Cztery

Studia to nie tylko czas na naukę. To przede wszystkim czas na rozwijanie swoich talentów, umiejętności, na realizację planów, na wykorzystanie szans, na stwarzanie sobie szans i możliwości. To czas na dorastanie do życia, do życia, które się toczy wokół nas, do życia, które zastanie nas po obronie pracy licencjackiej czy magisterskiej. To czas na przygotowanie sobie Przyszłości, bo przecież, to jaka ona będzie zależy tylko od nas.

Pamiętam, pierwszy rok spędziłem przy książkach, zakopany w równaniach i liczbach. Tamtego października było nas dwieście pięćdziesiąt osób i było wiadomo, że zostanie nie wiele... więc siłą rzeczy trzeba było się uczyć. Ze wszystkich lat studiów największy stres, największe obawy, no i... zupełnie nowe miasto, nowi ludzie, wszystko inne niż w domu. A jednocześnie – ten nowy dom bardziej domowy niż inne, bo końcu u nas w Toruniu w niejednej telefonicznej rozmowie z mamą.

Kiedyś przyszła taka myśl (jeden z tych samotnych jesienno-zimowych wieczorów...), że przecież wokół się tyle dzieje, studenci robią mniejsze lub większe projekty, więc dlaczego by z tego nie skorzystać i samemu się nie zaangażować? Tyle się w końcu ogląda w telewizji o życiu studenckim, przynajmniej oglądało (ten pamiętny pokój 107), tyle się słyszy od starszych kolegów, a tu wokół nic, czasem tylko jakaś impreza. Nic, bo zamknięci w sobie, w swoich marzeniach, nie robimy nic by je spełnić... Postanowiłem więc potraktować ten czas jak wielką szansę, taką szansę, która trafia się raz w życiu i wiem, że był to właściwy wybór. I tamtą garść planów, którą trzymałem od chwili przyjazdu do Piernikowa, rzuciłem w świat.

Ezoteryczny Poznań... Toruń, Kraków, Giżycko, Darłówek, rodzinny Bełchatów, te wszystkie noce z gitarą nad bulwarem, te szalone wieczory przy rock'n'rollach, te niezapomnianie sierpniowe crazy mondays i crazy wednesdays, te wieczorki poetyckie i spektakle (wiele ich nie było, ale czasu troszkę jeszcze jest), to uczucie po ukończeniu pierwszego półmaratonu – tak, miło się to wspomina i mimo wielu nie przespanych sesyjnych nocy, napotykanych problemów, pozwala z pełnią sił wstać rano i ruszyć dalej. I ten jedyny w swoim rodzaju grzaniec ze Starego Młyna. Szkoda tego grzańca... Teraz pijąc grzane wino i budując kolejny papierowy samolot widzę, że tak właśnie tworzy się historia. Tak właśnie powstają najlepsze teksty, najlepsze pomysły, zupełnie spontanicznie, w gronie ludzi, z którymi najlepiej się dogaduje, z Przyjaciółmi, praktycznie wszystkich znalazłem tu i bez Nich nie byłoby mnie tutaj tak długo. Hmm, kiedyś pewnie będę opowiadał wnukom o swoich studiach, jak nieraz opowiadam podopiecznym na koloniach. Tak właśnie na naszych oczach tworzy się Przyszłość. Kto wie, może kiedyś jakieś dzieciaki w podstawówce czy liceum będą się uczyć o nas, pomyśl o tym, w piątkowo-sobotni wieczór;)

Lubię patrzeć na ludzi, nie że mi się podobają (nie licząc kobiet), patrzeć na to jak wykorzystują to wszystko co dostali. Tak wiele twarzy w czasie spaceru po Szerokiej, gdzieś tam głęboko w myślach, gdzieś tam daleko oczy, gdzieś w tym tłumie ja, taki sam jak Ty. Ciekawe co studiujesz, co robisz, ciekawe czy już wiesz co chcesz robić w życiu? Czasem pytają mnie jak mogę pogodzić tyle spraw ze sobą, tyle rzeczy, które robię, rzeczy, którę teoretycznie wykluczają się nawzajem, a jednak jakoś współgrają ze sobą i jedna bez drugiej istnieć nie może. Nie wiem wtedy co odpowiedzieć. Jedyne co mi może przyjść na myśl to to, że robię to wszystko, co lubię robić, studiuję to, co chciałem studiować, staram się zrealizować wszystkie swoje marzenia. Wiele z nich już się spełniło. A reszta dzieje się jakoś tak po drodze. Rodzice nauczyli mnie radzić sobie w życiu, być samodzielnym, nauczyli mnie otwartego myślenia, a dzięki temu potrafię łączyć ze sobą to, co wydaje się rozłączne. Dzięki samodzielności mogę szukać na własną rękę, nie boję się podjąć ryzyka, mogę iść tam, gdzie sobie założyłem, że dojdę. A poza tym, najważniejsze wcale nie jest dotarcie do Celu, ale dążenie do Niego, bo, jeśli nawet nie uda mi się skończyć tego biegu jak chcę, to będę miał świadomość tego, że się starałem i nie poddałem się mimo przeszkód.

Ile było takich dni, że wychodziłem wieczorem na bulwar i spacerując czekałem aż przyjdą słowa? Ale cały bajer polega na tym, że one nigdy nie przychodzą na zawołanie, więcej – przychodzą zwykle wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy (np. środek egzaminu). I tak samo jest z dorastaniem. Musi upłynąć trochę czasu zanim w głowie poukładają się pewne sprawy, zanim zrozumiemy pewne rzeczy i tak dalej, ale wiem z autopsji, że niezależnie od warunków dorosłość staje się nagle, nie spodziewana, w środku dnia, na imprezie, w czasie romantycznej randki, w czasie odpowiedzi u profesora, nierzadko w czasie wykładu. Dobrze jest mieć te pięć lat – istnieje wtedy spora szansa na to, że ta dorosłość przypomni sobie i o nas. Czasem spotykam nieporadnych studentów, studentów nie potrafiących poradzić sobie w nowym miejscu, życiu, z dala od rodziny, znajomych, rodzinnego miasta, gdzie wszystko znają jak własną kieszeń, przerażonych, i, co gorsze, wracających do domu pierwszym piątkowym pociągiem. A przecież właśnie studia to czas, żeby wyrwać się z domu, zacząć pracować na siebie i swój dom, stać się w pełni samodzielnym. No, ale na pewne rzeczy i ja nie mam wpływu. Mogę tylko próbować przekazać to, do czego sam doszedłem.

Studia nie powinny być wyścigiem szczurów, w końcu oceny nie są przecież najważniejsze, więc po co się ścigać (któż potem będzie nam zaglądać do indeksu)? Po co wydzierać sobie notatki, gdzie w tym wszystkim jest brać studencka? Gdzie się podziała ta zjednoczona studencka społeczność, gdzie ta wzajemna studencka pomoc? Czy to już tylko kilka wyrwanych z kontekstu zdań na pożółkłej stronie starego dziennika? Czy być dziś studentem to znaczy być osobą, która nie szanuje innych, nie szanuje żadnych wartości, nie przejmuje się niczym, a za sens życia uznaje weekendowe pijaństwo, akademikowe rozróby, które nierzadko kończą się zniszczeniem sprzętu, zszarpanymi nerwami Pań Kierwoniczek, Sprzątaczek i Współmieszkańców? Gdzie Ci Studenci, jedyni tacy...? Czy wyrwanie się z domu oznacza, że mogę robić wszystko i czuć się bezkarnym? NIE. A jeśli uważasz inaczej, zastanów się, po co tak naprawdę jesteś na studiach?

Do ostatniego profesorskiego wpisu pozostało mi jeszcze trochę czasu, czasu, który mogę wykorzystać, by zrobić jeszcze kilka rzeczy, przeżyć kilka fajnych chwil i nie zamierzam przepuścić go przez palce. Wiesz, po tych czterech latach studiów, sesja przestaje być czymś szczególnym, czy też szczególnie stresującym, są ważniejsze sprawy. Wiem, wiem, w takim gorącym okresie jakim jest przełom stycznia i lutego, to stwierdzenie co najmniej dziwne, ale, jak już powiedziałem na początku, studia to nie tylko czas na naukę czy na imprezy. Szkoda tylko, że wielu studentów tego nie rozumie...

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();