Per Aspera Ad Astra

Każdy z nas widział zdjęcie Ziemi z kosmosu – małą, błękitną tarczę z białymi i żółtozielonymi plamkami na swojej powierzchni. Oglądaliśmy pierwsze kroki stawiane na Księżycu, ślady ludzkich stóp, których nigdy nie zmaże wiatr. Podziwiamy rozgwieżdżone w nocy niebo, a na zdjęciach inne światy, zupełnie odmienne od naszego ziemskiego podwórka – usiane kamieniami czerwone pustynie, pomarańczowo-karmelowe czy brunatne nieba, metanowe chmury, lodowe pierścienie – miejsca tak odległe, ubarwione niesamowitą paletą kolorów, wręcz baśniowe, nierealne, a zarazem tak bardzo bliskie. Czasem mówi się w środkach masowego przekazu o wyprawach w kosmos, czasem tylko, bo wydają nam się one rutynowe. Umieszczamy na orbicie satelity, powstaje tam międzynarodowa stacja kosmiczna, wysyłamy w odległe zakątki Układu Słonecznego sondy kosmiczne, a astronomowie odkrywają pozaziemskie światy, przybliżając nam skrawek nocnego nieba. Byliśmy na Księżycu i wybieramy się na Marsa, a potem dalej. Wydaje nam się, że możemy osiągnąć wszystko, że nic nam nie przeszkodzi w eksploracji kosmosu, realizujemy śmiałe i ryzykowne przedsięwzięcia, o tym jak bardzo ryzykowne i niebezpieczne przekonaliśmy się nie raz...

Często pamiętamy o zwycięstwach, o nich najłatwiej jest pamiętać, zapominając o porażkach. A droga do gwiazd jest nimi naznaczona. Komarow, Apollo 1, Challenger, Columbia – to tylko niektóre z przydrożnych medalionów, jakie spotykamy w trakcie naszej kosmicznej wędrówki. Przypominają nam one o cenie, jaką płacimy za dotknięcie kawałka Wszechświata, o tych wszystkich, którzy dla dobra ludzkości płacą tą najwyższą – życie. Każą nam pamiętać o ryzyku, jakie niosą ze sobą loty kosmiczne, o cienkiej nici bezpieczeństwa, na jakiej budujemy naszą kosmiczną przyszłość, uświadamiają nam niedoskonałość naszej techniki, a zarazem wyzwania, jakie stoją przed nami.

Ludzie mówią często, że nie ma po co latać w kosmos, tymbardziej, że jest mnóstwo nierozwiązanych problemów na Ziemi, a jednocześnie prowadzą ze sobą wojny, zabijając swoich braci za ropę, za wyznanie, za kolor skóry, dając swoim dzieciom jeden tylko wybór: głód albo karabin. Ale jeśli zawrócimy z drogi do gwiazd, kim będziemy wobec siebie, wobec naszych przodków i potomków, kim będziemy wobec Boga, który dał nam cały Wszechświat po to, aby go odkrywać i zdobyć? Kim będziemy wobec naszej ludzkiej natury, natury wiecznego podróżnika, odkrywcy? I czy w ten sposób na świecie będzie lepiej? Bo wystarczy spojrzeć na nasz błękitny dom i uświadomić sobie, jak bardzo jest on kruchy, jak bardzo niszczymy go naszą pychą, i jak bardzo jesteśmy od niego zależni. William C. McCool, pilot tragicznego lotu Columbia STS-107, powiedział: Z naszego orbitalnego punktu widzenia obserwujemy Ziemię bez granic, pełną pokoju, piękna i wspaniałości, i modlimy się, aby cała ludzkość potrafiła wyobrazić sobie świat bez granic, tak jak widzimy go my, i dołożyła starań by żyć jako jedno w pokoju (org. From our orbital vantage point, we observe an earth without borders, full of peace, beauty and magnificence, and we pray that humanity as a whole can imagine a borderless world as we see it and strive to live as one in peace). Jeśli ten świat zginie, to zginiemy i my.

Droga do gwiazd to droga do poznania otaczającego nas świata, zrozumienia praw nim rządzących, a przez to droga do poznania nas samych. Jesteśmy przecież jego nieodłączną częścią i choćby tylko dlatego powinniśmy założyć skafander, wejść na wieżę startową i, gdy odliczanie dobiegnie końca, rozpocząć wędrówkę po tym najtrudniejszym szlaku, jaki obrać mogła ludzkość. Tam, dwieście kilometrów nad powierzchnią Ziemi, zapominamy o wojnach, zapominamy o tym, co nas dzieli, współpracujemy ze sobą, bo, jeśli tego nie zrobimy, nie poradzimy sobie z przeszkodami, jakie na nas czekają. Świadomi niebezpieczeństw udajemy się w podróż, o której nie wiemy, dokąd nas doprowadzi i co nam przyniesie. Pamiętamy codzienną walkę ze sobą i z przeciwnościami losu, pracę ku zwiększeniu bezpieczeństwa lotów i cel, który chcemy osiągnąć, a który najlepiej chyba oddają słowa Stanisława Lema w „Astronautach”: Przyjaciele. Wenus to tylko etap. Wyprawa nasza jest pierwszym krokiem na drodze, której końca nikt z nas nawet się nie domyśla. Wierzę, że przekroczymy granice Układu Słonecznego i pójdziemy dalej, że wstąpimy na tysiące ciał niebieskich, które wirują wokół innych słońc, i nadejdzie – może za milion, może za miliard lat – czas, kiedy człowiek zaludni całą galaktykę i światła nocnego nieba będą mu tak bliskie, jak światła dalekich domów. A chociaż nie możemy pojąć tych czasów, wiem, że dotrwa do nich miłość, bo ona jest potwierdzeniem piękna świata w oczach drugiego człowieka (Lem 1957). Wiedzie nami nasza ludzka ambicja – zawsze chcemy osiągnąć to, co wydaje się być niemożliwym do osiągnięcia, dolecieć tam, dokąd dolecieć wydaje się niemożliwe, tam, gdzie jeszcze nie byliśmy, gdzie nie wiemy, co może nas spotkać, zdajemy sobie sprawę z tego, że nie możemy się w tej drodze zatrzymać, choćbyśmy nigdy nie mieli powrócić do domu, choćby miało nam zabraknąć do niego jedynie szesnastu minut, jak załodze Columbii, 1 lutego 2003 roku.

Z naszego orbitalnego punktu widzenia obserwujemy Ziemię bez granic, pełną pokoju, piękna i wspaniałości, i modlimy się, aby cała ludzkość potrafiła wyobrazić sobie świat bez granic, tak jak widzimy go my, i dołożyła starań by żyć jako jedno w pokoju
William C. McCool, Columbia STS-107

Pamiętając o tej, która czeka na nas pośród gwiazd, która może nas poprosić do tańca w najmniej spodziewanej chwili, jak wtedy, pierwszego lutego, odliczamy czas do kolejnego lotu. Wspominamy tych, którzy przed nami zdobywali przestrzeń kosmiczną, którzy przecierali nam szlaki, którzy, uwierzywszy w słuszność obranego kierunku, nie zawahali się ani przez moment, nie poddali się, mimo wysiłku, jakiego od nich wymagano, wysiłku, jaki oni sami od siebie wymagali. Nasze per aspera ad astra – przez trudy do gwiazd, zaczyna się w nas. Trzy... Dwa... Jeden...

Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();