.

Nie mam misji, nie przepełnia mnie poczucie tego, że pójdę do mediów świeckich i będę dawał, jak to się mówi językiem branżowym, świadectwo. Albo, że będę udawał kogoś, kim nie jestem. Nie, ja jestem tym, kim jestem. Jestem normalnym facetem, który ma 31 lat, który ma wątpliwości, ma problemy, który nie jest takim bardzo ascetycznym cherubinkiem. Ta łatka dlatego mnie drażni, że ona sugeruje, że my odklejamy wiarę od życia, to znaczy, że są publicyści katoliccy i ci normalni, że jest życie kościółkowe i takie życie normalne. To jest właśnie ta patologia, która toczy dzisiaj nasze życie w wierze. Nam się wiara od życia odkleiła. I dlatego tak się przed tym bronię, i dlatego tak strasznie staram się całe to mówienie i myślenie o wierze sprowadzić na ziemski padół…

Jak na Pana działania, twórczość i osiągnięcia reagują duchowni, zwłaszcza ci z czapkami koloru fioletowego? (śmiech sali) Czy Pan zauważa jakąś zmianę nastawienia wobec siebie?

Byłem bardzo dobrym kolegą wszystkich biskupów w momencie, jak byłem przeciwny lustracji w kościele. Wtedy na każdym jakimś spotkaniu, podchodził do mnie jakiś biskup i mówił: „Dobrze, że Pan tak właśnie mówi, bo Terlikowskiego to już wytrzymać nie można.” Tak samo zrobiło się wokół Kaśki Wiśniewskiej, która opublikowała cykl artykułów w „Tygodniku Powszechnym” o kryzysie żeńskiego życia zakonnego. Później chodziła taka plotka, że ona frustracje odreagowuje, bo była w zakonie i ją wyrzucili. Kiedyś zapytałem: Kaśka, ty byłaś w jakimś zakonie, wyrzucili ciebie? A ona: „stary, ja już to piąty raz słyszę, mam już dosyć…” Bo to jest takie środowisko rozplotkowane ta nasza branża.

Nie chcę i nigdy, mam nadzieję, nie skończę, być pupilem jakiejś grupy w kościele i rozumiem moich kolegów, dziennikarzy piszących o kościele, bo już zostali zaszufladkowani jako koledzy tych, a nieprzyjaciele tamtych. Jest coś dziwnego w naszym kościele, że od razu jak przyjeżdża jakiś dziennikarz, to chciałoby się, żeby on był nasz, żeby on mówił tak, jak my mówimy, że można mu powiedzieć i on nie skrzywdzi. To jest kwestia edukacji medialnej, która zwłaszcza w seminariach powinna mieć miejsce – wytłumaczyć zwłaszcza młodym księżom, że dziennikarz nie gryzie i za to mu nie płacą, żeby gryzł, tylko działa prosta zasada, że jak ktoś ucieka, to się go goni. Odruchowo. I w momencie, w którym ktoś przestaje uciekać, to wszyscy przestają go gonić. Zaczynają z nim rozmawiać, kawkę z nim piją, herbatkę. Im szybciej ktoś ucieka, tym większa sfora będzie go gonić. To jest naturalne.

Co nowego ma wnieść w tematykę religijną w publicznej debacie kanał TVN-Religia, który Pan firmuje swym nazwiskiem, gdy w ocenie wielu środowisk kościelnych nie jest to najprzyjaźniej odbierany kanał?

Potrzebujemy świata, gdzie będzie czarne i białe, gdzie będzie Drużyna Pierścienia i Mordor. Musimy mieć jasno określone, kto jest Drużyną Pierścienia. Jeżeli wydaje nam się, że reprezentujemy siły dobra, musimy mieć po drugiej stronie nazwane siły zła. I to jest tak naprawdę mitologia. Dlatego gadanie, że TVN jest telewizją czy środowiskiem antyreligijnym, masońskim, to jest wierutna bzdura. To są jedyni ludzie w tym kraju, którzy zdecydowali się wyłożyć pieniądze, które im się nie zwrócą, żeby robić coś, co jest kanałem religijnym. I jakoś nikogo innego nie było na to stać.

Jest też taka tendencja do tłumaczenia sobie, że ten świat jest zły, że te media są zepsute. W związku z powyższym zbudujmy sobie wioskę indiańską, odgrodzimy się i my będziemy ci fajni, natomiast to co jest na zewnątrz, to jest w zasadzie nie nasza odpowiedzialność, ale my będziemy fajni: będziemy sobie siedzieć, na gitarkach grać, śpiewać „Sercem kocham Jezusa” i inne piosenki, zrobimy sobie marsz paschalny wokół tej wioski. A cała reszta to w zasadzie może nie do końca jest Babilon, natomiast prawie Babilon. Mnie to myślenie doprowadza do szału. To jest myślenie tak antychrześcijańskie, idące wbrew temu, co mówił Chrystus, który wcale nie założył klubu elitarnego fajnych rybaków znad Jeziora Galilejskiego, tylko były z Nim prostytutki, byli złodzieje, etc., było całe towarzystwo, które byśmy dzisiaj mijali na ulicy, bo my jesteśmy fajnymi katolikami.

Myślę, że trzeba wychodzić do TVN, wszędzie, gdzie są ludzie, którzy chcą nas słuchać. Oczywiście nie w sytuacji, w której oni będą szydzić z rzeczy, które są dla nas święte.

Ludzie nagle otwierają oczy i… szok: Boże, że to się można uśmiechnąć, że w ogóle… jak to? To jest dla mnie jakaś paranoja niepojęta. Pan Bóg stworzył nas integralnie, tak?! W całości, z emocjami, z pragnieniami, z poczuciem humoru, z potrzebami, z tęsknotami, z głupimi skojarzeniami, a my udajemy przed Nim nie wiadomo kogo, idziemy do kościoła, przybieramy poważne miny, zaczynamy klękać i teraz ja Mu powiem te moje prośby ważne, podziękowania wszystkie złożę, jakąś refleksję teologiczną wzbudzę, takie rzeczy, za które wypada się modlić, prawda?! Po co ten teatr?! Dla kogo?! Przecież On nas stworzył z gniewem, ze śmiechem, z radością, ze wszystkim. Ja mam teraz taką fazę na modlitwę krzykiem. Idę przed ikonę jak mam zły dzień, zapalam świeczkę i drę mordę tak, że sąsiedzi się zaczynają pytać, czy się coś stało. Ale ja po prostu muszę to wszystko wykrzyczeć.

Jeżeli ja Go kocham naprawdę, jest to relacja prawdziwa i autentyczna, to nie chodzi o to, że ja będę Go obrażał, tylko o to, żebym ja Go traktował poważnie. Ale to jest podejście z szacunkiem, z uczciwością i ze szczerością do Kogoś, Kto jest dla mnie w życiu najważniejszy. A nie kombinowanie lewą ręką za prawe ucho i udawanie, że ja teraz na godzinkę to będę miał kościółkowe myśli, a później to będę pozwalał na te niepobożne i normalne życiowe. Przecież On wszystko widzi! I wszystkich nas zna! Więc ten pochód do normalności, do języka normalnego, do emocjonalności normalnej, do rozmowy normalnej, do bycia, do życia normalnego to jest moja obsesja i chwilowo próbuję też ją realizować w Religia TV.

Pana książka wyróżnia się intrygującym tytułem: „Tabletki z krzyżykiem. Pierwsza pomoc w lękach związanych z Bogiem…” Co było tym największym bólem głowy, który doprowadził do tabletek z krzyżykiem?

Po „Kościele dla średniozaawansowanych” bardzo wyraźnie dostrzegłem, że istnieje potrzeba mówienia, czy roztłumaczania, czy tłumaczenia prawd wiary, które dla mnie samego są czasami bardzo zakryte, na język normalnego ludzkiego doświadczenia.

Jezus nie występował w TVN 24, tylko chodził po całej prowincji, gdzie wrony zawracają, po najmniejszych wioskach, i rozmawiał z biedotą, z niemądrymi, to naprawdę marne towarzystwo było. Ale każdy z nich miał jakąś swoją historię. I bez każdego z nich, i bez decyzji każdego z nich, nas by tutaj dzisiaj nie było.

Nam się dzisiaj wydaje, że oni byli jakimiś takimi figurami oleodrukami, a to są żywi ludzie, którzy podejmowali decyzje w obliczu Jezusa. Na przykład historia Zacheusza jest pożywką dla kaznodziejów. Powiadają, że to piękna postać, bo nawrócił się. Nawrócenie… Jakie? Wzruszamy się: „Jezus brał dzieci na kolana, błogosławił”. Co wyrosło z tych dzieci? Gdzie te dzieci się podziały? Co się z nimi dzieje? To nie są tylko statyści tej historii. To są ludzie, którzy tworzyli ten świat. Wasze życie też nie jest ulatywaniem i wydzielaniem miłych woni, sypaniem płatków róż. Wiara czasami nie ułatwia życia, tylko je utrudnia. To nie jest zabawa bajkowa. I od takich bohaterów – nie kojących, ale niepokojących, w Piśmie Świętym aż się roi. Tylko trzeba zdjąć z nich tę patynę, ten lukier, którym nasączamy ich ze wszystkich stron. Dlaczego to robimy? Żeby oni nam nie zagrażali. Żeby oni nam przypadkiem nie powiedzieli: ty też możesz być taki jak ja. A świętość to jest normalność. Nic innego! I to trzeba sobie wreszcie wbić do głowy, bo jak szatan nam próbuje coś zrobić, to właśnie to, próbuje nam powiedzieć: „stary, to są piękne historie, ale kompletnie poza twoim zasięgiem. Możesz pójść do kościoła, zapalić świeczkę, odmówić litanie do Św. Judy Tadeusza, ale… normalni ludzie tak nie żyją. Ty masz swoje życie, masz swoje problemy, jemu łatwo mówić.” To jest ta mowa. I to jest właśnie ten powrót do normalności tutaj, który się tutaj dzisiaj musi dokonywać.

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();