"Antypielgrzymka"

Droga do Santiago de Compostela. Najpopularniejszy szlak pielgrzymkowy Europy. Od stuleci wyłamuje się zakorzenionemu w naszych umysłach stereotypowi pielgrzymowania. Najtrudniej chyba zaakceptować to, że jest drogą dla wszystkich. Na tym, mającym chrześcijańskie korzenie szlaku, takie samo – pełne szacunku – miejsce, zajmuje będący blisko Boga katolik jak i niewierzący antyklerykał. Jednak może właśnie jest to esencja pielgrzymki, o której rzadko się u nas pamięta? Drogi, którą może przebyć każdy z nas. Niezależnie od tego, w co wierzy.

Zróbmy mały test. Zastanów się, jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie związane ze słowem „pielgrzymka”. Mogę na ślepo obstawić, że będzie to Częstochowa. Ot, taki głęboko zakorzeniony w polskiej świadomości obrazek. Może nie każdy był, ale z pewnością każdy słyszał, a nieliczni nawet widzieli zza szyby samochodu. Tłum Polaków, nie mający podczas sierpniowego gorąca ważniejszych planów, niż na własnych nogach przejść trzysta albo i więcej kilometrów. Ile im to zajmuje? Z większości miast pewnie mniej niż dwa tygodnie. Typowo polski sposób pielgrzymowania: w grupie, na kupie, ze śpiewem na ustach, chorągiewkami i świętymi obrazami. Kwieciście i tak, żeby wszyscy naokoło widzieli.

Każdy głęboko zżyty z takim wizerunkiem pielgrzymki musi przygotować się na szok, jeśli zamierza odwiedzić Santiago de Compostela. A już szczególnie, kiedy postanowi dotrzeć tam na piechotę jednym z pielgrzymich szlaków. I nie chodzi tu tylko o sam fakt, że idzie się zdecydowanie dłużej (czasem miesiąc, a czasem nawet pół roku). Zmęczenie i ból z pewnością są podobne. Ale różnice mogą nas wprawić w zdumienie. No bo czymże jest wędrowanie do grobu świętego Jakuba, jeśli nie antypielgrzymką, zaprzeczeniem praktycznie wszelkich zasad, które znamy z własnego podwórka?

Po pierwsze idziesz sam
Nigdy nie popełniaj błędu pielgrzymowania w grupie i to nie tylko dlatego, że zasadniczo nie ma takiego zwyczaju. Samotna droga jest oczywiście o wiele bardziej wymagająca. A już szczególnie, kiedy jesteś w Hiszpanii (gdzie, nie ukrywajmy, większość ludzi mówi tylko po hiszpańsku), a ty nie znasz języka tubylców. Nieźle się trzeba nagimnastykować, ale z życzliwymi Hiszpanami zawsze się da dogadać. Co jednak najważniejsze, w drodze do Santiago, kiedy chcesz być sam to jesteś, a kiedy zapragniesz porozmawiać, możesz zamienić kilka słów z innymi pielgrzymami. To jest właśnie największe bogactwo Camino. Ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie. Tak bardzo różni, a jednak idący tą samą drogą, co ty. I tu dochodzimy do szalenie ważnej rzeczy.

Możesz być agnostykiem lub ateistą
Camino jest drogą dla wszystkich. Dosłownie. Tak samo dla katolików, muzułmanów, Żydów jak i antyklerykałów. Motywy pielgrzymowania wcale nie muszą być religijne. Niektórzy ludzie wybierają się do Santiago w przełomowych momentach życia. Żeby coś przemyśleć, żeby za coś podziękować, ale także aby schudnąć albo poprawić kondycję lub świętować swoje pięćdziesiąte urodziny. Najważniejsza jest jednak droga. Podobno nikt nie wraca z Camino taki sam. Każdemu z taką samą serdecznością życzy się buen camino (dobrej drogi).

Cały swój bagaż niesiesz na plecach
Oznacza to konieczną gimnastykę umysłu nad tym, co jest mi faktycznie potrzebne, a co się tylko takim wydaje. Dobrze spakowany bagaż nie przekracza dziesięciu procent masy ciała. Ślady tego źle spakowanego można znaleźć w schroniskach w postaci stosów rzeczy, których pozbyli się pielgrzymi.

Możesz pić alkohol
Ba! Można nawet odnieść wrażenie, że jest się do tego zachęcanym praktycznie na każdym kroku. Szczególnie w porze obiadu z każdej strony kuszą cię menu del dia czy menu del peregrino, których obowiązkowym składnikiem jest wino i woda. Na szlaku zdarza się także spotkać winnice, w których można skosztować wina wprost z kranika umieszczonego w ścianie! Obok nich zaś znajdziemy napis wychwalający zalety trunku oraz zapewniający, że dzięki niemu będziemy pełni sił witalnych i bez problemu znajdziemy energię, aby dojść do grobu świętego Jakuba. Co więcej, może zdarzyć się także i tak, że inny pielgrzym, przed katedrą w Santiago, zaproponuje ci wspólne wypicie piwa.

Możesz iść na piechotę,
jechać rowerem albo konno. I niekoniecznie oznacza to, że dwie ostatnie metody są łatwiejsze. Szczególnie pod górę. Niezależnie jednak od włożonego wysiłku tylko te sposoby uznawane są jako „legalny” sposób pielgrzymowania i tylko, przemierzając szlak w ten sposób, możemy liczyć na nocleg w licznych schroniskach oraz certyfikat tzw. compostelkę – którą można odebrać w Santiago de Compostela.

Chwila luksusu na basenie
Możesz sobie na nią pozwolić. Tak, basen – spełnienie marzeń zmęczonego pielgrzyma, na drodze do Częstochowy rzecz absolutnie nieosiągalna i to nie tylko z powodu warunków atmosferycznych. Pomoczenie spieczonego słońcem ciała w błękitnej wodzie rodem z katalogu biura podróży wynagradza wiele trudów drogi.

Zdarzy ci się zdobyć szczyt
To zależy oczywiście od tego, jaką trasę wybierzesz, ale praktycznie na każdej zdarzają się strome podejścia, jeśli nie góry. Z tego też powodu trzeba przygotować się skutecznie zarówno na walkę z męczącym upałem, jak i marznącymi dłońmi – nawet latem!

Przez duże „P”
Już po analizie tych kilku cech widać, że polskie – częstochowskie skojarzenia w przypadku Camino de Santiago na nic się tu nie przydadzą. Najlepiej też porzucić wszelkie oczekiwania. Jest bowiem coś intrygującego w przemierzaniu szlaku świętego Jakuba. Szlaku, który przez setki lat wydeptały już tysiące stóp. I tych rozmodlonych – idących z jakąś intencją, żyjących nadzieją na zmianę życia oraz tych, równie pokaleczonych i obolałych, podążających do Santiago z innych powodów. Na pewno jednak jest w tej wędrówce jakaś zadra, która w człowieku zostaje. Może spotkanie z Bogiem w drodze albo w innym pielgrzymie, może chwile zachwytu nad przyrodą albo momenty nieszkodliwej pychy, gdy udało się porozumieć z obcokrajowcem, nie znając jego języka? Może ta minuta, w której z kazania mówionego po hiszpańsku udało się wyłowić zrozumiały wątek? Albo ta sekunda zadumy, gdy dochodzisz na kres ziemi, a dalej widzisz tylko groźny ocean? Nikły uśmiech na myśl o kilku centymetrach mniej w pasie? Nieważne, którą z tych rzeczy osiągniesz. Każda z nich będzie ważna. Taka właśnie jest ta „antypielgrzymka”. A może jednak Pielgrzymka. Przez duże „P”?

Komentarze: 1 / Skomentuj wpis

Przeczytałam artykuł i nie zgadzam się ze sposobem ukazania tematu przez autorkę. Sensem artykułu było jak myślę, porównanie dwóch stylów pielgrzymowania: w Polsce do Częstochowy i w Hiszpanii do Santiago de Compostela. Tylko, że o polskich pielgrzymkach autorka się wypowiada raczej negatywnie i bardzo mało. Poza tym moim zdaniem nieuzasadnione emocje wzbudzają zwyczaje hiszpańskie, np. picie alkoholu, trzeba pamiętać że Hiszpania jest krajem śródziemnomorskim, gdzie w zwyczaju jest picie wina do posiłków na co dzień, w związku z tym nie ma co się dziwić, że także na pielgrzymim szlaku wspomaga się tym napojem. Poza autorka pominęła zupełnie kontekst duchowy pielgrzymki, nie chcę wnikać w motywacje ludzi idących na pielgrzymkę, bo są różne. Ale mimo wszystko celem drogi jest miejsce związane z religią i duchowym przeżywaniem i nie można tego pominąć. Grób św. Jakuba czy Częstochowa jednoznacznie wiążą się z duchowym pierwiastkiem naszego życia. Sensem podążania do nich jest choćby powierzchowna wiara w Boga i w to że pielgrzymka może pomóc w zmianie naszego życia na lepsze. A autorka broni się przed pisaniem o korzeniach chrześcijańskich pielgrzymowania.
Kolejnym zarzutem do artykułu jest to że w moim odczuciu autorka sugeruje ocenę dwóch stylów pielgrzymowania, ale czyni to nie pokazując ich w sposób obiektywny. Dla mnie ważniejsze jest pokazanie odmienności i pozostawienie oceny czytelnikowi.
Bardzo natomiast podoba mi się sam temat pielgrzymowania.
Pozdrawiam serdecznie i liczę na odpowiedź

Please register or login to post a comment.
Admin
Create content
Logowanie
Nawigacja
Markdown filter tips
## Header 2 ##
### Header 3 ###
#### Header 4 ####
##### Header 5 #####
(Hashes on right are optional)

Link [Drupal](http://drupal.org)

Inline markup like _italics_,
 **bold**, and `code()`.

> Blockquote. Like email replies
>> And, they can be nested

* Bullet lists are easy too
- Another one
+ Another one

1. A numbered list
2. Which is numbered
3. With periods and a space

And now some code:
    // Code is indented text
    is_easy() to_remember();