Bezwstydnik

Czy bezwstydnik (phallus impudicus) to odmiana muchomora sromotnikowego, potocznie nazywana również sromotnikiem bezwstydnym i występująca w zacienionych, gorących i wilgotnych środowiskach? Czy też bezwstydnik to, potocznie, człowiek pozbawiony wstydu, libertyn, rozpustnik, hulaka? A może bezwstydnik jest formą literacką, cechującą się wartością dokumentalną i liryką wyznania, kojarzoną z zapiskami w intymnym dzienniku, odrzucającą pojęcie wstydu i postulującą radykalność wywodu, będącą charakterystyczną formą dla hedonizmu mistycznego? Odpowiedzi proszę zapisać na tabliczkach. Czas start.

Być może tak wyglądałoby pytanie z encyklopedii, znane starszym Czytelnikom z teleturnieju „Miliard w rozumie”, o ile Maria Peszek z płytą „MariaAwaria” znalazłaby się w pewuenowskim kompendium wiedzy, a długonoga hostessa otworzyłaby je pod literą B. Bądź co bądź, platynowa produkcja znanej aktorki zdążyła już odbić się sporym medialnym echem, i, mimo że wydana w zeszłym roku, ciągle wzbudza skrajne reakcje słuchaczy, począwszy od kompletnego zażenowania, a kończąc na absolutnym zachwycie, zarówno treścią, jak i formą.

Po głęboko miejskiej „MiastoManii” i artystycznym „Siku” Maria Peszek odsłania bowiem przed nami całą lub prawie całą intymność, w dość niekonwencjonalny sposób łamiąc tabu i stając po przeciwnej stronie barykady względem popkulturowej poprawności artystycznej. W istocie, „MariaAwaria”, może nam się wydawać bezczelnie szokująca, wulgarna i tylko dla dorosłych, a już na pewno po północy i jedynie w słuchawkach. W porównaniu jednak do wyuzdanych idolek współczesnych nastolatek, tanich pudelków, których piosenki i ciuchy podobne są do siebie jak dwie prażynki, ta płyta i to, w gruncie rzeczy, dość naturalne podejście do sprawy jest jak lekarstwo na ból świata (weltschmerz), spowodowany przesytem muzycznej popkultury.

Ale MariaAwaria ani nie jest płytą, która szokuje, ani nie jest wulgarna, a jej siła tkwi w świetnej grze słowem. To majstersztyk dwuznacznej jednoznaczności, ubrany w kompozycje mistrza Smolika, dzięki czemu normalność, o której nie chcemy mówić, uderza w nas ze zdwojoną siłą. Jak tu bowiem porównywać seksualność do rosołu? Albo otwarcie mówić, że chce się kochać? A przecież to, co nam w niedzielnym obiedzie zaserwowała Maria Peszek, każdy z nas ma w sobie i jest to dla nas naturalne. Niestety, za słowo „seks” palimy na stosie, słysząc je, odwracamy głowę i zatykamy uszy. A to my, ludzie dorośli, mamy uczyć nasze dzieci, jak sobie radzić z TYMI sprawami. Co więc, jeśli sami sobie z TYMI sprawami nie radzimy?

MariaAwaria na pewno nie jest płytą dla słuchaczy w każdym wieku. Ponadto wymaga od słuchacza chwili zastanowienia się nad swoją intymnością, podejściem do TYCH spraw i próby porozmawiania o nich, w ten sam sposób, jak o wielu innych. Jej spekulowany wulgaryzm wydaje się niczym w porównaniu do tego, co serwują nam media i odnoszę wrażenie, że artystka nie tyle chciała zaszokować słuchaczy, co po prostu nagrać zwyczajną płytę o zwyczajnych sprawach. A płyta wpadła mi w ucho. Natychmiast. Naturalnie. Bezwstydnie. Na wyłączonych światłach awaryjnych. Od pierwszego usłyszenia.

Maria Peszek, MariaAwaria, EMI Music Poland 2008

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();