MAKROzdarzenia w MIKROświecie
Im więcej lektury gazet, im więcej wysłuchiwanych audycji, im więcej oglądanych programów, im więcej buszowania w Sieci, tym cięższe pytanie: Czy to pisanie ma jeszcze sens? Jak nie wpaść w bagno grafomaństwa? Bo choćby najlepiej, najładniej opakowane gówno, wciąż pozostaje tym, co śmierdzi i idzie na dno w kilka sekund po przyjściu na świat. Nie mamy już nic do powiedzenia? Nic ponad to, co drzemie w uśpieniu, wybucha niespodziewanie w najmniej pożądanym momencie, pochłaniając bez reszty, a co nazwano emocjonalnością? Wierzę, że mądrość nie potrzebuje pijarowskich sztuczek i marketingowych manipulacji. Doświadczyłam słowa aktualnego, bez nadużyć, z wielką siłą emocji, ale i pokorą wobec odbiorcy. Nie wybrzmiało z modnie urządzonego studia, z ust politycznego VIPa lansującego się na Ojca Narodu czy świeżo wyprodukowanej gwiazdy made in Celebrity’ s Manufacture. Nie rzucało się w oczy na wszystkich miejskich billboardach. Nie wyświetliło się na super płaskim ekranie laptopa najnowszej generacji. Wystarczył tylko spacer z przyjacielem, chwila spokoju pośród zgiełku spalającego się od żaru pracoholizmu miasta, jedno puste wolne miejsce – zwykłe, drewniane krzesło na balkonie. Nie w świetle reflektorów i blasku fleszy. Przyszło w cieniu dobrobytu i strugach deszczu. Ze zwykłego zdziwienia. W umiłowaniu prostoty. W niedowierzającym zachwycie. W tak rzadko dziś dotykanej tajemnicy (życia). I w postawie dziękczynienia.

Dodaj nową odpowiedź